poniedziałek, 23 stycznia 2012

J. M. McDermott: Dzieci demonów

Autor:  J. M. McDermott
Tytuł:  Dzieci demonów
Tytuł cyklu: Psia Ziemia
Tytuł oryginalny: Never Knew Another
Stron: 270
Data wydania: 17 stycznia 2012 r.
Moja ocena: 5/6
Od momentu pojawienia się na rynku wydawniczym książka Dzieci demonów zbiera same pozytywne opinie; mówi się o niej, że jest mroczna, wyjątkowa, że zapewni swojemu twórcy wielką karierę, że szokuje i każe do siebie wracać. Czy tak jest faktycznie? Jestem świeżo po lekturze, więc mogę dorzucić do tych pozytywów garść własnych wrażeń.
Kilka słów na temat treści.
Obok zwykłych ludzi w świecie zwanym Psią Ziemią, mieszkają także potomkowie rozmaitych demonów. Często tak dobrze wtapiają się w otoczenie, że trudno ich rozpoznać, ale nic w tym dziwnego. Mając świadomość własnej inności, nauczyli się dobrze maskować swoje łuski, szpony, rozwidlone języki oraz fakt, że nie rzucają cienia, a ich krew i ślina roztapiają wszystko, na co tylko upadną. Jedna kropla może skazić połać ziemi, powodując że nic na niej nie urośnie, a jedzenie z tej samej miski, czy picie z tego samego kubka, przyniesie chorobę i śmierć każdemu śmiertelnikowi. Powszechna opinia na ich temat jest wielce negatywna: to pomiot demonów, plugawiący ziemie, przeklęta krew i jeśli się takiego znajdzie, należy go natychmiast zabić, spalić wszystko co do niego należało, a całe jego otoczenie odkazić i regularnie oczyszczać przez kilka następnych lat. Tropieniem potomków demonów zajmują się Wędrowcy, służący Erin Błogosławionej, biegający z wilkami, członkowie watahy. Są niezwykle skuteczni, ponieważ po zabiciu takiej istoty potrafią dzięki błogosławieństwu swojej bogini, wniknąć w jej umysł i poznać większość szczegółów z jej życia i otoczenia. Ułatwia to tropienie kolejnych osobników.
Narratorką historii jest kobieta, Wędrowiec, która wraz ze swoim mężem tropi dwoje dzieci demonów; młodą sentę Rachel i cwanego złodziejaszka Salvatore. Dzięki wspomnieniom zabitego Jony, Wędrowcy trafiają na kolejne ślady i stopniowo krąg się zacieśnia. Czytelnik nie poznaje imion Wędrowców, do końca pozostają oni anonimowi.
Ciekawym zabiegiem jest narracja. Gdy już zdążyłam się przyzwyczaić do myśli, że śledzę fabułę, dzięki trzecioosobowemu narratorowi, nagle pojawiał się komentarz, pochodzący od kobiety Wędrowca i musiałam sobie przypomnieć, że to wszystko jest odtwarzane w jej umyśle dzięki błogosławieństwu bogini. Z takim zabiegiem narratorskim do tej pory się nie spotkałam i muszę przyznać, że czyni on lekturę ciekawszą.
Szczególny jest również język, jakim opowiadana jest historia. Jest nie tylko niezwykle oszczędny i konkretny, ale ma w sobie coś poetyckiego, jakby w opowiadaniu kobiety pobrzmiewały echa pieśni skierowanej do bogini, której służą. Nie utrudnia to jednak odbioru fabuły.
Przyznam, że na początku lektury spodziewałam się po niej czegoś innego; okrutnych tropicieli, ścigających bezbronne istoty, których jedyną winą jest ich inność, na którą przecież nie mieli wpływu. Bowiem wiele takich istot jest owocami zniewolenia lub gwałtu. Kobieta Wędrowiec nie ma dla nich zrozumienia ani współczucia; uważa, że w końcu ukryte w nich zło zwycięży, dlatego wcześniej należy ich odnaleźć i zabić.
Autor książki stara się pokazać drugą stronę sytuacji i przybliża czytelnikowi dwoje dzieci demonów. Pierwszym jest nieżyjący już Jona, młody strażnik. Ciekawe, że na początku dowiadujemy się, że Jona już nie żyje, a dopiero potem obserwujemy jak do tego doszło. Muszę przyznać, że wieść o śmierci bohatera na samym początku książki, nieco mnie zmieszała.
Drugą bohaterką powieści jest młoda dziewczyna Rachel, która wraz ze zwykłym, ludzkim bratem ukrywa się i podróżuje z miejsca na miejsce. Mimo swojej odrażającej czasami inności, pracowita i starająca się normalnie żyć Rachel, budzi znacznie więcej sympatii, niż butny, skory do przemocy i przelewania krwi Jona. Okazuje się, że każde dziecko demona cechuje pragnienie bycia akceptowanym i chęć odnalezienia sobie podobnych, bo nic tak nie boli, jak bycie jedynym odmieńcem wśród zwykłych ludzi. Jak już jednak wspomniałam te cechy nie są usprawiedliwieniem, a wadą i nie sprawią, że Wędrowcy zrezygnują z pościgu.
Tym, co mnie zdziwiło, jest objętość książki. Zdarza mi się narzekać na zbyt dużą liczbę stron, podczas gdy można było się streścić i zmieścić na połowie tego co jest, na czym skorzystałaby i fabuła i czytelnik. Tymczasem pan McDermott zmieścił się na 270 stronach i właściwie nie wiem, jak mu się to udało. Rzadko który pisarz wykazuje się taką oszczędnością słowa i miejsca. Jednak i to wyszło książce na dobre.
Gdy już uda się oswoić z charakterystycznym sposobem narracji i językiem, co do którego nie mogę nie użyć określenia poetycki, okazuje się, że mamy przed sobą całkiem dobry kawałek fantastyki, bez zbędnych dłużyzn i nudziarstwa. W finale pierwszej części zagadki się kumulują i należy już tylko czekać na część drugą.
I na koniec jeszcze słowo o polskiej okładce. Podoba mi się ona znacznie bardziej od oryginalnej, choć spotkałam się z przeciwnymi opiniami koleżanek blogerek. Ale o gustach się nie dyskutuje, poza tym przecież każdy ma inną percepcję, do której co innego przemawia. Mnie podoba się czerwień szaty tej kobiety, którą można postrzegać nie tylko jako barwę materiału, ale i krew, o której specyfice tyle się w książce mówi. Natomiast, gdy spojrzeć na okładkę pod kątem, widać fragmenty nieznanego pisma, które mnie kojarzy się z elfickim.
Książkę mogę polecić fanom fantastyki. Jeżeli nie zniechęci Was początkowo specyficznie brzmiący styl, na pewno znajdziecie w niej coś dla siebie.
Polecam. 
                                             ***********************
J.M. McDermott
Amerykanin, absolwent University of Houston, gdzie uczył się kreatywnego pisania, oraz University of Southern Maine, na którym robił licencjat z literatury popularnej. Autor książek "The Last Dragon", "Women and Monsters" oraz "Dzieci demonów", które są pierwszym tomem trylogii "Psia Ziemia".






Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję panu Marcinowi
z Wydawnictwa Prószyński i s-ka
 . 









12 komentarzy:

  1. Książka mocno mnie kusi, demony to ja lubię ;). Swoją drogą, czy to anielskie dzieci, czy diabelski to zawsze pragną tego samego...
    Powieść zaklepuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę po nią sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już jakiś czas temu ,, Dzieci demonów'' zwróciły moją uwagę i chyba zamierzam ją jednak przeczytać, gdyż ogólny zarys fabuły przypadł mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba ja już za stara na takie książki. Chyba;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O, właśnie przed chwilą czytałam o tej książce, widzę że ostatnio jest dość popularna i rzeczywiście zbiera mnóstwo pozytywnych recenzji :) Zapowiada się całkiem nieźle!

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie czytam książkę, więc dopiero jutro zapoznam się z Twoją opinią. Nie chciałabym się sugerować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się okładka. Książka zainteresowała mnie bardzo, od kiedy przeczytałam udostępniony pierwszy rozdział. Po tej recenzji mój apetyt się znacznie wyostrzył :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z pewnością przeczytam. Ostatnio jest w okół niej trochę szumu, więc jestem nieźle nakręcona na "Dzieci demonów"

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczywiście okładka całkiem fajna ale książki raczej nie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już masz książkę za sobą?! Hej, przyznaj się - Ty je połykasz :D
    Bardzo fajna recenzja :) Na razie niestety sobie odpuszczę, bo jak wiesz czeka mnie 800 -stonne tomisko :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno przeczytam, też dostałam egzemplarz recenzencki xDD

    OdpowiedzUsuń
  12. Super książka, bardzo mi się podobała :D

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.