czwartek, 24 listopada 2011

Recenzja książki Bez mojej zgody

Jodi Picoult nikomu przedstawiać nie trzeba. Zresztą to z blogowych recenzji  dowiedziałam się o istnieniu tej pisarki. Wszyscy się nią zachwycali, a ja jak ten ignorant nie wiedziałam, czego te zachwyty dotyczą. Po przejrzeniu tytułów książek, wiem że oglądałam dwa filmy, będące adaptacją jej powieści, ale wtedy o tym nie wiedziałam. Wiedziona impulsem, w dniu wypłaty na początku listopada wstąpiłam do księgarni i okazało się, że na półce stoi kilkanaście książek tej pisarki. Wybrałam trzy; wiem zaszalałam, ale tematyka wydała mi się tak ciekawa, że trzy i tak były już poważnym zawężeniem. Kilka minut temu skończyłam czytać i muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem książki, że pani Picoult ma nową fankę i że na pewno nie jest to moje ostatnie czytelnicze spotkanie z tą pisarką. 
Krótko o fabule. Główną bohaterką jest trzynastoletnia Anna Fitzgerald, dziewczynka nad wyraz dojrzała i poważna. Anna jest dzieckiem z próbówki, idealnym i zaplanowanym. Po co? Otóż starsza siostra Anny, Kate jest ciężko chora na białaczkę. Anna urodziła się, by być dla Kate idealnym dawcą, najpierw komórek z krwi pępowinowej, potem szpiku kostnego, potem granulocytów, aż wreszcie nerki. Gdy zachodzi potrzeba przeszczepu tej ostatniej, coś się zmienia. Anna, która do tej pory zawsze żyła po to, by ratować życie swojej siostrze, teraz zaczyna się zastanawiać, kim jest i po co istnieje. O każdym zabiegu i przeszczepie do tej pory decydowali rodzice, a Anna to akceptowała. Bo niby jak nie godzić się na coś co ratuje życie ukochanej siostrze? Im jednak jest starsza, tym inaczej zaczyna patrzeć na pewne sprawy. Powieść zaczyna się w momencie, gdy Anna zwraca się do prawnika Campbella Alexandra z prośbą, by ją reprezentował. Dziewczynka chce sama decydować o sobie i o tym, czy odda siostrze nerkę. Od tej pory czytelnik poznaje zawiłą historię rodziny Fitzgeraldów, od szczęśliwych czasów młodości  Sary i Briana, młodego małżeństwa z dwójką dzieci,  kiedy Anny jeszcze nie było na świecie, a Kate nie była chora, aż do dnia dzisiejszego, kiedy to toczy się postępowanie sądowe. Autorka oddała głos bohaterom i całą historię poznajemy z relacji Anny, jej starszego brata Jessego, rodziców Sary i Briana, prawnika Campbella i Julii Romano, kuratora procesowego, wyznaczonego do sporządzenia opinii. Wokół choroby Kate i walki z tą chorobą koncentruje się tak naprawdę całe życie rodziny od blisko 16 już lat. Na podziw zasługuje Sara, która z niesamowitym uporem, uporem godnym pozazdroszczenia walczy o życie córki. Trudno mówić o normalności w tej rodzinie, choć z całych sił się o nią walczy. Nie jest to jednak łatwe i stąd na przykład święta spędzane w szpitalu, czy niezrealizowane plany, bo nagle się okazało, że Kate ma nawrót choroby. W  bardzo wnikliwy sposób autorka opisuje, jak rodzina ta uległa wewnętrznemu rozpadowi, przez to, że choroba jednego z domowników wszystko zdominowała. Wzruszył mnie zwłaszcza Jesse, który czuje się rozbity, niepotrzebny (bo nie może być dawcą dla Kate) i zaczyna schodzić na bardzo złą drogę, a żadne z rodziców tego nie widzi. Nie świadczy to wcale o tym, że Sara i Brian są złymi rodzicami, wręcz przeciwnie. Po prostu czasem człowiek nie jest w stanie wszystkiego dopatrzeć, więc zaczyna segregować problemy na takie, które można zbagatelizować i na takie, którym trzeba poświęcić całą uwagę.
Motywy Anny, nad wyraz dojrzałej dziewczynki, do samego końca pozostają tajemnicze. Nie oznacza to, że skoro wniosła pozew, przestała kochać siostrę lub chce zrobić coś wbrew jej. Anna  i Kate są niesamowicie zżyte i przyjemnie jest obserwować ich wzajemne relacje. 
W książce Bez mojej zgody nie ma stron, bo po żadnej nie da się opowiedzieć. Są różne perspektywy i każda rzuca nowe światło na sprawę, dzięki czemu poznajemy nowe szczegóły. To tak jak w greckiej tragedii; każdy wybór będzie dla kogoś krzywdzący, nie ma jednego wyjścia, prowadzącego do happy endu. Nic także nie obywa się bez łez i smutku, bo niestety takie jest życie.
Celowym, tak sądzę zabiegiem autorki, było oddanie głosu Kate dopiero w samym epilogu. Kate, chorą na białaczkę, Kate, wokół której kręci się życie całej rodziny, poznajemy z opowieści innych i w ten sposób budujemy sobie obraz jej osoby. 
Pani Picoult potrafi poruszyć czytelnika, trzeba to przyznać. Historia jest napisana jasnym i przystępnym językiem, dzięki pierwszoosobowej narracji wiadomo, co czują i myślą bohaterowie, co się dzieje w ich głowach i sercach. Jednocześnie w trakcie poznawania historii, czytelnik ciągle czuje się zmuszony do refleksji i zadawania pytań, a to też jest przyjemne, bo kto nie lubi lektury, która pobudza. Zaskoczyło mnie zakończenie. Przyznam, że zupełnie nie tego się spodziewałam i świadomość, że autorka też o tym wiedziała i zagrała mi na nosie, nieco mnie zirytowała. Ale to też dobrze, bo lubię książki, które potrafią zaskoczyć w ostatnim momencie. Czy płakałam? Nie. Rozwiązanie powieści dopadło mnie znienacka i nie miałam okazji by się popłakać. Po prostu, gdy już byłam pewna swego, autorka rzuciła bombę na sam koniec i wszystkie moje przypuszczenia legły w gruzach. 
Niemniej jednak powieść jest pełna wzruszających momentów, bywa zabawnie, bywa poważnie. Do tej pory chyba nawet nie byłam świadoma, że miłość w rodzinie może mieć tyle odcieni i barw, które przenikają się tak płynnie, że powstaje niesamowita życiowa mozaika, której granic i konturów nie sposób określić.
Polecam serdecznie wszystkim. Po przeczytaniu tej książki już nic nie będzie dla Was takie samo i na wiele spraw spojrzycie inaczej. Tak jak ja.
Autor: Jodi Picoult 
Tytuł: Bez mojej zgody
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Stron: 528
Moja ocena: 10/10

15 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę i jestem pod jej głębokim wrażeniem! Szkoda tylko, że w filmie zmienili zakończenie...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już ją dwa razy,uwielbiam! Jest wzruszająca,przepiękna,zaskakująca.
    Film zdecydowanie gorszy,zakończenie zmienili bardziej na głupi happy end,jak to na filmach,nie podobało mi się to. Zakończenie w książce było właśnie cudowne,siedziało się i nie mogło w to uwierzyć.
    Również ją zrecenzowałam i dałam 6/6.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie oglądałam filmu, ale książkę czytałam. Tak jak i kilka innych autorstwa Jodi Picoult. Zdecydowanie polecam dzieła tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja oglądałam film, ale już słabo pamiętam fabułę, dlatego fajnie by było ją sobie odświeżyć właśnie po przez czytanie książki, dlatego chętnie się za nią rozejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kończę ją czytać :) Może jutro będzie u mnie recenzja. Wiem, że jest też film i na pewo gno obejrzę, ale najpierw chciałam zapoznać się z ksiązką. Już wiem, że ocenię ją bardzo wysoko, jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Do lektury przymierzam się już od dawna, muszę wreszcie wziąć z Ciebie przykład, zaszaleć i kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podpisuję się pod tą recenzją czym się da.Książa jest niesamowitym ładunkiem emocji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Za sobą mam jedynie "Kruchą jak lód" J.Picoult, jednak w pełni przekonałaś mnie. Chcę przeczytać "Bez mojej zgody", chociaż będę musiała uzbroić się w chusteczki, jak to bywa przy powieściach tej autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja przeczytałam na razie dwie książki tej pani, jednak mam zamiar sięgnąc po wszystkie. Ta zapowiada się świetnie i na pewno jej nie przegapię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam kilka książek tej autorki i jej styl przypadł mi do gustu. Także z chęcią przeczytam i "Bez mojej zgody" ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam tylko jedną książkę tej autorki, ale na pewno powalczę o jej inne powieści, m.in o "Bez mojej zgody".

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak do tej pory "Bez mojej zgody" jest moją ulubioną powieścią Picoult. Przeczytałam dopiero cztery jej książki, ale planuję poznać całą twórczość. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. "Do tej pory chyba nawet nie byłam świadoma, że miłość w rodzinie może mieć tyle odcieni i barw, które przenikają się tak płynnie, że powstaje niesamowita życiowa mozaika, której granic i konturów nie sposób określić. " Niesamowicie to ujęłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bez mojej zgody to jak dla mnie najlepsza książka Jodi Picoult.Autorka tak mistrzowsko ukazała nam rodzinę cierpiącą z powodu choroby najbliższego członka,że podczas czytania uroniłam łezkę...

    http://swiatksiazkii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.