poniedziałek, 29 lipca 2013

Jay Kristoff: Tancerze burzy

Autor: Jay Kristoff
Tytuł: Tancerze burzy
Seria: Wojna lotosowa, księga 1.
Stron: 435
Wydawca: Uroboros
Moja ocena: 10/10





Steampunk święci ostatnio triumfy na rynku czytelniczym. Gatunek ten łączący w sobie elementy tradycji i daleko posuniętej nowoczesności daje pisarzom ogromne możliwości w kreowaniu świata przedstawionego. Dla mnie steampunk to taki cudowny literacki oksymoron, gdyż łączy to co w zasadzie niepołączalne. Czy to w ogóle możliwe? Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają, a zatem tak, możliwe. I co więcej połączenie, które wtedy powstaje jest niesamowite i niepowtarzalne. 
Tancerze burzy otwierający trylogię Wojna Lotosowa przenoszą czytelnika do Azji, a konkretnie do Japonii.
Akcja dzieje się cesarstwie położonym na wyspach Shima, którymi włada młody i szalony szogun Yoritomo.
Koniunkturę państwa napędza uprawa rośliny zwanej krwawym lotosem. Ponad 90 procent powierzchni gruntów użytkowych przekształcono w pola uprawne, na których sieje się wyłącznie tę toksyczną roślinę. Z krwawego lotosu produkuje się niemal wszystko: tkaniny, lekarstwa, żywność i narkotyki, a zwłaszcza paliwo do machin i broni produkowanej przez tajemniczą Gildię. Krwawy lotos niszczy glebę, na której rośnie, opary z rafinerii zatruwają powietrze i wodę, nad Shima unosi się krwawoczerwony dym, zasłaniający niebo. Wyginęły już niemal wszystkie zwierzęta i rośliny, nie ma bowiem już miejsc, których krwawy lotos by nie skaził. Słońce, które czasem przebije się przez warstwę smogu może wypalić oczy, jeśli nie założy się ochronnych gogli, a zatrute powietrze po dostaniu się do układu oddechowego przyczynia się do powstania choroby zwanej czarnopłucem. Świat stoi na progu katastrofy ekologicznej i społecznej i tylko patrzeć, kiedy to wszystko runie. Społeczeństwo dzieli się wyraźnie na dwie grupy: bogatych, których stać na pewne i solidne maski i kombinezony, chroniące przed skażeniem, i biednych, którzy mogą używać środków doraźnych, które chorobę jednie odsuną w czasie, ale przed nią nie uchronią.
Państwem rządzi młody szogun, człowiek dumny, ambitny i okrutny. Kierowany pychą wysyła swojego wielkiego łowczego na samobójczą wyprawę, której owocem ma być schwytanie legendarnej arashitory, tygrysa burzy, potocznie zwanego gryfem. Istota ta, jak wszystkie jej podobne czyli smoki, feniksy, ogromne węże, w zasadzie jest tylko legendą, do czego w dużej mierze przyczynił się wielki łowczy, który na rozkaz swojego władcy zabijał kolejne wyjątkowe bestie. Szogunowi marzy się jednak arashitora, gdyż posiadanie i ujarzmienie jej byłoby dla wszystkich ostatecznym dowodem, że jest władcą jedynym i niepokonanym.
Główną bohaterką jest córka wielkiego łowczego, Yukiko, prawa ręka swojego ojca. Dziewczyna boryka się z piętnem sieroctwa (matka odeszła od rodziny bez pożegnania), utraty brata w tragicznym wypadku i uzależnieniem ojca. 
Próba schwytania tygrysa burzy to według niej misja samobójcza. Ponieważ jednak obywatele Shima kierują się w życiu kodeksem bushido, w którym podstawą każdej życiowej decyzji jest honor i wierność szogunowi, nie ma nawet mowy o tym, by w tę wyprawę nie ruszyć. 
Polowanie na żywą legendę okaże się zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Yukiko będzie musiała zmienić swoje poglądy i wiele rzeczy przewartościować. Od dziecka karmiona propagandą Gildii, odkryje, że nie wszystko jest takie jak się ludziom wmawia, a odruch samodzielnego myślenia, próba krytyki, pytania czy wątpliwości nie są niczym złym. Yukiko wyraźnie dostrzeże, że świat, w którym żyją zmierza ku zagładzie i to właśnie teraz jest ten moment, by  spróbować jeszcze wszystko zmienić. Ale jak to zrobić? Jak obudzić społeczeństwo, jak przeciwstawić się szogunowi i Gildii? Odpowiedzi na te pytania będą krwawe niczym lotos.
Świat wykreowany przez Jaya Kristoffa poraża rozmachem. Od pierwszych stron książki widać, że cała historia jest głęboko i dokładnie przemyślana i nie ma tu niepotrzebnych elementów. Wszystko do siebie pasuje i idealnie ze sobą współgra. Duży nacisk położył autor na wspomniany wcześniej kodeks bushido, oparty na konfucjanizmie, buddyzmie zen oraz shinto. W teorii idee te są bardzo piękne i słuszne, bo zakładają, że ten kto będzie wcielał bushido w swoje życie będzie odważny, wierny, prawdomówny i będzie dążył do nieustannego samodoskonalenia. W praktyce jednak widać, że kodeks ten posłużył jedynie temu, by uzależnić lenników od panów, zrobić z nich bezkrytycznych i ślepo oddanych żołnierzy i sługi. 
W ten właśnie sposób zasadami bushido żongluje młody Yoritomo i widać na pierwszy rzut oka, że ma je za nic. Natomiast ludzie, którzy mu służą, tacy na przykład jak Masaru (ojciec Yukiko) kierują się w życiu honorem, bo to ich jedyne bogactwo i nawet gdyby szogun żądał od nich rzeczy niemożliwych lub wątpliwych moralnie, to i tak mu służą, bo w ich mentalności nie ma miejsca na sprzeciw czy bunt. 
Nie można nie wspomnieć o aspekcie ekologicznym. To co się stało z przyrodą, glebą, powietrzem i zwierzętami woła o pomstę do nieba. Niewolnicy pracujący w rafineriach płacą życiem i własnym ciałem za bogato zdobione maski i kombinezony ochronne bogatych i nikt nie widzi w tym nic niewłaściwego. Smutne, ale jakże prawdziwe są słowa arashitory, na temat chciwości i ambicji ludzi : "Rabusie. Niszczą wszystko, czego się tkną" (s.192)
Powieść Tancerze burzy zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. To naprawdę dobry kawał steampunkowej fantastyki i z czystym sercem polecam powieść nie tylko miłośnikom gatunku, ale też każdemu, kto szuka czegoś innego, orientalnego z gorzkim lotosowym posmakiem. 
Niecierpliwie czekam na kontynuację i mam nadzieję, że będzie równie dobra, a może nawet lepsza. W każdym razie potencjał tkwiący w tej historii jest ogromny. 
Polecam, bo naprawdę warto!

11 komentarzy:

  1. W sumie nigdy chyba nie czytałam steampunku, więc mogłoby to być ciekawe doświadczenie. Lubię ten wątek, gdy bohater ,,wychodzi z ciemnoty" i dostrzega coś więcej, niż mu wciskali do głowy. Rozejrzę się za nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Urzekła mnie ta książka, brzmi całkiem nieźle i widzę, że bardzo spodobała Ci się powieść:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy nie czytałam nic steampunkowego ale rzeczywiście, ostatnio takich pozycji na rynku wydawniczym jest coraz więcej i więcej. Ta historia wydaje się być naprawdę ciekawa, interesuje mnie, jak wygląda krwawy lotos i jak musi wyglądać życie, które kręci się tylko i wyłącznie wokół jednej rośliny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja się cieszę, że dostanę tę książkę - szykuje się prawdziwa uczta czytelnicza :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie również bardzo się podobała. A pod koniec były takie emocje, że miało się ochotę wrzeszczeć i skakać. Cieszy mnie fakt, że wydawnictwo wykupiło prawa do całej trylogii. Oby wydali ją jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już ją mam! I się zastanawiam, czy nie rzucić wszystkiego i nie zabrać się za jej czytanie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo zainteresowałaś mnie tą recenzją i z chęcią przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Steampunk chyba niedługo stanie się tak popularny jak teraz dystopie :) A na "Tancerzy burzy" mam wielką ochotę i uwielbiam japońskie klimaty ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Będę miała okazję się z nią zapoznać, co mnie bardzo cieszy :D

    OdpowiedzUsuń
  10. O rajuniu! Jakże ja się cieszę, że mam książkę na półce :D Zabieram się za nią przy najbliższej okazji :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.