czwartek, 4 października 2012

Michael J. Sullivan: Nowe Imperium. Szmaragdowy Sztorm.

Autor: Michael J. Sullivan
Tytuł cyklu: Odkrycia Riyrii
Tytuł: Nowe Imperium. Szmaragdowy Sztorm. (tom 3 i 4)
Wydawca: Prószyński i S-ka
Stron: 856
Moja ocena: 8/10
Okryty złą sławą duet Riyria wraca! Hadrian Blackwater i Royce Melborn znowu wpadną w mnóstwo tarapatów, będą kombinować, poszukiwać odpowiedzi i zmieniać losy całego Imperium. 
Nowe Imperium i Szmaragdowy Sztorm to trzecia i czwarta część przygód dwóch najemników, parających się złodziejskim fachem, który jednak przynosi im bardzo niewielki zarobek, głównie dlatego, że nasi bohaterowie w każdej sytuacji kierują się sercem, a nie potrzebą sakiewki, a z poczucia honoru i lojalności mogliby prowadzić kursy dokształcające. Mimo nie zawsze chlubnej przeszłości i błędów z młodzieńczych lat, Hadrian i Royce zawsze opowiedzą się po stronie niewinnych i pomogą uciśnionym oraz potrzebującym.
Wszystko wskoczyło na zupełnie nowe tory, gdy przed trzema laty bohaterowie uwikłali się w spisek, którego celem było zgładzenie króla Melangaru. O tę zbrodnię posądzono wówczas Hadriana i Royce'a, a ci nie mieli innego wyjścia, jak tylko porwać młodego następcę tronu, by móc w spokoju odnaleźć prawdziwego mordercę. 
Przygoda ta zaowocowała nie tylko nowymi znajomościami z przyszłym królem Alriciem, jego niezwykle przedsiębiorczą siostrą Aristą o czarnoksięskich zapędach i dziewięćsetletnim i bezrękim czarodziejem Eshradonem, ale też nowymi zobowiązaniami i informacjami na temat samych zainteresowanych. 
Okazało się bowiem, gdzie mają źródło umiejętności Royce'a, co oznaczają amulet i miecz Hadriana od tylu lat pieczołowicie przez niego noszone, a także, że tak naprawdę to dopiero początek łańcucha zawikłanych przygód, w które niczym w korkociąg wpadli członkowie Riyrii.
Trzecia i czwarta część cyklu kontynuują wątki rozpoczęte przez autora w dwóch poprzednich powieściach. 
W Nowym Imperium poznajemy dalsze i nieszczęśliwe losy Thrace, która teraz nosi imię Modina i jest Imperatorką. Tak naprawdę pogrążona w kokonie apatii i obojętności dziewczyna jest tylko figurantką w rękach dostojników kościelnych, którzy mają własną wizję nowego Imperium. Czy nowa pomocnica Amilia, która jako jedyna okazuje Modinie serce i współczucie coś zmieni? To się dopiero okaże. 
Tymczasem Hadrian i Royce już mają w planach wycofanie się z interesu, gdy otrzymują wezwanie od Alrica i muszą wyjechać z misją aż za linie wroga. Sytuacja polityczna jest napięta, widmo wojny zagląda w oczy królestwu Melengaru. Czy dwaj najemnicy z pomocą królewskiej siostry Aristy pozyskają spodziewanych sojuszników? Długa i niebezpieczna podróż przyniesie niejedną odpowiedź na dręczące bohaterów pytania. 
Szmaragdowy Sztorm to tytuł drugiej powieści i jednocześnie nazwa okrętu, który wypływa z tajemniczym ładunkiem i jeszcze bardziej tajemniczą misją na szerokie wody. Hadrian i Royce, do tej pory szczury lądowe, będą mieli okazję sprawdzić się w rolach im do tej pory obcych. Walcząc z morką chorobą Hadrian będzie karmił załogę jako kucharz okrętowy, a Royce będzie się wspinał po takielunkach. Bohaterom przyjdzie się zmierzyć nie tylko ze słabościami własnego ciała i starym wrogiem, który wciąż chowa urazę, ale także z tajemniczym plemieniem żyjącym w dżungli oraz z nienawiścią i uprzedzeniami rasowymi.
Swoją własną podróż do źródła wewnętrznej magii odbędzie Arista, której również przypadnie w udziale kontynuacja dzieła zmarłego tragicznie Eshradona. 
W finale okaże się, że wszystkie drogi prowadzą do Imperium i tam też kryje się zarzewie spisku oraz odpowiedzi na kolejne, wyskakujące niczym grzyby po deszczu wątpliwości i pytania. 
Nie da się nie zauważyć, że akcja Nowego Imperium toczy się znacznie wolniej niż Szmaragdowego Sztormu. Ciekawie czytało mi się o nowym życiu Thrace/Modiny i staraniach Amilii, ale pozostali bohaterowie w zasadzie ciągle byli w drodze i głównie to podróżowanie tylko mi zapadło w pamięć. Do tego dochodzą interesujące szczegóły z życia Hadriana i Royce'a i chyba to nieco ożywia historię. 
Szmaragdowy Sztorm za to podobał mi się o wiele bardziej. Akcja jest żywsza i ciekawsza, wciągnęły mnie przygody bohaterów na morzu oraz poszukiwania prawdziwego dziedzica Imperium prowadzone przez Aristę i Thrace. 
Dużym plusem obu powieści jest wzbogacenie strony psychologicznej postaci. Hadrian zaczyna odczuwać różnorakie wątpliwości, Royce planuje założyć rodzinę, a Arista z marionetkowej ambasadorki staje się pełnoprawną bohaterką, której czarodziejskie umiejętności nie tylko ożywiają fabułę, ale też ukazują duet Riyria w zupełnie innym świetle.
Spełniło się też moje marzenie o mocniejszym zaznaczeniu wątku romansowego. Dużo co prawda go nie ma, ale dobra i ta odrobina, a w dodatku o ile dobrze zrozumiałam pewne niejednoznaczne wypowiedzi, być może drugi wątek rozwinie się w części piątej i szóstej. 
Mimo sporej objętości książkę czyta się szybko. Sądzę, że jest to zarówno zasługa języka, jak i postaci, bo są one tak ciekawe, że aż chce się poznawać ich dalsze losy. Trochę mi tutaj zabrakło Alrica, który pojawia się tylko na początku części trzeciej, a szkoda, bo postać młodego króla miała spory potencjał.
Niepisanym prawem trzyczęściowych cykli (jest sześć, ale tak wydane, że mnie się kojarzą z trylogią) środkowa część kończy się w momencie dość krytycznym dla głównych bohaterów. Dlatego jeśli ktoś zabierze się za lekturę, musi się liczyć z faktem, że nie doczeka się definitywnego zakończenia, co jest równoznaczne z oczekiwaniem na część piątą i szóstą. Tym razem autor zdecydował się potrzymać swoich czytelników w dużej niepewności. Co będzie dalej? Zobaczymy w przyszłym roku. 
Powieść polecam tym czytelnikom, którzy już mają za sobą część pierwszą i drugą. Będziecie zadowoleni: przygody duetu Riyria nabierają takiego rozpędu, że momentami aż się kręci w głowie. Kto by bowiem pomyślał, że dwaj zwykli najemnicy mogą tak zmienić losy całego Imperium?
Ci zaś, którzy szukają dla siebie dobrej powieści przygodowej, której akcja aż skrzy się od przygód, pułapek i zasadzek, niech najlepiej od razu hurtowo przeczytają wszystko. 
Proza M. J. Sullivana gwarantuje dobrą zabawę i mile spędzony czas. Z wypiekami na twarzy do późna w nocy czytałam o przygodach Hadriana i Royce'a i naprawdę nie mogę się doczekać kontynuacji ich losów.
Polecam, bo naprawdę warto!
Za egzemplarz do recenzji 
serdecznie dziękuję 
panu Marcinowi z Wydawnictwa Prószyński i S-ka
Pozdrawiam ciepło!

4 komentarze:

  1. coś w sam raz dla mnie, ale wpierw musiałabym poznać poprzednie tomy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie czytałam jedynki więc zmuszona byłam odmówić ją do recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Recenzję czytałam dość pobieżnie, ponieważ właśnie zaczynam czytać tę powieść i nie chciałabym się niczym sugerować :) Jednak już po samym początku mogę stwierdzić, że powieść zapowiada się naprawdę ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tak samo jak @Tala, recenzję "przelecialam" wzrokiem bo nie chce się sugerować, ale w oko wpadła mi wysoka ocena :) więc nie mogę się doczekać, tym bardziej, że pierwsze dwa tomy byly całkiem całkiem :) No i te okładki :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.