niedziela, 23 października 2011

Recenzja książki Jedna bogata, druga biedna

Niniejsza pozycja książkowa jest czwartą w dorobku pisarskim pani Lokko, stosunkowo szybko wydaną przez Świat Książki, być może dlatego nie zachwyciła  mnie tak bezgranicznie jak Gorzka czekolada. Coś mi jednak mówi, że na godną rywalkę Gorzkiej czekolady przyjdzie mi długo poczekać tym bardziej, że w oryginale pani Lokko wydała już dwie nowe powieści, a w zapowiedziach wydawnictwa ani słowa o jakiejś dacie. Cóż, ogromna szkoda. Okładka nie zachwyca i szczerze powiem, że nijak się ma do treści, bo nie dość że ta na górze i na dole to jedna i ta sama, to w dodatku książka ma cztery główne bohaterki. Już dawno jednak dałam sobie spokój z okładkami, bo często zdjęcie lub rysunek na zewnątrz nie odzwierciedla tego co jest w środku. Bywa często, że ilustracja na okładce jest na wyrost, a treść przywodzi na myśl myśli typu: "Rety, mogłam kupić jednak tamtą, lepiej bym zrobiła". Ale do rzeczy. Ponieważ jestem fanką tzw. cegieł książkowych,  objętość tylko mnie ucieszyła. To swoiste zboczenie tak daleko już zawędrowało, że książka mająca często na przykład stron 300 jest przeze mnie określana mianem cienkiej. Dopiero tak od 500 stron wzwyż moja radość zamienia się w czytelniczą podnietę. 
Schemat fabularny w powieści jest ten sam, co w poprzednich. Bohaterki poznają się w szkole. Ponieważ nie mają wsparcia w swoich rodzicach, często zajętych sobą lub jeszcze bardziej sobą, dziewczyny wchodzą w dorosłość mając tylko siebie nawzajem. W ciągu następnych lat ich drogi będą się schodzić i rozchodzić, bo każda z nich będzie miała własne pragnienia, priorytety i mniejsze lub większe szanse na ich realizację. Razem z bohaterkami będziemy podróżować na linii Londyn i Zimbabwe, bo tym razem te dwie lokacje autorka wybrała na miejsce akcji swojej powieści. 
Jak już wspomniałam bohaterek mamy cztery. Pochodzą z zupełnie różnych środowisk i jedyne co je łączy to głęboko ukryte pragnienie bycia kochaną, akceptowaną, potrzebną. 
Nicola, zwana przez wszystkich Nik, ma bajecznie bogatego ojca i drugą już macochę. Matki nie pamięta, a z braćmi nie łączą jej bliskie więzy. Nazwisko ojca może i otwiera wiele drzwi i przyciąga uwagę, ale za to izoluje Nik od bliskich jej ludzi i uniemożliwia zawieranie poważniejszych związków. Bo ojciec niby pozornie Nik  nie zauważa, ale ma świadomość, że jako człowiek biznesu może wiele stracić, gdyby jego córkę otaczali niepożądani ludzie. Brak miłości i rodzinnego ciepła zaważy na dorosłym życiu Nik, która pod pozorami siły i mocnego charakteru, będzie naiwna, łatwowierna i podatna na manipulacje. Gdyby była ostrożniejsza, oszczędziłoby jej to wielu kłopotów i w sumie nie byłoby tej książki. 
Druga z bohaterek Tory całe życie będzie walczyła z widmem zamordowanej siostry. Najpierw będzie próbowała wyrwać się z domu, gdzie wiecznie panuje żałoba, potem uwikła się nie mający przyszłości romans z dawnym narzeczonym siostry. Tak, Tory będzie irytowała czytelnika, bo będzie reprezentować typ: krok do przodu i dwa wstecz. Czy przejrzy na oczy i doceni porządnego faceta przy swoim boku, zanim będzie za późno? O tym trzeba będzie się samemu przekonać. 
Trzecia z bohaterek Caryn to typ Samarytanki. Dobra, uczciwa, świetna uczennica, która zrobiłaby karierę naukową, gdyby nie matka pogrążona w depresji matka, gdyby nie brat dealer narkotykowy i młodszy braciszek, którym trzeba się zaopiekować, bo inaczej trafi do sierocińca. Caryn rezygnuje z własnych ambicji i bardzo długo dba o innych, nie myśląc o sobie. Jednocześnie jej naiwność i uległość również irytuje. 
I wreszcie mogę napisać o dużym plusie tej książki. Może jest i czwarta z kolei, może jest słabsza od Gorzkiej czekolady, ale za to jako pierwsza książka tej autorki ma czarny charakter kobiecy! To ta czwarta. Estelle. Tajemnicza, pełna gniewu na ubogie dzieciństwo, za które wini właściwie wszystkich z wyjątkiem siebie. Jedyny kapitał Estelle stanowi uroda i to ona przynosi jej ogromne zyski, bo Estelle jest luksusową prostytutką. Wiedzie lekkie i puste życie, czego sama w głębi ducha jest doskonale świadoma. Marzy o czymś, czego nie umie lub nie chce nazwać. O miłości, rodzinie, akceptacji, przyjaźni. Brak tych rzeczy w życiu wzbudza w niej zazdrość i wściekłość, choć nigdy się ona nie przyzna, że właśnie o to jej chodzi. Bo Estelle zapragnie zemsty na wszystkich, którzy ją kiedykolwiek skrzywdzili i nie będzie tutaj chodziło o jej bogatych klientów, tylko o tych, którzy nigdy nie chcieli jej widzieć  swym gronie. Pojawienie się Estelle w życiu Nik, Tory i Caryn spowoduje wiele zawirowań, odsłoni tajemnice i skrywane sekrety. Komu to wyjdzie na dobre, a komu nie? Kto wyjdzie z tej próby obronną ręką, a kto utonie na amen? O tym warto się przekonać, czytając książkę pani Lokko. 
Jest to lektura na kilka popołudni lub wieczorów, gdy za oknem jesienne mroki i chłody. Przyjemnie się wtedy zagłębić w ten książkowy świat, razem z  bohaterkami poszukać miłości  i  swojego miejsca w życiu. Przyjemnie pokibicować Nik, Tory i Caryn, cieszyć się  z ich sukcesów, smucić się z ich porażek, pozżymać się na Estelle. 
Bardzo lubię takie klimaty. Mam nadzieję, że i Wam się spodobają.

Autor: Lesley Lokko
Tytuł: Jedna bogata, druga biedna
Wydawnictwo: Świat książki
Stron: 576
Moja ocena: 8/10

7 komentarzy:

  1. Najpierw odpiszę Ci na Twoje dwa komentarze u mnie:

    Ja również lubię bardzo Norę Roberts w wydaniu J.D. Robb :) Która książka jest Twoją ulubioną :)?

    "Żona Beduina" także mnie zaskoczyła, bo nie była to kolejna opowieść o tym, jak wyznawca Islamu po małżeństwie i przejściu jego żony na wiarę Islamu zaczyna ją terroryzować. Była to historia prawdziwej miłości i równouprawnienia :) Także polecam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce i chyba nigdy bym nie usłyszała, a raczej nie przeczytała - gdyby nie Twoja zachęcająca recenzja. Może i historia wydaje się z pozoru banalna, to jednak z przyjemnością przeczytałabym "Jedną bogatą, drugą biedną" :)
    Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja za to jestem tak zacofana, że i autorce słyszę po raz pierwszy. Chyba sięgnę po tę "Gorzką czekoladę"...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja tez raczej koło tej książki przeszłabym obojętnie, gdyż okładka mnie nie zaciekawia, ale za to twoja recenzja jak najbardziej tak, dlatego z chęcią poznam ,,Jedną bogatą, drugą biedną''.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdybym zobaczyła w księgarni to też stwierdziłabym, że raczej nijaka - ani okładka, ani tytuł nic nie wnosi. Tym bardziej jestem zadziwiona, że jednak to przyzwoita książka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chciałabym przeczytać wspomnianą przez Ciebie Gorzką czekoladę, a potem czemu nie? :) A ja nadal ubolewam nad tym, że czasem świetne książki mają nijakie okładki, bo szczerze mówiąc, gdybym zobaczyła na przykład tę propozycję na półce w Empiku, pewnie nie zwróciłabym na nią najmniejszej uwagi, a teraz wiem, że byłby to spory błąd, bo jest to coś, co z pewnością warto przeczytać! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz słyszę o tej autorce. Muszę to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.