czwartek, 16 sierpnia 2012

Simon R. Green: Błękitny Księżyc, część 2.

Autor: Simon R. Green
Tytuł: Błękitny Księżyc, część 2.
Wydawca: Fabryka Słów
Stron: 360
Moja ocena: 10/10
Otwarte zakończenia powieści przygodowych, pozostawiają mnie, jako czytelnika, w poczuciu ogromnego niedosytu i ciekawości, co właściwie dalej się wydarzy. Jeśli nie ma się pod ręką kolejnej części, czuję niemal fizyczny ból i ogromny dyskomfort.  Niewiedza mnie dobija. Staję się niecierpliwa i zaczynam snuć domysły, a tego nie lubię, bo mogą one potem rozbić się o wizję autora i nie jest to przyjemne. 
Tym razem udało mi się uniknąć i dyskomfortu i bólu niewiedzy, bowiem pod ręką miałam drugi tom, więc nie tracąc czasu od razu zaczęłam go czytać. 
W pierwszej części autor swobodnie i zuchwale wyśmiewał się z bajkowych stworzeń i motywów, przedstawiając je w zupełnie innym świetle. Smok zamiast pożreć Księżniczkę, pozwalał jej u siebie mieszkać "na waleta", a gdy się nadarzyła okazja, sprytny i w sumie sympatyczny gad, zaprzyjaźnił się z Księciem i dorzucił mu Księżniczkę gratis. Gadatliwy jednorożec nieustannie pyskuje i nigdy nie słucha poleceń, a smok kolekcjonuje motyle. Część pierwsza Błękitnego Księżyca zachwyca oryginalnością w ujęciu tematu, ciekawymi, nietuzinkowymi postaciami, ale jak już wspomniałam w poprzedniej recenzji, jej główną siłą jest komizm. Bawią tu dialogi, błyskotliwe riposty bohaterów, bawią sytuacje. Oczywiście jest też zagrożenie mrokiem i walka o władzę nad światem, ale przede wszystkim jest zabawnie. 
W części drugiej klimat ulega zmianie i to jest pierwsze zaskoczenie, które serwuje czytelnikowi autor. Leśne Królestwo pogrąża się w mroku, demony coraz częściej i gęściej usiłują dostać się do zamku. Na niebie upiornym, zimnym blaskiem lśni Błękitny Księżyc. Do zamku podążają uchodźcy, którzy, zanim dotrą do celu, giną, uśmierceni przez demony, obumiera cała przyroda, wszędzie czuć zapach rozkładu i zgnilizny. 
Książę Rupert, który wyruszył po mającego pomóc Arcymaga, nie wraca i wszyscy dochodzą do wniosku, że już nie żyje. Okazuje się też, że część demonów grasuje nawet w odległej części zamku. Kto je tam wpuścił? Czyżby w zamku był zdrajca? Jakby tego było mało magnaci próbują buntować się przeciw królowi, a nawet zawiązują spisek, w który próbują wciągnąć następcę tronu. Książę Harald, mimo pewnych wad, takich jak zarozumiałość i drażniący styl bycia, posiada też kilka dobrych cech i te właśnie cechy stara się w nim dostrzec królewna Julia, która, mimo że nie chce przyjąć do wiadomości pogłosek o śmierci Ruperta, to musi stawić czoło faktom, a te mówią, że zgodnie z traktatem pokojowym musi poślubić Haralda.
I wtedy właśnie wraca Rupert. Z Arcymagiem. 
Czy rozwiąże to problemy Leśnego Królestwa? Czy uda się odnaleźć magiczny Miecz Nakazu i pokonać Księcia Demonów, a co za tym idzie odeprzeć jego krwiożercze hordy? I kto, w końcu jest zdrajcą? Trudno się domyślić aż do samego końca tej historii. 
Zmiana klimatu jest mocno widoczna. Oczywiście autor serwuje nadal zabawne i cięte riposty, ale ponieważ bohaterowie stają w obliczu poważnej walki o życie i dalszy byt królestwa, jest bardziej krwawo. To walka na śmierć i życie, nie ma się co oszukiwać, ludzie w starciu z piekielnym pomiotem mają małe szanse. Krew się leje gęsto, człowiek nawet nie zdąży krzyknąć z bólu, a już demon pozbawia go głowy lub rozrywa na pół. Nie raz pada pytanie, jak walczyć z magicznym mrokiem za pomocą miecza? Ano mieczem magicznym. A jeśli ceną będzie dusza człowieka? No właśnie. 
Część pierwsza dostarczyła mi sporo rozrywki i naprawdę dobrze się bawiłam podczas lektury. Jednak część druga podobała mi się jeszcze bardziej. Ileż można się naśmiewać i drwić? Mrok nadchodzi, królestwo w niebezpieczeństwie, czas walczyć o to, co się kocha. Wartka akcja, ciekawe rozwiązania, ciekawe postaci. To plusy tej książki.
Sporo miejsca poświęca autor motywowi władzy. Jedni o niej marzą i dla niej zdradzają i zabijają, inni woleliby uniknąć związanego z nią ciężaru. Komu władza przypadnie w udziale? Czy spełni się zasada królestwa w nagrodę?
Tego warto się dowiedzieć, sięgając po drugą część Błękitnego Księżyca, polecałabym ją jednak raczej osobom dorosłym lub o mocnych nerwach. Dzieciom raczej nie. Okładka jest zdecydowanie myląca, a po co już za młodu karmić krwawą jatką młodego czytelnika? Niech jeszcze pożyje w niewinności.

9 komentarzy:

  1. Ty to potrafisz skutecznie mnie do czegoś zachęcić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po tak entuzjastycznej recenzji koniecznie muszę zapoznać się z pierwszą częścią tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba będę musiała się rozejrzeć za pierwszą częścią :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie to napisałaś :) Bardzo wysoka ocena, aż muszę poszukać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam pierwszej części, ani też nigdy mnie zbytnio nie interesowała. Ale jeśli druga jest faktycznie tak dobra jak piszesz to czemu nie. Lubię jak jest krwawo ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. AAAA! (chciałam te litery przeciągnąć przez jakieś 2 linijki komentarza, ale stwierdziłam, że to przesada i że byś to usunęła, bo spamuję :D) W każdym razie mam pytanie do siebie - CZEMU JA JESZCZE NIE NATRAFIŁAM NA TĘ KSIĄŻKĘ?! No muszę ją mieć, muszę! Jak ja się cieszę, że są na blogach jeszcze tacy ludzie, którzy przynajmniej od czasu do czasu czytają coś starszej daty i dzięki temu pomagają mi odkryć takie fajne pozycje! *__*

    OdpowiedzUsuń
  7. niesamowita okładka, aż chce się mieć książkę w zbiorze :P

    OdpowiedzUsuń
  8. No pewno sięgnę! :) Już nie mogę się doczekać aż chapnę ;p

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.