wtorek, 1 maja 2012

Jennifer Clement: Trucizną mnie uwodzisz

Autor: Jennifer Clement
Tytuł: Trucizną mnie uwodzisz
Wydawca: Mała Kurka
Stron: 201
Moja ocena: 9/10
Powieść Trucizną mnie uwodzisz to najnowsza książka Domu Wydawniczego Mała Kurka, wydana w serii Mammaillaria co po łacinie oznacza kwitnący na różowo kolczasty kaktus. Owoc tego kaktusa staje się widoczny dopiero wtedy, gdy osiągnie odpowiedni stopień dojrzałości, co mnie osobiście kojarzy się ze starą prawdą, że to co piękne długo bywa ukryte i nie każdy umie to piękno dostrzec oraz, że w życiu człowieka piękno bywa nierozerwalnie połączone z bólem i cierpieniem. 
Akcja powieści toczy się w na przedmieściach zalanego słońcem i pachnącego kwiatami drzew owocowych Mexico City. Główną bohaterką jest młoda kobieta Emily, mieszkająca z ojcem w starym, stuletnim domu. Emily jest osobą o tyle niezwykłą, że aż przeciętną i bardzo trudno było mi podczas lektury tę granicę wyznaczyć. Jej sposób bycia i zainteresowania są nietypowe, ktoś rzekłby, że wręcz niezdrowe, dziewczyna bowiem kolekcjonuje wycinki prasowe na temat kobiet - morderczyń, a jednocześnie pisze pracę na temat katolickich świętych. Wiedza Emily w obu dziedzinach imponuje i zadziwia. 
Bohaterka wychowała się bez matki, która po prostu zniknęła wiele lat temu; tę lukę wypełniła w życiu dorastającej dziewczynki przełożona miejscowego sierocińca siostra Agata, z którą Emily często się spotyka i której pomaga w opiece nad dziećmi w sierocińcu.
Któregoś dnia w domu Emily i jej ojca niespodziewanie pojawia się kuzyn Santiago. Jego przybycie napełnia cichy dotąd dom hałasem, nieporządkiem i niepokojem. W jakim celu Santiago przybył do tego domu i czy naprawdę jest tym za kogo się podaje? Jak zmieni życie cichej i uległej Emily? Czy skrywane przez długie lata tajemnice mają szansę na ujrzenie światła dziennego? O tym warto się przekonać, czytając tę książkę.
Jestem świeżo po lekturze Trucizny i muszę powiedzieć, że o książce mogłabym pisać długo i dużo, choć jest tak niewielka pod względem ilości stron. Dlatego smuci mnie fakt, że muszę się ograniczyć do najważniejszych rzeczy, a jednocześnie cały czas martwię się, że coś pominę. 
Powieść pani Clement nasunęła mi skojarzenia z literaturą iberoamerykańską. W tego typu literaturze czas płynie leniwie i wolno, bohaterowie albo są niesamowicie flegmatyczni i spokojni, albo gwałtowni i namiętni. Autorka skupiła się na przedstawieniu w swojej powieści uczuć, zapachów i doznań smakowych. Momentem idealnym na przeczytanie tej książki jest skąpane w słońcu leniwe i cudownie wolne od pracy popołudnie. Ta książka jest jak lampka dobrego wina, które w pierwszym łyku może wydawać się gorzkie, ale potem pozostawia w ustach tę cudowną cierpkość, której nie da się z niczym porównać. Momentem idealnym dla lektury są zapachy budzącej się wiosną przyrody na tle oślepiającego błękitu nieba i przy akompaniamencie ptasich treli. 
Momentem idealnym do zapoznania się z kuferkiem wrażeń, jakim bez wątpienia jest ta książka, jest chwila, gdy już od tych doznań tak się kręci w głowie, że zapach kwiatów pomarańczy, sok z melonów, czy niepokojący aromat oregano wymieszanego z kminkiem wydaje się tak bardzo realny, że wystarczyłoby tylko wyciągnąć rękę, aby się tam znaleźć i smakować i upajać się tym klimatem.
Błąd popełni ten, kto po lekturze tej książki spodziewał się będzie sensacji, kryminału lub płomiennej historii miłosnej. Jeśli tak myślicie, to niestety nie jest to książka dla Was. 
Truciznę poleciłabym przede wszystkim osobom dojrzałym i szukającym w literaturze czegoś więcej, niż tania sensacja czy epatowanie okrucieństwem. Ta książka ma doprowadzić czytelnika do zawrotów głowy, do tego samego rozleniwienia, które dominuje w życiu bohaterów książki, do tego cudownego rozprzężenia, którego doświadczamy tylko wtedy, gdy jesteśmy zrelaksowani i wolni od wszelkich spraw materialno - doczesnych. Książka jest napisana w narracji trzecioosobowej w czasie teraźniejszym, co ma przypominać czytelnikowi, o tym, że ta historia tak naprawdę dzieje się teraz i cały czas jest aktualna.
Na koniec nie mogę nie wspomnieć o cudownej i starannej szacie graficznej książki. Okładka w pięknym ciemnoczerwonym kolorze z ilustracją meksykańskiej rośliny o łacińskiej nazwie Lantana camara, u nas w Polsce znanej jako werbena, sama się prosi, by wziąć ją do ręki i zapoznać się z jej treścią. Na stronie tytułowej, a także ostatniej znajdują się porozrzucane nazwy roślin trujących, natomiast w środku książki niemal po każdym, krótkim rozdziale znajduje się szara strona, przypominająca wycinek z gazety i dotycząca wybranego przypadku kobiety morderczyni. Przyznam, że te wycinki co chwila budziły mój niepokój, gdyż zastanawiałam się, jaki związek mają one z główną bohaterką, poza tym oczywistym, że są przedmiotem jej kolekcji.
Trucizna faktycznie jest książką, która uwodzi i nie pozostawia obojętnym, bo jak tu pozostać obojętnym wobec takiego bukietu wrażeń, jaki oferuje? 
Niewykluczone również, że jeszcze do niej latem wrócę, bo mam wrażenie, że wiele rzeczy zobaczę wtedy w innym świetle. 
Dlatego jeśli macie ochotę na podróż do pachnącego słońcem Meksyku, marzy Wam się, by dotknąć chłodnych, czerwonych ścian, poczuć te wszystkie zapachy i dźwięki to Trucizna Wam to wszystko zapewni. 
Polecam koneserom i tym wszystkim, którzy chcą zakosztować trochę inności i egzotyki. 
Pozdrawiam i dobrego dnia!

Za egzemplarz do recenzji              
serdecznie dziękuję 
Pani Bożenie z Wydawnictwa Mała Kurka
Pozdrawiam ciepło!

13 komentarzy:

  1. Właśnie czytam tę książkę i bardzo mi się podoba.;D

    OdpowiedzUsuń
  2. książkę mam już na oku :)
    z pewnością przeczytam
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka dotarła do mnie wczoraj, więc niedługo będę mogła zabrać się za przyjemną lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, bardzo zachęcasz! Szczególnie ksiązka pasuje mi do tej pogody, tylko wyjść z nią na dwór, rozłożyć się na słońcu i zagłębić w lekturze ^^ Tylko najpierw trzeba ją zdobyc, ale się postaram :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli tak jak myślałam - zapowiada się bardzo interesująco i koniecznie muszą ją mieć :D
    Udanego weekendu majowego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Strasznie jestem ciekawa tej książki, mam nadzieję, że uda mi się ją dorwać!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mam wielką chętkę na tę książkę i muszę ją dorwać w swoje ręce i przeczytać, bo nie daje mi ona spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zainteresowałaś mnie tą książką. Chciałabym móc ją choć przejrzeć i zorientować się, co takiego w niej jest ciekawego. Owszem, sądząc po okładce wzięłabym ją za romans i bez wątpienia zostawiła samej sobie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ogromną ochotę na tę książkę. Cichutko liczę, że będzie okazja ją przeczytać:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno przeczytam. Dodaję do mojej długiej listy planowanych. Wcześniej słyszałam o tej książce, lecz nie zachęciła mnie. Twoja recenzja za to jest bardzo, bardzo przyciągająca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dawno nie czytałam tak zachęcającej recenzji. Mam ogromną ochotę zabrać się za tę książkę i poznać jej niezwykłość.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa powieść, mam nadzieję, że będzie trochę inna od "Hiszpańskiego pogrzebu", który ostatnio czytałem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię książki o tej tematyce, książki iberoamerykańskie i flegmatycznych bohaterów. Czyli jednym słowem: na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.