poniedziałek, 8 lipca 2013

Jeff Noon: Wurt

Autor: Jeff Noon
Tytuł: Wurt
Seria: Uczta Wyobraźni
Stron: 360
Wydawca: MAG
Moja ocena: 8/10





Książka, o której chcę tutaj napisać kilka słów jest wydaniem rocznicowym. Po raz pierwszy ukazała się w roku 1993, a więc od jej oficjalnej premiery mija właśnie 20 lat. Rocznica zatem jest naprawę nie byle jaka.
Określenie Uczta Wyobraźni jest dla mnie pojęciem bardzo szerokim, po pierwsze dlatego, że ludzka wyobraźnia naprawdę ma nieograniczone możliwości, a dwa, że każdy bodziec w postaci różnych tekstów kultury działa na każdą wyobraźnię zupełnie odmiennie. Tak jak Wurt. 
Czym jest Wurt? To narkotyk, w postaci różnokolorowych piórek, które po zażyciu przenoszą człowieka do dziwacznej krainy, z której może nie być powrotu. Ale Wurt to coś o wiele więcej niż "zwykły" narkotyk. To wielopoziomowa rzeczywistość, odrealniona i zamglona niczym ze snu. To ideologia, filozofia, sposób na życie i postrzeganie świata, albo niezgoda na taki czy inny stan rzeczy. Wurta trudno określić w kilku słowach jednego zdania. 
Powieść Wurt naprawdę jest ucztą dla wyobraźni, z tym, że chcąc z tym tekstem ucztować należy się na niego otworzyć i przygotować na dziką jazdę bez trzymanki po bezdrożach umysłu.
Głównym bohaterem i narratorem historii jest młody narkoman zwany przez przyjaciół Skrybą. Powieść skupia się na gorączkowym i upartym poszukiwaniu przez Skrybę zaginionej w wurtowej rzeczywistości  siostry Desdemony. Jakiś czas temu rodzeństwo połączone kazirodczym romansem zdecydowało się zażyć Wurt o kolorze jadowitej żółci, najbardziej ryzykowny i niebezpieczny ze wszystkich Wurtów. Zażycie żółtego piórka często kończy się swoistą wymianą i tak też stało się w tym przypadku. Desdemona utknęła gdzieś w wurtowej rzeczywistości, a Skryba w zamian dostał galaretowatego stwora, który nie dość, że sam się regeneruje, to krojony na kawałki może być zażywany jako narkotyk. Ponieważ posiadanie takiego stwora jest nielegalne Skryba i jego znajomi są nieustannie śledzeni i inwigilowani przez policję.
To jednak ledwie zarys całej fabuły.
Świat przedstawiony Wurta jest o wiele bogatszy i bardziej złożony. Oprócz zwykłych ludzi funkcjonują w nim roboty oraz rozmaite mieszanki ludzi, zwierząt, robotów, widm i nowoczesnej technologii.
Świat realny miesza się z wirtualnym i tym z narkotycznych wizji. Na każdym kroku czytelnik spotyka jakieś nawiązanie do literatury, kultury czy malarstwa. Podejrzewam, że jest tu tego mnóstwo i trudno wyłapać wszystko przy jednorazowej lekturze, wspomnę więc tylko o tym, co mi przyszło do głowy przy pierwszym czytaniu. 
Podróże Skryby do Wurta przypominają Alicję z Krainy Czarów. Obie historie mają nawet wspólną postać, mianowicie Kota (tu zwanego Kotem Graczem, dla bliskich znajomych Geoffrey), który pojawia się i znika, zawsze się mądrzy, co i tak niewiele bohaterowi pomaga. Bo na co komu rada, której nie da się zastosować w praktyce?
Pobyt w Wurcie jest niebezpieczny także z tego względu, że egzystują w nim bardzo jadowite żmije, które mogą przedostać się do naszej rzeczywistości. Krótko przed zniknięciem Desdemony skryba został przez taką żmiję ukąszony, czego skutki odczuwa do dziś. 
Powieść J. Noona czyta się szybko, nie tylko ze względu na niewielką objętość, ale też dlatego, że dzieje się tu tyle, że na nudę nie ma czasu. Wydarzenia następują szybko jedno po drugim, realia i bohaterowie zmieniają się jak w kalejdoskopie. Ledwo zaakceptujemy zwykłe aresztowanie i rewizję, a już dzieje się coś tak absurdalnego, że o tamtym się zapomina. Sen przeplata się z jawą, narkotyczna wizja nigdy nie mija, bo Skryba stale coś bierze. I w tym miejscu należałoby zadać sobie pytanie: ile z tego wszystkiego wydarzyło się naprawdę, a ile wytworzył odurzony narkotykiem umysł młodego narkomana? Może to wszystko to tylko wizja, efekt super odlotu? Tego nie da się jasno określić, bo granice są bardzo płynne.
Swoistym literackim deserem są trzy krótkie opowiadania - dodatek do wydania rocznicowego. Rzucają one nieco  światła na wurtową rzeczywistość, znajdzie się w nich też kilka aluzji do dalszych losów Skryby.
Wurt jest historią dziwną. Może śmieszyć, budzić pogardę, niekiedy niesmak i obrzydzenie. Ale z pewnością fascynuje i nie pozwala ot tak o sobie zapomnieć. 
Dlatego jeśli ktoś chce sięgnąć po Wurta to na własne życzenie i własną odpowiedzialność. W tej książce bowiem nic nie będzie takie, jak można by oczekiwać.
Za książkę dziękuję pani Katarzynie z Wydawnictwa MAG.
Pozdrawiam ciepło!






Recenzja opublikowana także na:
Księgarnia Gandalf
Księgarnia Matras
Księgarnia Fabryka.pl

1 komentarz:

  1. A ja jakoś nie mogę się do niej przekonać :) Teraz wybieram raczej te lekkie książki :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.