sobota, 15 października 2011

Recenzja książki Gorzka czekolada


Gorzka czekolada jest trzecią powieścią w dorobku tej autorki. Bardzo długo na nią czekałam i teraz, gdy mam okazję i miejsce, by się podzielić wrażeniami, nie mogę tego nie zrobić. Być może spowodował to ten długi czas przerwy pomiędzy jedną, a drugą powieścią pani Lokko, a może coś innego, ale jako wierna czytelniczka już w trakcie lektury, zauważyłam, że książka jest o wiele bardziej dojrzała od swoich poprzedniczek, choć schemat pozostał ten sam. Autorka przedstawia losy trzech kobiet, powiązanych ze sobą na przestrzeni lat, szeregiem niewidzialnych nici. Zaczyna się jak zwykle od wczesnej młodości bohaterek, kiedy to przechodzą one inicjację w dorosłość. Tym razem jednak na czoło wysuwa się Laura, a dwie pozostałe Ameline i Melanie są dla niej tak naprawdę tylko tłem. Laurę wychowuje surowa babka; mieszkają na przedmieściach Haiti w domu, który już od dawna jest tylko cieniem tego, czym był dawniej. Babka jest dla Laury bardzo surowa; swoją matkę, która lata temu uciekła do Ameryki, dziewczyna zna tylko z opowiadań. Wydaje się, że rygor, jaki babka stara się narzucić wnuczce wynika ze strachu, by i Laura nie skończyła tak jak jej matka. Dziewczyna jednak o wielu rzeczach nie wie i buntuje się. Cichaczem, w tym buncie wspiera ją młoda służąca Ameline. Obawy babki okazują się słuszne. Naiwna i łatwowierna Laura wdaje się w romans z jednym ze stacjonujących na Haiti amerykańskich żołnierzy, a owocem tego romansu jest ciąża. Z pomocą Ameline, Laura ucieka z Haiti do Ameryki, mając nadzieję, że odnajdzie matkę i zacznie życie, o jakim zawsze marzyła. Rzeczywistość mocno ją jednak rozczarowuje. Matka, zaniedbana alkoholiczka nie jest w stanie dać córce oparcia. Co więcej namawia ją, by oddała swoje dziecko do adopcji. Decyzja podjęta pod presją i w ciężkiej sytuacji finansowej jest dla młodocianej imigrantki bez znajomości angielskiego koszmarem, który będzie się za nią wlókł przez jej całe życie. Równolegle śledzimy losy Ameline, która niebawem również opuści Haiti, by zacząć nowe życie u boku męża Anglika i Melanie, która wiedzie co prawda dostatnie, ale samotne życie w domu ojczyma. Dorosłość dopadnie bohaterki bardzo szybko i będzie niekiedy brutalna. Zdeterminowana Laura rozpocznie trudną drogę ku lepszemu życiu. Popełni kilka poważnych błędów, ale dzięki uporowi i mocnemu kręgosłupowi moralnemu, nie pozwoli nikomu mówić sobie, jak ma żyć. Jednocześnie cały czas będzie czytelnik kibicował jej zarówno w poszukiwaniu mężczyzny swojego życia, jak i w uporządkowaniu swoich spraw osobistych z przeszłości. Laura stała się moją ulubioną bohaterką stworzoną przez panią Lokko. Jej dojrzałość i prawość chwyciły mnie za serce, a finałowa scena powieści była naprawdę wzruszająca. Sympatię budzi także Ameline, może nie tak porywająca jak Laura, ale również pracowita, pogodna i wierna swojej przyjaciółce z lat młodzieńczych. Irytuje za to Melanie i to już stały punkt w powieściach tej autorki, że zawsze kreuje ona jedną postać, która z góry jest spisana na straty, bo jest samolubna, nie uczy się na błędach, a jeszcze ma do innych pretensje o swoje nieudane życie. Losy bohaterek będziemy śledzić w kilkunastu odsłonach, na przestrzeni niemal 20 lat. Autorka zawsze w ten sposób buduje fabułę. Zaczyna od prologu, który w rzeczywistości jest zakończeniem, ale i tak mało nam mówi. Potem kolejno prezentuje czytelnikowi swoje bohaterki w ważnych dla nich momentach życiowych. Na koniec mamy krótki epilog, w zasadzie będący, powtórzeniem prologu, już bardziej zrozumiały, gdyż jesteśmy zapoznani z całą fabułą. Laura, Ameline i Melanie wielokrotnie przekonują się, że życie bywa gorzkie jak czekolada, często układa się nam nie tak, jakbyśmy chcieli. To, co już chcemy określić mianem happy endu, może okazać się ledwie jego przedsmakiem, bo tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak podjęte przez nas decyzje i spotkani przez nas ludzie, zmienią w przyszłości nasze losy. Na przykładzie Laury, autorka przekonuje nas, że błędy można naprawić wystarczy tylko odrobina dobrej woli, a życie możemy sobie ułożyć tak jak chcemy, trzeba tylko trochę uporu i samozaparcia. Gorzka czekolada to powieść dla kobiet spragnionych miłosnych i obyczajowych perypetii kobiecych. Czyta się jednym tchem, bo tak bardzo chce się poznać zakończenie. To naprawdę dobra dawka kobiecej lektury. Nie jest wydumana, nie ma w niej happy endów na siłę. Polecam z czystym sercem, bo naprawdę warto.
Autor: Lesley Lokko
Tytuł: Gorzka czekolada
Wydawnictwo: Świat Książki
Strony: 533
Moja ocena: 10/10

3 komentarze:

  1. To prawda, że życie nie zawsze układa się tak jakżeżbyśmy chcieli. Niestety wiem coś o tym.
    O Lesley Lokko, słyszę po raz pierwszy, lecz zaciekawiła mnie tematyka ,,Gorzkiej czekolady'', dlatego chętnie zapoznam się z tą pozycją bliżej.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, ze nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książki. Twoja recenzja jest pierwszą, którą na jej temat czytam i przyznam, że mnie oczarowałaś :) Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć kiedyś tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba gdzieś o niej słyszałam, ale nie jestem pewna. Wątpię, bym po nią sięgnęła, na razie mam zbyt dużo do czytania...
    Pozdrawiam, Klaudia :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.