czwartek, 1 sierpnia 2013

Alan Bradley: Tych cieni oczy znieść nie mogą

Autor: Alan Bradley
Tytuł: Tych cieni oczy znieść nie mogą
Seria: Flawia de Luce, t.4.
Stron: 273
Wydawca: Vesper
Moja ocena: 9/10


Są książki, na które czeka się niecierpliwie i człowiek nieustannie zastanawia się, co też tym razem wymyśli jego ulubiony bohater. Tematycznie nie muszą to być  książki o nie wiadomo jakich wyczynach, nie muszą mieć wymyślnych wątków i postaci o nadnaturalnych zdolnościach. Bywa, że użycie najprostszej metody skutkuje najlepszym rezultatem. Alan Bradley zastosował ten drugi sposób i trafił  bez pudła. Stworzył bowiem bohaterkę, której po prostu nie da się nie lubić i "kazał" jej żyć w Anglii w czasach dość dla nas odległych, bo w latach 50 ubiegłego wieku.
Główną bohaterką cyklu A. Bradleya jest 11-letnia Flawia de Luce. Dziewczynka mieszka w wielkim wiktoriańskim domu z tatą i dwiema starszymi siostrami. Matki, która zginęła w trakcie tajemniczej wyprawy w góry, Flawia nigdy nie poznała. Nietrudno się zatem domyślić, że jest to największa bolączka dziewczynki, bo zna ją  jedynie z opowiadań krewnych i porterów rodzinnych, a także docinków starszych sióstr, które wymyślają na ten temat niestworzone historie. Flawia jednak w żaden sposób nie da się wtłoczyć w stereotyp angielskiej półsieroty. Pomimo złośliwości dorastających sióstr i braku uwagi pogrążonego w bólu ojca, 11-latka radzi sobie nad wyraz dobrze. Ulubioną dziedziną naukową Flawii jest chemia i rozmaite doświadczenia,  przez które dziewczynka często pakuje się w kłopoty. Zdarza się jednak, że dzięki chemii i własnemu bystremu umysłowi Flawia jest w stanie wyjaśnić wiele zjawisk zachodzących w jej otoczeniu. A trzeba przyznać, że w rodzinnym Bishop's Lacey, pomimo pozornego spokoju, dzieje się naprawdę niemało. Dziewczynka ma żyłkę detektywistyczną i myślę, że dziś byłaby bardzo cennym nabytkiem w ekipie takiego Horatio Caine'a czy Maca Taylora.
Tym razem wszyscy przygotowują się do obchodów świąt Bożego Narodzenia. W rodzinnej rezydencji będą one uboższe niż zazwyczaj, smutna prawda jest bowiem taka, że Buckshaw stoi na skraju bankructwa. Aby choć trochę podreperować rodzinne finanse tata Flawii wyraża zgodę, na udostępnienie domu ekipie filmowej, pracującej nad nowym filmem z ówczesną gwiazdą kina Phyllis Wyvern  w roli głównej.  I w ten oto sposób Buckshaw przeżywa prawdziwe oblężenie, gdyż na wieczorny benefis aktorki przychodzi całe miasteczko. Wszystko idzie pięknie, do północy, kiedy to Flawia niespodziewanie dla siebie i wszystkich odkrywa trupa w jednym z pokojów. Kto zabił i dlaczego? Podejrzanym może być każdy. Flawia i inspektor Hewitt znowu będą współpracować ku rozpaczy inspektora i ku radości Flawii.
Oprócz tego mała detektyw zastawi bardzo przemyślną pułapkę na świętego Mikołaja, aby w końcu zyskać pewność, że ten  legendarny rozdawacz prezentów naprawdę istnieje. Czy pułapka okaże się skuteczna? A może przyda się do czegoś zupełnie innego?
Książki o przygodach małej Flawii śmiało można zaliczyć do kategorii bez limitu wiekowego. Dla młodszego czytelnika będą to po prostu powieści o bystrej jedenastolatce, która nieustannie pakuje się w kłopoty i na szczęście wychodzi z nich cało. Starszy czytelnik będzie się śmiał z psot Flawii, zaduma się nad niejedną z jej refleksji na różne tematy, a przede wszystkim dostrzeże przedwcześnie dojrzałe, pozostawione samo sobie dziecko, które nade wszystko pragnie ciepła i zainteresowania.
Mocną stroną cyklu są zabawne dialogi, ciekawe postaci nie tylko pierwszoplanowe z Flawią i jej siostrami na czele. Właściwie każdy bohater ma w sobie coś co powoduje, że uzupełnia  tę niesamowitą społeczną mozaikę. Ciekawe są pomysły Flawii, która przy okazji wygłasza dużo trafnych spostrzeżeń na temat otaczającego ją świata. Powieść utrzymana jest w pogodnym i optymistycznym tonie. Czyta się jednym tchem.
Zdaję sobie sprawę, że tego typu książki można lubić, albo i nie. Dlatego decyzję o zapoznaniu się z cyklem pozostawiam Wam. Jeśli o mnie idzie jestem zdecydowanie za i niecierpliwie czekam na kolejny tom przygód małej chemiczki-detektyw.


Poprzednie tomy przygód Flawii de Luce

7 komentarzy:

  1. Wygląda fajnie, polecę rodzeństwu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś jakoś nie zwracałem uwagi na tę serię i naprawdę nie wiem czemu, bo teraz już dobrze widzę, że ta powieść mogłaby mi się bardzo spodobać! Lubię takie klimaty, więc muszę się zabrać za pierwszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zachęciłaś mnie tą recenzja. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam wszystkie poprzednie książki o Flawii i nie mogę się doczekać lektury tej :) Pech chciał, ze wykupili mi ją sprzed nosa :/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno czytałam pierwszą część i przygody Flawii bardzo mi się spodobały :) Na pewno poznam resztę cyklu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedawno czytałam pierwszą część i przygody Flawii bardzo mi się spodobały :) Na pewno poznam resztę cyklu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja jeszcze nie czytałam żadnej książki o Flawii i żałuję, bo za każdym razem jak czytam Twoje recenzje, to mam na tę serię wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.