środa, 31 lipca 2013

Melissa Marr: Opiekunka Grobów

Autor: Melissa Marr
Tytuł: Opiekunka Grobów
Stron: 315
Wydawca: Replika
Moja ocena: 8/10





Powszechnie uznaje się, że duchom zmarłych ludzi po śmierci nic nie jest potrzebne, bo w Zaświatach mają już wszystko. Jednakże w wielu tekstach kultury pojawiają się przesłanki, że nie do końca jest tak jak myślimy. Jedzenie, napitek, dobre słowo, czy też modlitwa mogą zdziałać wiele. Kto czytał słynne Dziady cz. II Adama Mickiewicza wie dobrze co mam na myśli.
Zwyczaj karmienia zmarłych był świętem ludowym w kalendarzach Białorusinów i Ukraińców i tradycję tę kultywowano nawet 6 razy w roku. Wierzono, że dusze należy ugościć mlekiem, miodem czy kaszą; oświetlić im drogę, by tę noc mogły spędzić wśród bliskich. 
Ekspansja chrześcijaństwa spowodowała, że zwyczaje te uznano za gusła i zabobony, wiadomo jednak, że z tego powodu wcale nie wyginęły, raczej zmieniły postać, przystosowując się do zmieniających się czasów. Współczesnym odpowiednikiem Dziadów są Zaduszki. A do dzisiaj w niektórych regionach wschodniej Polski, na Białorusi, Ukrainie i części Rosji kultywowane jest wynoszenie symbolicznego jadła, w symbolicznych dwójniakach, na groby zmarłych.  Natomiast  w Krakowie co roku odbywa się tradycyjne Święto Rękawki (Rękawka) bezpośrednio związane z pradawnym zwyczajem wiosennego święta przodków.
Autorka Opiekunki Grobów dorastała wierząc w zjawiska ponadzmysłowe, co w niniejszej powieści bardzo dobrze widać. Przyznam, że czasami w trakcie lektury miałam wrażenie, że autorka musiała kiedyś słyszeć lub czytać o Mickiewiczu. (ale może to tylko wrażenie). 
Niewielkie Claysville jest spokojnym i bezpiecznym miasteczkiem. Mało kto stąd wyjeżdża, zawody i stanowiska przechodzą z rodziców na dzieci, a ludzie umierają tylko z powodu starości lub nieszczęśliwych (należy dodać rzadkich) wypadków. 
I nagle w tej spokojnej mieścinie, gdzie wszyscy znają wszystkich, dochodzi do brutalnego mordu na nic nikomu nie wadzącej staruszce. Jakby tego było mało szeryf zamiata sprawę pod dywan, nawet nie wszczynając śledztwa. I nikt nie widzi w tym nic niewłaściwego. Na tym jednak się nie kończy. Wkrótce umiera jeszcze jedna osoba, a kilka kolejnych zostaje zaatakowanych i zranionych. Wszyscy jednak uważają, że spowodowało to jakieś dzikie zwierzę. 
Do Claysville na pogrzeb babci przyjeżdża Rebeka. Od kilku lat dziewczyna mieszkała to tu to tam, ale dopiero tutaj czuje się dziwnie na miejscu i tam, gdzie powinna być. Tym samym na Rebekę spadają dawne głęboko tłumione uczucia do byłego chłopaka siostry oraz nowe zobowiązania, które będzie musiała przejąć po babci. Czy wraz z zakochanym w niej Byronem Rebeka pogodzi się z przeznaczeniem, zgodnie z którym mieszkańcy miasteczka żyją już od 300 lat? I czy zakochani zaprowadzą konieczny ład między światem żywych i umarłych?  Czego będą musieli się wyrzec, a co zyskają? Odpowiedzi na te i inne pytania kryje w sobie powieść Melissy Marr.
Napisana prostym i przystępnym językiem powieść, nie jest może wielka pod względem objętości (315 stron w jedno popołudnie), ale bez wątpienia ma w sobie swoisty klimat i czar. Klimat małego miasteczka, w którym niewiele się zmienia, wszyscy znają wszystkich, prawie nikt stąd nie wyjeżdża i w którym życie wygląda jak zastygnięta w bursztynie chwila. Swój czar mają także Opiekunki Grobów, które funkcjonując niejako na pograniczu dwóch światów, są inne i dosłownie lśnią. I znowu nie wiem, czy tylko mnie w tym miejscu przypominał się serial Zaklinaczka duchów? Melinda nie świeciła wiem, ale jej wewnętrzny przymus by pomagać duchom, często kosztem własnego życia, był naprawdę niesamowity. Podobnie jest z Rebeką, która początkowo zdezorientowana, z czasem bardzo umiejętnie i fachowo wchodzi w swoją rolę. Wiadomo, że nie dałaby sobie rady bez wiernego Byrona u boku, ale tak czy siak, ich pierwsze wspólne zadanie wykonują wzorowo. 
Opiekunka Grobów przypomina trochę kryminał, a trochę thriller z elementami romansu. Czytelnicy szukający dla siebie lekkiej, niezobowiązującej lektury na leniwe popołudnie na pewno będą zadowoleni. Polecam!

9 komentarzy:

  1. Mi trochę tam czegoś brakło, ale ogólnie miło wspominam tą pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapomniałaś uzupełnić swojej oceny ;)
    I powiem Ci, że się z Tobą nie zgodzę co do książki - jak dla mnie jedna wielka tragedia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz racja. :) Chyba miałam się nad nią zastanowić na końcu i chyba już nie spojrzałam do góry. :)
      A czemu według Ciebie aż taka tragedia?

      Usuń
  3. A ja jestem ciekawa tej książki, nawet bardzo. Taka tematyka wydaje się naprawdę niezła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. brzmi fajnie :) lubię książki, których akcja dzieje się w małych miasteczkach, mają one naprawdę niepowtarzalny klimat :)chętnie przeczytam tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie jestem za bardzo zainteresowany duchami, więc odpuszczę. Nie wiem, jak to kiedyś było, ale dzisiaj "Dziady" to lektura szkolna, więc chyba większość ją przeczytała. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa tej książki, bo opis jest intrygujący. Nie udało mi się jej wygrać a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem jej naprawdę bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam naprawdę sporą ochotę na tę powieść :D

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.