niedziela, 22 lipca 2012

Eleonora Ratkiewicz: Tae ekkejr!

Autor: Eleonora Ratkiewicz
Tytuł: Tae ekkejr!
Wydawca: Fabryka Słów
Stron: 358
Moja ocena: 6/10
Po książki, których bohaterami są elfy, krasnoludy i inne magiczne stworzenia sięgam w ciemno i daję takiej historii duży kredyt zaufania. Zazwyczaj czytana powieść spłaca ten kredyt z nawiązką, prezentując nietuzinkowych bohaterów, świetną akcję, ciekawe intrygi i kartki przewracają się same. Czyta się szybko, bo chce się poznać zakończenie, a gdy się już skończy, odczuwa się żal i niedosyt. Pozostaje już tylko niecierpliwe oczekiwanie na kontynuację i kolejna pozycja, którą można dopisać do listy ulubionych. 
W przypadku książki, o której chcę napisać dzisiaj na decyzję o jej przeczytaniu wpłynęło pojawienie się na rynku wydawniczym części drugiej o intrygującym tytule Lare i tae. Ilustracja, opis wydawcy i tytuł sprawiły, że zapragnęłam ją przeczytać, ale ponieważ nie lubię czytać od środka, musiałam po taniości okazyjnie zaopatrzyć się w tom pierwszy. Tam opis treści był jeszcze bardziej zagmatwany, gdyż był po prostu zacytowanym fragmentem z książki, ale tak już byłam maksymalnie zachęcona, że stwierdziłam, iż w trakcie czytania wszystko się wyjaśni. Kiedy tylko Tae ekkejr! do mnie dotarła od razu zabrałam się za czytanie, a że książka nie była zbyt gruba to i lektura nie zabrała mi wiele czasu. 
Krótko na temat treści. Dwaj główni bohaterowie, niezależnie od siebie udają się w podróż przez zasypane śniegiem góry.  Pierwszy z ich Enneari dla przyjaciół Arien, to elf, syn władcy lokalnej społeczności elfów. Drugi z nich to Lermett, człowiek, książę, za niedługo król Najlissu. Młodzieńcy spotykają się w połowie drogi w niesprzyjających okolicznościach. Enneari zostaje napadnięty i choć zbójcy szybko zdają sobie sprawę, że to nie na niego czekali, biją go do nieprzytomności i zastawiają w śniegu na pewną śmierć. Przysypanego śniegiem elfa znajduje książę Lermett, otacza go opieką i opatruje rany. W ten oto sposób zawiązuje się niezwykła przyjaźń. Ponieważ elf szybko dochodzi do siebie, młodzieńcy po ustaleniu najważniejszych faktów w dalszą podróż wyruszają razem, okazuje się bowiem, że obaj podróżowali w tej samej sprawie, tylko każdy znał ją z innej strony. Podczas wspólnej podróży Lermett i Arien przeżyją kilka groźnych momentów, opowiedzą sobie kilka ciekawych historii, zapoznają się wzajemnie z tradycjami swoich krajów.  Czy rozwiążą problem, który może poróżnić ich państwa i czy unikną zamachowców? Tego nie zdradzę; każdy miłośnik takich książek powinien się o tym przekonać sam. 
Jak wspomniałam podejście do książki miałam entuzjastyczne i jakież było moje zdziwienie, gdy po kilkudziesięciu stronach nadal nie uzyskałam niezbędnych do zorientowania się w fabule informacji. Wszystko to z powodu stylu, jakim napisana jest ta książka. Autorka pozwala bowiem swoim bohaterom na słowotok myślowy czyli swobodny strumień myśli, a wiadomo, że jak myśli kłębią się w głowie, to często zbaczają z tematu, gdzieś uciekają, skaczą od jednej sprawy do drugiej, wracają do tej pierwszej, itd. Dlatego też jeżeli dany bohater zyskuje już możliwość takiego rozmyślania, to najczęściej zajmuje mu to kilka stron. Nie przeczę, że momentami było to bardzo zabawne, ale na dłużą metę, jako zwolennik akcji i działania, a nie planowania i gadania, wolałabym, żeby bohaterowie zwyczajnie brali się do roboty, zamiast debatować nad nie wiadomo czym. Oprócz słowotoku myślowego, styl powieści zawiera w sobie również cechy gawędy, czyli dokładnego i rozwlekłego opowiadania, co w zasadzie tylko potwierdzałoby to o czym już wspomniałam kilka linijek wyżej. 
Tae ekkejr! jest powieścią drogi. Lermett i Arien podróżują na tak krótkim dystansie, a w sumie ta podróż trwa przez całą książkę. Okazuje się bowiem, że najważniejsze tutaj jest rozmawianie oraz odnajdywanie w głównych bohaterach dzielących ich różnic i łączących podobieństw. Młodzieńcy bowiem pochodzą z totalnie różnych społeczeństw, które w dodatku nie znają się zbyt dobrze, stąd na przeszkodzie dokładnemu poznaniu stoją nawarstwione przez lata stereotypy, mity i błędy w pojmowaniu zachowań i upodobań, czy to ludzkich czy to elfich. To właśnie pokonywaniem tych stereotypów zajmą się w trakcie podróży bohaterowie do tego stopnia, że główny cel podróży zejdzie na dalszy plan, by następnie w finale książki zostać szybko rozwiązanym. 
Rozmowy bohaterów są zabawne i byłby naprawdę miłym urozmaiceniem, gdyby były tylko dodatkiem, a nie pełniły w powieści roli głównej. Jak wspomniałam wcześniej jestem zwolennikiem akcji, a nie długich rozmów i w zasadzie nie tego spodziewałam się po tej książce. Czy przeczytam część drugą? Prawdopodobnie tak, choć podejdę do niej z większym sceptycyzmem i ostrożnością. Jedyne co mnie ciekawi, to jakim zmianom w Lare i tae ulegną bohaterowie i czy w ogóle jakieś zmiany będą. O tym mam nadzieję przekonać się już niebawem. 
Jeśli ktoś lubi gawędy to być może znajdzie w tej książce coś dla siebie. Jeśli jednak tak jak ja preferujecie przygodę i adrenalinę, to raczej sięgnijcie po coś innego.

17 komentarzy:

  1. Hm... w sumie czytałam kilka pozytywnych recenzji tej książki, ale jakoś nie ciągnie mnie do niej. Lubię gdy coś się dzieje.;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli nudził Cię ten tom to po dwójce nie oczekuj wiele więcej. O ile jedynka mi się podobała, pomimo tego zawieszenia w tej przełęczy, kiedy bohaterowie kręcili się bez większego celu, to przy "Lare i t'ae" nawet ja momentami się nudziłam. Akcji tam wiele nie uświadczysz, dopiero pod koniec książki, niestety. A zapowiadało się ciekawiej... Aczkolwiek lektura była miła i czas spędziłam przyjemnie :)
    Jak chcesz więcej na ten temat poczytać to zapraszam do siebie - właśnie ostatnia recenzja dotyczy "Lare i t'ae" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej książce jednakże zarówno jej okładka jak i Twoja recenzja zachęcają do jej przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo wszystko jestem bardzo ciekawa zarówno tego tomu jak i pozostałych (w tym wypadku drugiego tomu) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na jakimś portalu rzuciła mi się ta książka w oczy i jakoś nabrałam na nią ochotę - choć za żadne skarby nie zapamiętam tytułu!:) Ale skoro jest tylko gawędą to chyba z niej zrezygnuje. Chociaż przyciąga mnie okładka...

    OdpowiedzUsuń
  6. dużo dobrego słyszę na temat tej serii ostatnio, więc mimo wszystko z ciekawości sięgnę mając okazję
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam kiedyś powieść drogi, lecz niebyt przypadła mi ona do gustu. Nie wiem, jak będzie w tym przypadku, ale tematycznie mnie zaciekawiła powyższa książka i mimo wszytko dam jej szanse poznania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię gawęd. Strasznie mnie męczą i nudzą, więc spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaintrygowałaś mnie tą książką :) Jak wpadnie mi w ręce na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie tam zaciekawiła ta książka, więc może kiedyś przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  11. Interesuje mnie ta książka, ale nie wiem czy brak rozeznania w temacie pozwoli mi na przyjemne spędzenia czasu z tą lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie, nie, nie ! :D Zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo chciałabym przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałam przeczytać, ale (sądząc po Twojej recenzji) będę to musiała jeszcze przemyśleć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawi mnie ta książka, chętnie po nią sięgnę, chociaż też nie jestem jakąś wielką fanką gawędzenia. Lubię akcję w książkach. W każdym razie okładka jest na tyle przyciągająca, że chyba się skuszę za jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam już jedną recenzję tej książki, ale była bardziej pozytywna. Myślę, że taki słowotok myślowy nie jest dobrym zabiegiem i pewnie też by mnie to irytowało. Na razie sobie odpuszczę lekturę tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  17. A do tej pory czytałam lepsze recki, ale i tak pewnie nie będę miała okazji sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.