wtorek, 29 stycznia 2013

Dominik W. Rettinger: Brainman

Autor: Dominik W. Rettinger
Tytuł: Brainman
Stron: 400
Wydawca: Jaguar
Moja ocena: 9/10
Istnieje szeroko rozpowszechniony mit, głoszący, że człowiek używa swojego mózgu tylko w 10%. Jest też wiele argumentów przeczących tej tezie i jak dla mnie przekonująco brzmią te, że nieużywane komórki degenerują się. Gdyby w takim razie aż 90% ludzkiego mózgu było nieużywane, to każda autopsja takiego mózgu, wykazałaby jego degenerację na ogromną skalę. Jak dotąd żadne z licznych badań, nic takiego nie stwierdziło. 
Teoria o niewykorzystanych obszarach mózgu jest jednak niesamowicie kusząca dla twórców zarówno filmowych, jak i literackich. Obrazuje również, moim zdaniem, odwieczne marzenie człowieka, aby stać się lub okazać kimś więcej niż nam się z pozoru wydaje. Na takim właśnie spekulowaniu  "co by było, gdyby..."  opiera się fabuła debiutanckiej książki Dominika Wieczorkowskiego Rettingera.
Rettinger to znany polski scenarzysta, który może się pochwalić współpracą z Agnieszką Holland oraz dorobkiem w postaci pomysłów na scenariusz do "Miliona dolarów", "Pory mroku" oraz  "Ekipy" i "Układu Warszawskiego". 
Pomysł na fabułę jest prosty, a dużym jego plusem jest  realizacja i wykonanie. Nie jesteśmy sami w kosmosie, choć o tym nie wiemy. Oprócz ziemskiej, o dość mizernym poziomie rozwoju, we wszechświecie istnieją dwie wielkie cywilizacje, dla których my, ludzie jesteśmy tylko pyłkiem i prochem. Cywilizacja O  jest z natury łagodna i przypomina filozofów, zgłębiających naturę istnienia i kontemplujących różne aspekty życia. Kochają naukę, głoszą pokój i są niezwykle mądrzy. Cywilizacja Zet to mroczna siła, niesamowicie wojownicza, której jedynym celem jest zdominowanie wszystkiego co żyje i przekształcenie uniwersum w zgrabnie działające mrowisko pełne funkcjonalnych robotów. Co ważne największą siłą obu cywilizacji jest umysł, który wykorzystują w pełni. O posługują się brainlight, Zet korzystają z brainpower. 
Głównymi bohaterami powieści są dwaj śmiertelnicy: Nick Gowin, stypendysta, korzystający raczej z mózgu niż z pięści oraz John Clondike, bananowy chłopak, gwiazda sportu i utracjusz. Konflikt między tymi dwoma jest nieuchronny i stary jak świat. Jego przyczyną jest oczywiście kobieta, blond włosa Susan. Dla Johna jest ona pięknym, ozdobnym trofeum, dla Nicka uosobieniem wszystkiego, o czym zawsze marzył. Awantura między młodzieńcami kończy się interwencją sił z kosmosu. Przybysze powodowani ciekawością zdejmują z mózgów młodzieńców blokady i obdarzają Nicka brainlight, a Johna - brainpower. Na efekty nie trzeba czekać długo. Przez resztę opowieści czytelnik będzie obserwował razem z O i Zet nie tylko rozwój superbohaterów, ale także ich wzajemną walkę o losy całego globu. Oczywiście nietrudno się domyślić, że Nick wraz z brainlight weźmie od O wszystko co dobre, mądre i kompletnie niesamolubne, natomiast John stanie się diabłem w ludzkim ciele. 
Dla mieszkańców planety O, to co dzieje się na Ziemi jest rodzajem filmu poglądowego i z takiej perspektywy poznajemy całą historię. Profesor O-y opowiada ją swoim studentom po trosze traktując jako ciekawostkę, a trochę jako przestrogę. Okazuje się bowiem, że człowiek nieustannie dążący ku samozagładzie nie jest gotowy, ani na tyle odpowiedzialny, by taką siłę umysłu posiadać. Co za tym idzie, lepiej byłoby gdyby O, a Zet już w ogóle, trzymali się od Ziemian na dystans i nie ingerowali w ich życie i sprawy.
Historia jest spójna i zgrabnie przedstawiona, nie brakuje w niej ironii i kpiny nie tylko z poczynań człowieka w dziedzinie nauki, ale przede wszystkim z przetasowań politycznych. Paradoksalnie okazuje się, że wszystkie wynalazki techniczne, medyczne czy militarne są niczym wobec siły umysłu, przed którą nic się nie ukryje i z którą nic nie wygra. Jedno skinienie czy słowo brainlight Nicka lub brainpower Johna i wszyscy będą tańczyć tak, jak się im zagra. Nie da się nie zauważyć w tej opowieści przestrogi od autora: za bardzo polegamy dziś na technologii i elektronice, a za mało na samych sobie. Zabrzmi to może banalnie, ale im bardziej zaawansowana cywilizacja, tym mniej samodzielni jesteśmy, zarówno w działaniu, jak i w myśleniu. Gdy paraliż ogarnia stechnicyzowany świat, następuje chaos, bo bez naszych wynalazków i codziennych ułatwień, jesteśmy zwyczajnie bezradni.
Powieść czyta się lekko i szybko, co jest zasługą nie tylko chwytliwego tematu, ale też błyskotliwych dialogów i ciekawych zwrotów akcji. Poza tym, kto nie lubi czytać lub oglądać walki dobra ze złem w sensacyjnej otoczce? 
Finał obfituje w wydarzenia, które myślę, dobrze wyglądałyby na wielkim ekranie; walka herosów, wstrząsająca posadami świata, spektakularne rozwiązania pozornie nierozwiązywalnego problemu, pościgi i wybuchy. Dlatego wcale bym się nie zdziwiła, gdyby za jakiś czas nie powstała ekranizacja Brainmana, która przyciągnie do kin zarówno miłośników s-f, jak i tych lubujących się w głośnych efektach specjalnych. 
Jak na razie mamy jednak samą książkę i z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu, kto szuka dla siebie dobrej, zabawnej lektury na zimowe popołudnie. Brainman to naprawdę nie tylko dobra czytelnicza  zabawa, ale też pikantna satyra na polityczną rzeczywistość, nasze postrzeganie obcych w kosmosie, ale przede wszystkim dowcipny obraz nas samych.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję 
portalowi Secretum 
i wydawnictwu Jaguar







12 komentarzy:

  1. zazwyczaj nie czytam takich rzeczy, bo nie przepadam. Ale ta pozycja wygląda dość zachęcająco ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się teraz doczekać kiedy do mnie ona przyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A, ja właśnie "Brainman'a" zaczęłam czytać i mam nadzieję, że się na niej nie zawiodę :3 ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka przyciąga wzrok i także recenzja zachęca do poznania tej książki. Będę miała oko na tą książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. pierwszy raz widzę książkę, jednak dość ciekawie brzmi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsza recenzja tej książki na jaką trafiłam :) Cóż, ostatniuo jakoś nie ciagnie mnie science fiction, bo się niedawno nacięłam i pomimo zachęcającej oceny nie mam na razie ochoty na ten typ literatury :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ksiązka grzecznie czeka na półce, stos się zaczyna piętrzyć, niemniej muszę znaleźć dla niej w końcu trochę czasu, szczególnie że warto, jak widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę Ci tej książki. Bardzo chciałabym ją przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem do niej przekonana. Na razie sobie daruję, może mnie najdzie ochota ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tym mózgiem to jest przecież po prostu tak, że każda część jest odpowiedzialna za co innego, więc owszem, nie używa się więcej niż paręnaście procent mózgu, ale w jednej chwili! Różne części są wykorzystywane w różnym czasie :)
    Samą książkę chętnie bym sprawdził! Autor wydaje się być ciekawy i myślę, że można mu zaufać... : )

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, to jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku! Przynajmniej u mnie ;) Strasznie chcę ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam! Książka jest rewelacyjna!!! Fantastyczna!!! Pełna zwrotów akcji, z interesującą miłosną historią. Bawi i uczy, intryguje i zaskakuje! Trudno mnie zadowolić, ale od "Brainmana" nie mogłam się oderwać, zapominałam o przysłowiowym "Bożym świecie". Szkoda, aby taka książka kurzyła się na sklepowych półkach, więc zdejmujcie ją z nich, naprawdę warto! :-)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.