piątek, 10 sierpnia 2012

Neil Gaiman: Dym i lustra

Autor: Neil Gaiman
Tytuł: Dym i lutra
Wydawca: Nowa Proza
Stron: 372
Moja ocena: 8/10
Co wspólnego może mieć dym z lustrami i fantastyką? Na to pytanie, tak oryginalnej odpowiedzi potrafi udzielić chyba tylko Neil Gaiman.
Już we wstępie autor wyjaśnia, skąd wziął się taki tytuł książki i co ma to wszystko ze sobą wspólnego. Dym zaciera kontury i utrudnia widoczność, a lustra odpowiednio ustawione potrafią całkiem nieźle kłamać i łudzić tego, kto się akurat w nich przegląda. 
Natomiast sama fantastyka jest takim właśnie lustrem, które krzywo odbija rzeczywistość, kłamie, zniekształca, pozwala nam interpretować świat. 
Znany już i ceniony za Koralinę, Gwiezdny pył, czy magiczne Nigdziebądź autor, po raz kolejny zaskakuje i to dość mocno. 
Dym i lustra to zbiór nowelek, opowiadań, a nawet wierszy i poematów tego autora. Pierwszym powodem zaskoczenia jest właśnie owa różnorodność, bo jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, że Gaiman może mieć zadatki na poetę i to, jak dla mnie "poetę przeklętego", ponieważ i pod względem zawartości, jak i treści poematy te są prowokujące, szokujące i noszą znamiona dekadentyzmu. 
Druga przyczyna zaskoczenia to tematyka utworów prozatorskich. Autor oscyluje na granicy realizmu i magii, swobodnie żongluje parodią i groteską, nawiązując do takich twórców jak H. P. Lovercraft, a uważny  czytelnik dopatrzy się ukłonu w stronę twórczości S. Kinga, czy J. Carolla. 
Jedne utwory są krótkie, drugie nieco dłuższe, ale wszystkie mają to specyficzne, czasem trudno uchwytne "coś", co nie pozwala o sobie zapomnieć i niczym natrętny refren znanej piosenki, krąży po głowie, nawet wtedy, gdy już tego nie chcemy. Jak bowiem zapomnieć o pisarskich wizjach autora, który często ze znanych już czytelnikowi historii wydobywa na światło dzienne nowe odcienie, najczęściej nieprzyjazne?
Zawartość Dymu i luster nie jest już tak zabawna i beztroska jak Londyn Pod, który choć nie był łatwy do przejścia, to miał sporo dobrych stron i w rezultacie główny bohater dobrowolnie do niego wrócił. 
Obraz świata wyłaniający się z tego tomiku jest pesymistyczny, mroczny, a bohaterowie często wspominają własną młodość i czasy, kiedy mogli wszystko, bo świat leżał u ich stóp. Przegrane życiowe szanse, zaprzepaszczone ambicje, podeptane miłości, zdrada, apatia, bezczynność i przeżyte życie, bez szansy na powtórkę i poprawkę. 
To co my mamy za życiową misję i kojarzymy z radością dawania dla św. Mikołaja jest karą, jak dla mitycznego Syzyfa wtaczanie głazu na górę. ( Mikołaj był...). Wynalazek, który ma uszczęśliwić ludzkość, nie daje radości swojemu twórcy, a świat prowadzi na skraj zagłady cywilizacyjnej (Zmiany). Nasze marzenia i pragnienia nigdy się nie starzeją, my - tak. (Szukając dziewczyny). Z kolei opowiadanie Tylko kolejny koniec świata, nic więcej prezentuje współczesnego wilkołaka, kompletnie odmiennego od stworzeń ze znanych i lubianych powieści na nastolatek. Załatwimy ich panu hurtowo jest literackim gdybaniem, co by było w przypadku, gdyby każdy  z nas mógł sobie zrobić listę osób do usunięcia? Aż się ciśnie na usta maksyma: uważaj na to czego sobie życzysz... A zastanawialiście się kiedyś, co się dzieje z naszymi koszmarami po przebudzeniu? (Zamiatacz snów). Albo co skłoniło Lucyfera do zdrady i w efekcie spowodowało jego upadek? (Morderstwa i tajemnice). A na końcu do myślenia daje i dreszcz budzi historia Śnieżki i jej macochy. ( Szkło, śnieg i jabłka). Czy aby na pewno ta pierwsza była tą dobrą, a ta druga złą?
Zapytacie pewnie, czy w tej książce nie ma nic pozytywnego? Ależ jest. Prześwietne opowiadanie Rycerskość o staruszce, która znalazła Świętego Graala. Jest ciepłe i kojące w swej wymowie. Żałuję tylko, że umieszczono je na początku, a nie na końcu. Kiedy się już przeczyta o Śnieżce i jej macosze, nie pamięta się o staruszce i Graalu. Niestety. 
Nasuwa mi się również spostrzeżenie, że Dym i lustra zdecydowanie nie jest książką dla dzieci, wręcz przeciwnie zdecydowanie dla dorosłych. Nie tylko ze względu na tematykę, jak i na sposób jej przedstawienia. Autor nie unika nazwania rzeczy po imieniu, czasem użyje dosadnego słowa lub wulgaryzmu. Faktycznie magia i fantastyka są tylko pretekstem do ukazania takich problemów cywilizacji jak samotność w wielkim mieście, marnowanie talentu, pogoń za pieniędzmi kosztem wartości rodzinnych, przemoc w rodzinie oczyma dziecka, bezdomność, AIDS. 
Na uwagę zasługuje również wstęp od samego autora, w którym wyjaśnia, skąd czerpał pomysły do poszczególnych utworów.
Bardzo podoba mi się okładka, z idealnie dopasowanymi kolorami i swoją eterycznością. Śnieżka w centrum, z jabłkiem w dłoni, blada, z wyrazistym, dojrzałym spojrzeniem nie budzi zaufania i słusznie. Bo nie zaufanie ma budzić. Ma niepokoić i wzbudzać lęk. Mając za sobą lekturę finałowego opowiadania, chyba dziś na noc nie zostawię książki ilustracją do góry.
Za możliwość doznania  
magicznej ułudy 
w wydaniu autora 
mojego ukochanego Gwiezdnego pyłu 
serdecznie dziękuję 
pani Katarzynie 
z Wydawnictwa Nowa Proza.

24 komentarze:

  1. Świetna książka, a największe wrażenie zrobiła na mnie chyba nowa wersja bajki o królewnie Śnieżce...:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tego autora

    OdpowiedzUsuń
  3. Do tej pory twierdziłam, że twórczość Gaimana mnie nie interesuje, ale chyba muszę zrewidować swoje poglądy. Napisałaś świetną, zachęcającą recenzję i zaczynam nabierać apetytu na książka tego autora. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna okładka - przyciąga wzrok.
    A Gaimana lubię bardzo, chętnie poznam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka również za mną. Czeka w kolejce na recenzję :) Okładka jest cudaśna ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak okładka piękna, recenzja bardzo fajna.

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię autora i jestem ciekawa tej książki
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo, ale to bardzo chcę tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam w planach, jest na mojej liście :) mam nadzieję, że niedługo po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książkę muszę teraz przeczytać! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Autora bardzo lubię, więc z pewnością przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam dylemat z tą książką:/ Jedni mówią, że słaba inni, że oryginalna... Lubię jednak Gaimana, więc zaryzykuję:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mogę się już doczekać, kiedy przeczytam ją.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fanka fantastyki nie jestem, ale na Gaimana mam od dłuższego czasu ochotę. Tak o nim głośno, że w końcu chciałabym poznać jego twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  15. Książkę mam i już niedługo zabieram się za czytanie, mając nadzieję, że porwie mnie wielka przygoda :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chętnie zapoznam się z książkami tego autora, ale zacznę może od "Gwiezdnego pyłu" ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze nie miałam okazji czytać książek tego autora, ale kiedyś na pewno to nadrobię. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Już od jakiegoś czasu mam wielką ochotę na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. I kolejna świetna recenzja dotycząca dzieł Gaimana! Widzę, że nie mam co odkładać ich na później :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakoś nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi na tę książkę. Jednak po Twojej recenzji widzę, że warto się koło niej zakręcić :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Już pewien czas temu czytałam o tej książce i jest już na mojej liście. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Baaaardzo chciałabym to przeczytać! Po pierwsze - rewelacyjna, taka bajkowa, okładka, a po drugie fakt, że są to opowiadania - ostatnio mam na nie ochotę :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudo! Nic dodać, nic ująć. Tylko, że ja nie potrafię w wypadku tego autora być osobą obiektywną.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.