poniedziałek, 26 listopada 2012

Andriej Diakow: W mrok

Autor: Andriej Diakow
Tytuł: W mrok
Projekt: Dmitry Glukhovsky. Uniwersum Metro 2033.
Wydawca: Insignis
Stron: 425
Moja ocena: 8/10
Powieść W mrok, stanowi bezpośrednią kontynuację swojej poprzedniczki zatytułowanej Do światła. Obie książki powstały w ramach projektu Dmitry Glukhovsky. Uniwersum Metro 2033. Projekt ten zapoczątkował sam Dmitry Glukhovsky napisanymi przez siebie powieściami Metro2033 i Metro 2034, a biorą  w nim również udział pisarze, osadzający swoje historie w postapokaliptycznym świecie Metra 2033.
Świat po katastrofie atomowej. Od ponad 20 lat życie ludzi toczy się w tunelach rosyjskiego metra, bo tylko w podziemiach jest względnie bezpiecznie. Na powierzchni panuje nie tylko śmiercionośne promieniowanie, ale też prym wiodą wszelkiego rodzaju krwiożercze ludzkie i zwierzęce mutanty, które uparcie polują na ludzi. Złamani widmem katastrofy ludzie starają się budować swoje życie na nowo. Kwitnie handel lekarstwami, bronią i żywnością. Powstają nowe grupy społeczne, tworzą się zależności polityczne i religijne. Trudno tutaj jednak znaleźć ludzkie współczucie, czy bezinteresowną pomoc, okazuje się bowiem, że w obliczu zagrożenia każdy myśli tylko o sobie i własnym bezpieczeństwie. Smutne, ale prawdziwe.
Ponownie spotykamy stalkera Tarana i jego przybranego syna Gleba, którzy połączeni ze sobą w dość niezwykłych okolicznościach starają się teraz stworzyć sobie nawzajem namiastkę rodziny i domu. Nie jest im jednak dane zaznać spokoju. Oto bowiem społecznością petersburskiego metra wstrząsa wiadomość, że społeczność Moszcznego zginęła w wyniku wybuchu nuklearnego. Pytania o przyczyny i sprawców mnożą się i jak na razie nie ma na nie odpowiedzi. Mieszkańcom metra zostaje postawione ultimatum: w ciągu tygodnia mają znaleźć winnych, albo podzielą los unicestwionej wyspy. Obowiązek przeprowadzenia śledztwa spada na Tarana, który oprócz tego ma dość własnych kłopotów. Okazuje się bowiem, że Gleb zniknął. Zaniepokojony Taran, nękany dodatkowo atakami choroby wyrusza na poszukiwania. Początkowo priorytetem jest dla niego znalezienie chłopca, z czasem jednak przekonuje się, że obie sprawy mają wiele punktów wspólnych i znalezienie winnych eksplozji doprowadzi go jednocześnie do Gleba. 
Lektura Do światła dała mi do myślenia, a rzeczywistość Metra 2033 naprawdę zrobiła na mnie duże wrażenie. Z tym większą ciekawością sięgnęłam po kontynuację losów bohaterów, których zdążyłam już polubić. Miałam sporo nadziei, ale też i obaw; wiadomo bowiem jak się sprawa ma z kontynuacjami. Może być ten sam poziom i wtedy będzie zadowalająco. Często zdarza się, że jest po prostu słabiej i krótko mówiąc gorzej. Ale bywa też, że jest lepiej. W przypadku powieści W mrok ma miejsce trzecia opcja. Jest naprawdę lepiej i to dużo lepiej, niż w części pierwszej.
Tym razem autor rozdzielił bohaterów, co dodało akcji dynamizmu, a światu przedstawionemu znacznie poszerzyło horyzont. Razem z Taranem wędrujemy po tunelach metra i przyglądamy się żyjącym tam społecznościom. Wspieramy stalkera w walce ze słabościami jego organizmu oraz poznajemy nowe okazy postatomowej fauny. W tym miejscu naprawdę należy się autorowi pochwała za pomysłowość i siłę wyrazu, z jakimi zostały odmalowane mutanty wszelkiej maści. 
Oczami Gleba oglądamy te same tunele (bowiem bohaterowie zwyczajnie się wymijają), spotykamy starych znajomych i poznajemy nowych. Z perspektywy dorastającego chłopca, który jeszcze ma złudzenia i nie stracił wszystkich marzeń mamy szansę obserwować moralny upadek mieszkańców metra. Tymi ludźmi rządzą potrzeby pierwotne, wśród których dominuje głód i jego zaspokojenie, często nawet kosztem cudzego życia. 
Bardzo dobrym zabiegiem było wprowadzenie nowych bohaterów. Najlepiej prezentuje się Aurora, dziewczynka z..., no właśnie skąd? Tego nie zdradzę, powiem jednak, że sam pomysł wprowadzenia wątku dotyczącego miejsca bezpiecznego od skażenia, ukrytego przed wzrokiem zwykłych ludzi, jest naprawdę ciekawy i ma potencjał. 
Przez kilka pierwszych rozdziałów, kiedy Taran szuka Gleba, akcja rozwija się dość wolno i przyznam, że już zaczęłam się trochę martwić. Jednak czytelnik odnajduje Gleba szybciej niż Taran i wtedy robi się naprawdę ciekawie, a historia nabiera rozpędu. 
Atmosferę tajemnicy potęguje dodatkowo postać groźnego Czarnego Sanitariusza, który pojawia się tam, gdzie zapalają się ogniska czarnej dżumy. Co wspólnego ma on z wybuchem nuklearnym i kto kryje się pod szczelnym i odpornym na pociski kombinezonem? Rozwiązanie tajemnicy na pewno zaskoczy. 
W mrok sprawia wrażenie dojrzalszej i bardziej przemyślanej i choć cała historia w niej opowiedziana jest tylko epizodem z życia mieszkańców metra, to jednak stanowi ważny element większej całości.
Bohaterowie są prawdziwi, z krwi i kości, choć nie są też wydumanymi herosami. Akcja toczy się sprawnie i bez dłużyzn, a większa czcionka jest przyjazna dla oczu. 
Zakończenie jest zamknięte i choć w posłowiu autorskim Andriej Diakow zarzeka się, że poprzestanie na dylogii, to jednak nie mówi definitywnego nie i mówi, że rozważa stworzenie kolejnej powieści. No cóż, pożyjemy zobaczymy.
Polecam nową powieść Diakowa nie tylko miłośnikom cyklu. Każdy kto szuka dla siebie dobrej powieści  z cyklu "po katastrofie", będzie zadowolony z lektury.
Za egzemplarz do recenzji
dziękuję portalowi Secretum
i Wydawnictwu Insignis. 




12 komentarzy:

  1. Nie czytałam wcześniejszej części, ale mam wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od jakiegoś czasu mam chrapkę na tego autora, ale wciąż brak mi czasu. Także na prowadzenie bloga. Zapraszam do mnie, wkrótce wracam do pisania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cykl mam na oku i mam nadzieję w końcu po niego sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, ale narobiłaś mi chętkę na tę książkę! Co prawda dosyć sceptycznie patrzę na książki wzorowane na dziełach wielkich pisarzy (do których Dymitra możemy spokojnie zaliczyć), ale skoro Andriej daje radę, to czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie jeszcze nie przeczytałam "Do Światła", chociaż już mam ;) Nie wgłębiałam się w recenzję, bo nie lubię spoilerów, ale ocena jest zachęcająca i tym chętniej szybko sięgnę po tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie do tej serii nie ciągnie w ogóle. Nie dość, że fabuła nie za bardzo mnie przekonuje, to jeszcze okładki są brzydkie. Zdecydowanie odpuszczam :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Powinienem wreszcie przeczytać Metro, a jak mi się spodoba to i po tego autora sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. ostatnio często pojawia się recenzja tej książki :) jednak to nie dla mnie tematyka :(

    OdpowiedzUsuń
  9. kurczę... bardzo byłam ciekawa recenzji, ale mimo wszystko nie przeczytałam, bo jestem przed lekturą i nie chciałabym za wiele wiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Do swiatla" okazala sie bardzo dobra, wiec z niecierpliwoscia czekam az zaczne czytac "W mrok" :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Najpierw muszę się zapoznać z "oryginałem" Głuchowskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja miłośniczkom cyklu nie jestem, bo narazie tylko zbieram o nim informacje. Słyszałam np., że gra oparta na książce Metro 2033 jest rewelacyjna, ale nie jestem pewna czy to w ogóle coś w moim guście.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.