niedziela, 2 grudnia 2012

C. S. Friedman: Skrzydła Gniewu

Autor: C.S. Friedman
Tytuł: Skrzydła Gniewu
Stron: 544
Wydawca: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 7-8/10
Skrzydła Gniewu w przepięknej turkusowej oprawie to druga część cyklu o Magistrach - czarodziejach którzy, aby móc czarować, czerpią siłę z ludzkich dusz. Taki "żywiciel" zwany konsortem nie jest świadomy, że dręczące go wyniszczenie i słabość są efektem czyichś działań. Sztuki tej uczą się jednak tylko mężczyźni. Kobiety uważane są za zbyt płoche i uczuciowe, by móc w ten sposób posługiwać się magią, w związku z tym, jeśli decydują się z niej korzystać niszczą własne zdrowie i skracają sobie życie.
Z odwiecznego schematu wyłamuje się młoda dziewczyna Kamala. Znajduje maga, którego następnie przekonuje, by ją uczył i jako pierwsza kobieta zostaje Magistrem. Tym sposobem bohaterka staje się dla Magistrów prawdziwą plamą na honorze i raczej nie ma szans, by zyskała ich uznanie. Wbrew odwiecznym zasadom Kamala nawiązuje również kontakt ze swoim konsortem, którym okazuje się być książę Andovan. Ich znajomość miała tragiczny koniec w finale części pierwszej. Wątek Kamali stopniowo stawał się podrzędny w stosunku do drugiego, traktującego o zagrożeniu Duszożercami. Okazało się, że to co uważano za dawno zapomnianą legendę, jest jak najbardziej realne i zbliża się do świata ludzi. Nawet dawno ustanowiona magiczna bariera nie będzie w stanie tego zatrzymać. 
Jak już wspominałam w recenzji części pierwszej zatytułowanej Uczta dusz pewne wątki zakończyły się, by ustąpić miejsca nowym. I faktycznie. W części drugiej spotykamy co prawda Kamalę, ale jej rola ogranicza się do ukrywania swojej tożsamości i przyglądania się politycznym przetasowaniom na szachownicy królestwa oraz przygotowaniom do wojny. 
W Skrzydłach Gniewu autorka skupiła się raczej na przedstawieniu Duszożerców i ich ludzkich jeźdźców, przemianie Królowej Wiedźmy, która staje przed wyborem śmierć lub zaprzedanie się obcej magii oraz roli jaką przyjdzie odegrać w tej historii owdowiałej królowej Gwynofar. 
Przyznam, że początkowo byłam trochę rozczarowana faktem, że Kamalę tak brutalnie zepchnięto na margines. Postać ta prawie w ogóle nie została rozwinięta. Z drugiej jednak strony pozwoliło to uniknąć myślenia, że kolejna bohaterka z nizin społecznych swoimi staraniami ratuje całe królestwo. W powieści Friedman czegoś takiego nie ma. Podejrzewam jednak, że w części trzeciej Kamala jeszcze będzie miała swoje 5 minut chwały, choć łatwo jej to nie przyjdzie. 
W ciekawy sposób przedstawieni zostali Duszożercy. Spodziewałam się raczej demonów w stylu Potterowskich Dementorów czy Tolkienowskich Nazguli, zimnych, karmiących się energią ludzkiej duszy. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że są to smoki, co prawda wyglądem przypominają wielkie jaszczurki ( i tak się je tu określa), ale odruchy mają jak najbardziej smocze. W dodatku każdy z nich ma swojego jeźdźca, z którym łączy go psychiczna więź. Szczegóły poznajemy, śledząc przemianę Siderei. Wyraźnie jest akcentowany wpływ jaki ma na człowieczą naturę gadzi konsort.
Początkowo akcja toczy się dość wolno, w końcu trzeba pewne nowe wątki porozwijać. Z czasem historia nabiera tempa, choć trudno było mi się przyzwyczaić do tego, że postać, która pretendowała do miana głównej,  jest systematycznie izolowana. Gdy główne wątki ulegają wreszcie połączeniu cała historia zyskuje nowy wymiar i robi się tak epicko. Stara przepowiednia,  zło w nowej postaci, widmo wojny i konieczność współpracy ludzi i Magistrów.
Po raz kolejny autorka nie oszczędza swoich bohaterów (podobnie jak było to w części pierwszej) i niestety nie wszyscy wyjdą z tej potyczki cało. Widać, że Kamala jakoś nie ma szczęścia do mężczyzn.
Na początku książki znajduje się mapka, choć moim zdaniem  mogłaby ona być nieco bardziej szczegółowa. Nie pogardziłabym również czymś w rodzaju spisu osób i istot, charakterystycznych dla danego świata. Ostatnio niektóre powieści kilkutomowe przyzwyczaiły mnie do tego i przyznam, że często bardzo ułatwia to czytanie. Tutaj niekiedy bardzo mi tego brakowało. 
Skrzydła Gniewu podobały mi się mniej od swojej poprzedniczki, co chyba wynika z  tego, że wątki związane z Kamalą przystopowały. Z drugiej strony rozumiem, że świat nie może kręcić się cały czas wokół głównego bohatera i ciekawie (oraz wiarygodnie) jest dopiero wtedy, gdy to bohater pokręci się wokół i w świecie, w którym żyje. Obiektywnie patrząc wyszło całkiem nieźle, bo każdej historii wychodzi na dobre poszerzenie horyzontu zdarzeń.  Całość zwieńczyło spójne zakończenie, na tej samej zasadzie co w Uczcie dusz; jedne wątki zamknięto, inne czekają na swoją kontynuację. Trudno przewidzieć co będzie dalej. To  się dopiero okaże.
Powieść polecam tym czytelnikom, którzy znają część pierwszą, a tych, którzy jeszcze nie znają, zachęcam do zapoznania się. Cykl jest w sumie niezły i warto przekonać się jaką wizję natury magii i smoków ma C. S. Friedman. 
Za egzemplarz do recenzji 
dziękuję panu Marcinowi z Wydawnictwa Prószyński i S-ka. 
Pozdrawiam ciepło!


11 komentarzy:

  1. Przyznaję, że Uczta dusz była niezła i dobrze się czytało, ale na tom drugi o dziwo nie mam ochoty. Kamala w sumie nie jest moją ulubioną bohaterką ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Smoki uwielbiam, a seria jest w planach, tylko przebiegła Agniesia nabyła drugi tom zamiast pierwszego, no cóż może pierwszy Mikołaj przyniesie

    OdpowiedzUsuń
  3. Im dłużej patrzę na tę okładkę, tym bardziej mi się podoba :) Sama niedługo zacznę lekturę, bo książka czeka już na swoją kolej, ale brzmi baardzo ciekawie i narobiłaś mi smaka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejna seria, którą warto się zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie czytałam tej serii. Zaciekawiłaś mnie swoją recenzją więc muszę czym prędzej poszukać pierwszej części w księgarni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na razie dziękuję, z tego gatunku wiele innych książek bardziej mnie zainteresowało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę najpierw nadrobić zaległości z pierwszym tomem :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam I tomu i jakoś mnie on nie kusi, więc sobie tę serię odpuszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie jestem w trakcie innej serii tej autorki. Podoba mi się, więc po tą też raczej sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawa recenzja, ale książka mnie nie ciągnie:(

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.