niedziela, 23 czerwca 2013

Leigh Bardugo: Cień i Kość

Autor: Leigh Bardugo
Tytuł: Cień i Kość
Seria: Trylogia Grisza, tom1.
Stron:...
Wydawca: Papierowy Księżyc
Data premiery: czerwiec 2013 
Moja ocena: 9/10


Debiut powieściowy Leigh Bardugo Cień i Kość otwierający trylogię o intrygującym tytule Grisza bardzo szybko trafił na listę bestsellerów New York Timesa i został okrzyknięty, co tu dużo mówić, objawieniem. Po takiej etykietce i opinii trudno po książkę nie sięgnąć i to z bardzo pozytywnym nastawieniem, co też uczyniłam wczorajszego popołudnia. 
Akcja powieści toczy się w Rosji, w krainie zwanej Ravką. Oprócz zwykłych ludzi, żyje tu elita rządząca zwana Griszami, parająca się magią różnej specjalizacji. Magia ta opiera się na prostych zasadach, choć wyuczyć się jej nie można. Trzeba się z tym urodzić, a potem od wczesnej młodości uczyć się nad nią panować i wzmacniać ją. Wydawać by się mogło, że w takim świecie ludziom pod rządami Griszów powinno żyć się dobrze i wygodnie, a jednak tak nie jest. Kraj otacza bowiem smolisty pas ciemności zwany powszechnie Fałdą Cienia, a w niej grasują krwiożercze ślepe stwory zwane wilkorami. Fałda Cienia powstała dawno temu i od tamtej pory żadnemu z Griszów nie udało się jej zneutralizować. Jak silni by nie byli, ich moc jest zwyczajnie za słaba. No chyba, że zgodnie z przepowiedniami pojawi się Przyzywaczka Słońca, która zniszczy Fałdę. 
Główna bohaterka powieści to młoda dziewczyna o swojsko brzmiącym imieniu Alina. Po tych wszystkich oryginalnych i wymyślnych imionach bohaterek, które zasilają ostatnio szeregi historii fantasy, Alina jest naprawdę miłą odmianą zarówno w brzmieniu, jak i w wymowie. 
Alina wychowała się w sierocińcu, razem ze swoim przyjacielem Malem. Obecnie Alina kształci się na kartografa, a Mal zdobywa pierwsze szlify jako wyjątkowo obiecujący zwiadowca. Alina i Mal są do siebie bardzo przywiązani, choć z biegiem lat ich relacja stopniowo się zmienia, zwłaszcza ze strony Aliny, która zaczyna czuć do Mala coś więcej niż przyjaźń. 
Bohaterów poznajemy w chwili, gdy pułk, w którym służą szykuje się do podróży przez Fałdę. Oddział szybko zostaje zaatakowany przez wilkory. W krytycznej chwili zdesperowana Alina, w strachu o los zaatakowanego przez wilkora Mala, wyzwala w sobie potężną moc światła, które odpędza potwory. Od tej pory życie Aliny diametralnie się zmienia. Dziewczyna zostaje zabrana przez tajemniczego Darklinga na dwór królewski, gdzie ma przejść szkolenie. Jej  moc, jedyna i niepowtarzalna ma uratować gnębioną przez ciemność i potwory Ravkę. 
Straciwszy kontakt z Malem, wyobcowana i przygnębiona Alina, podejmuje szkolenie, które jednak nie przynosi spodziewanych rezultatów. Samotna  i otumaniona przepychem i blichtrem, jakim otaczają się Griszowie, stopniowo zapomina o swoim dawnym życiu. I o Malu. 
Czy nowe życie okaże się lepsze i będzie tym właściwym Alinie przeznaczonym? Jakie tajemnice skrywa magnetyczny Darkling? I czy moc Aliny faktycznie może rozproszyć ciemności? Kto tu mówi prawdę i ma dobre zamiary, a kto ukrywa więcej niż się pozornie wydaje? 
Przez bardzo długi czas trudno odpowiedzieć na te pytania i zapewne dlatego książkę czyta się tak dobrze. 
Autorka bardzo starannie odmalowała realia i klimat panujący wśród Griszów, ich styl życia i brak jakiejkolwiek troski o losy ludności czy kraju. 
Ciekawa i wiarygodna jest również sama Alina. Wychowana w sierocińcu, gdzie mogła liczyć tylko na siebie, jest słaba, chorowita i nie ma motywacji, aby zawalczyć o siebie, czy dla siebie.
Tym co mi najbardziej zapadło w pamięć jest wątek tłumienia wrodzonych zdolności, które gdzieś tam tkwią w bohaterce, pogrzebane głęboko, pod pokładami lęku i nieufności. Na ile można zrezygnować z siebie dla ukochanej osoby i tego, by przy niej być? Czy da się zwalczyć swoją prawdziwą naturę i wbrew samemu sobie wieść inne życie? 
Na te pytania i wątpliwości Alina z bólem fizycznym i psychicznym będzie szukała odpowiedzi. Czy to co znajdzie w głębi siebie przyniesie jej więcej szkody czy pożytku?
Pierwsza część trylogii  zawiązuje pewne wątki. Tak naprawdę podróż Aliny i Mala dopiero się zaczyna, a o przyszłości Ravki trudno w tej chwili przesądzać. Niemniej jednak poczułam się na tyle zaciekawiona i zaintrygowana, by niecierpliwie czekać na kolejną część serii. 
Jak dla mnie książka ma wszystko, czego się oczekuje od dobrej lektury na weekend: intrygę, nietuzinkowych bohaterów, a przede wszystkim jest sprawnie i przyjemnie opowiedziana. 
Dlatego polecam. Naprawdę warto. 
Za egzemplarz przedpremierowy 
dziękuję serdecznie 
wydawnictwu Papierowy Księżyc 
i kochanej Tirin.

10 komentarzy:

  1. Taa... wszyscy piszcie o tej książce i kuście mnie nią niczym Rossmann zniżką -40%! :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka jeszcze przede mną i bardzo cieszę się, że wszyscy oceniają ją dość wysoko - jestem jej mega ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O, ale ciekawie się zapowiada

    OdpowiedzUsuń
  4. Imię Mal kojarzy mi się negatywnie, ale sama recenzja brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Seria warta wzięcia pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się całkowicie co sprawy tych stłumionych mocy i rezygnacji z siebie - ten wątek wydał mi się inny, nie spotkałam się z tym chyba wcześniej.
    I wiele innych rzeczy podobało mi się w tej powieści ;) Chętnie poznam ciąg dalszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma za co :)
    A co do bohaterów - Darkling rzeczywiście jest magnetyczny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach... ;) Mam coraz większą ochotę na tę pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę dorwać książkę w swoje ręce i to jak najszybciej :D Jestem jej strasznie ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.