wtorek, 19 lutego 2013

Elizabeth Miles: Furie

Autor: Elizabeth Miles
Tytuł: Furie
Stron: 239
Wydawca: Amber
Moja ocena: 5/10
Furie znane też jako Erynie, to najkrócej mówiąc, demony zemsty. Są bezwzględne, okrutne i bezlitosne. Zawsze wydawało mi się, że maszczą się one głównie na skrytobójcach i mordercach (taki ciężki kaliber). Przeglądając źródła dowiedziałam się jednak, że wysłuchiwały skarg na młodzież obrażającą starszych, dzieci źle odnoszące się do rodziców, czy nieuprzejmych i niekompetentnych urzędników (o tak, tak!). W sumie roboty okrutne boginie mają zatem co niemiara. Poza tym znając zawziętość dzisiejszego społeczeństwa, nietrudno się dziwić, że za byle drobiazg życzy się innym tego co najgorsze.
Siłą sprawczą (także fatalną, należy dodać) swojej debiutanckiej książki E. Miles postanowiła uczynić właśnie Furie. Pomysł naprawdę dobry. A jak z  jego realizacją? 
Małe, amerykańskie miasteczko, jakich pełno na mapie. Ferie świąteczne w perspektywie. Główna bohaterka, podkochująca się skrycie w chłopaku najlepszej przyjaciółki, przekonana, że on jednak kocha ją, a nie koleżankę. Naiwna, niestety. Ponieważ Gabby wyjeżdża na  ferie, nasza bohaterka, Em, bardzo sumiennie wypełnia prośbę przyjaciółki, aby opiekowała się Zackiem. Regularne spotkania szybko zmieniają się we flirt, a potem w ukradkowe randkowanie. Bardzo szybko okazuje się, że dla Zacka to tylko kolejny skok w bok, a Em jest dla niego tylko rekordem do zaliczenia. Em jednak dość długo się łudzi i właśnie ta jej naiwność bardzo mnie irytowała. 
Drugi bohater to Chase, szkolna gwiazda sportu,  chłopak na pozór w porządku. Co prawda przyjaźni się z Zackiem i często go kryje, ale jego spokój i skłonność do przemyśleń budzą sympatię. Chase ma jednak pewien sekret, który doprowadzi go do zguby.
Tymczasem w miasteczku pojawiają się trzy tajemnicze dziewczyny, bohaterom ktoś podrzuca czerwone storczyki, Chase zakochuje się w magnetycznej Ty, a Em czuje się śledzona. Oprócz tego nad radością młodzieży ze świąt, ciąży ponury fakt, że jedna z uczennic skoczyła z wiaduktu i w stanie krytycznym trafiła do szpitala. Nikt za bardzo jej nie lubił, wielu się z niej wyśmiewało, więc przyczyna wydaje się być oczywista. 
Jak już wspomniałam, pomysł niezły,  gorzej z wykonaniem. 
Same Furie zostały przedstawione jako beztrosko uśmiechające się psychopatki, które aby się zemścić, stosują tricki rodem z gimnazjum, np. podszywanie się pod nadawcę sms-a, by zwabić ofiarę na opuszczony plac budowy.  
Na kilka stron przed końcem jedna z bohaterek stwierdza, że z Furiami nie idzie się dogadać, bo są nieprzekupne i nie spoczną, dopóki nie osiągną swojego celu. Racja. I jakby przecząc samej sobie, kilka stron dalej autorka doprowadza główną bohaterkę do sytuacji, w której jedna z Furii, zawiera z nią coś w rodzaju układu. Co takiego miała w sobie przeciętna nastolatka, że tysiącletnia istota, nagle zmieniła swoje plany? 
Kolejna sprawa. Chase za to co zrobił może i na karę zasłużył (tylko czy akurat na tak brutalną?), ale żeby ścigać małolatę, która odbiła koleżance chłopaka - manipulanta? Nie twierdzę, że Em nie zrobiła nic złego, chodzi mi tylko o wagę wykroczeń. Gdyby potępiać takie grzeszki, to Furie w ogóle nie wyrabiałyby się z robotą. A już w Hollywood zwłaszcza.
I po trzecie. Jak niby u licha, dwie zwykłe dziewczyny, po uprzednim naczytaniu się mitologii, mają powstrzymać Furie? Tego to już sobie kompletnie nie wyobrażam. Co? Założą amulety na szyję i będą rzucać improwizowane zaklęcia? 
Jednym z nielicznych plusów tej książki jest łatwość i szybkość, z jakimi się ją czyta. Piękna okładka również przyciąga wzrok. Momentami nawet udaje się autorce stworzyć klimat niepokoju.  Tylko, że to niestety za mało, by powstała dobra historia. Im dalej w fabułę, tym mniej wszystko trzyma się całości. A szkoda, bo mogło z tego wyjść naprawdę coś fajnego i wyróżniającego się na tle tych mnóstwa powieści kierowanych ostatnio do młodzieży.
Książka miała być dla mnie oddechem po trudniejszej lekturze i w zasadzie swoją rolę spełniła, ale i tak mam żal. Że nie było lepiej, niż się zapowiadało. 
Nie polecam. Szkoda czasu. 


19 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa książka, to wydawnictwo poza tym jest bardzo dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się okładka, a co do reszty chyba będę musiała sama się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie przekonywała mnie nigdy tak książka i chyba dobrze, bo nie mam zamiaru po nią sięgać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo niezbyt pochlebnej opinii ja i tak chcę ją bardzo przeczytać :D Najwyżej później będę się wkurzać na siebie, że zmarnowałam czas, ale oj tam ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie sięgnę, ponieważ dawno nie czytałam czegoś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam ją w planach od dawna, jednak po takiej ocenie... Muszę to przemyśleć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Akurat do tej książki nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło i widzę, że nie warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Swego czasu bardzo chciałam "Furie" przeczytać, ale już mi przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przez chwilę miałam na książkę ochotę, ale widać, że nie warto...

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam i jak zwykle w tego typu powieściach absurd goni absurd. Aż mnie potem mózg bolał.

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłoby miło zajrzeć do tej książki ale chyba na razie sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  12. Ładna okładka, jednak książkę sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  13. Książkę jako tako znam, ale właśnie zauważyłam, że nie mam jej w biblioteczce na LC. Cóż, po takiej recenzji nie będę tego zmieniać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Okładka przyciągająca to prawda, ale jeśli nie skrywa w sobie nic poza ciekawym pomysłem to zdecydowanie sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nawet swego czasu miałam ochotę na tę książkę, ale widzę, że nic nie straciłam. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawa recenzja :) słabe strony tej książki, które przedstawiłaś z pewnością skutecznie działałyby mi na nerwy podczas lektury.. dlatego też ciesze się, że zawczasu się o nich dowiedziałam :) Zaoszczędzę trochę czasu i pieniędzy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Skoro nie polecasz, to raczej sobie daruję. Szkoda tracić czas.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojej, a miałam nadzieję na coś lepszego , niemniej może i tak przeczytam, żeby przekonać się jak mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mimo, że Twoja recenzja nie zachęca do lektury, to jednak uświadomiła mi dwie rzeczy. Po pierwsze dowiedziałam się kim są furie, a po drugie doszłam do wniosku, że już kiedyś czytałam książkę o rodzinie, w której córki były furiami. Tzn. na to by wyszło...

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.