niedziela, 15 września 2013

Hannah Kent: Skazana

Autor: Hannah Kent
Tytuł: Skazana
Stron: 392
Wydawca: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 8/10






Do przeczytania powieści Skazana zachęcił mnie głównie opis treści i napomknięcie, że swoją debiutancką książkę H. Kent napisała na podstawie prawdziwych wydarzeń. I faktycznie w posłowiu odautorskim H. Kent wyjaśnia, że podczas pracy nad powieścią korzystała z archiwów parafialnych, spisów ludności i miejscowych publikacji. Rozmawiała też z wieloma Islandczykami. Wszystkie nazwy miejscowe zawarte w powieści są autentyczne, a wiele wspominanych w książce gospodarstw istnieje do dziś. Samo miejsce egzekucji jest do dziś zaznaczone kamienną płytą. Główna bohaterka Agnes Magnusdottir była ostatnią w Islandii osobą, na której wykonano karę śmierci. Już samo to dodaje opowiadanej historii smaczku i sprawia, że chce się czytać. Świadomość, że coś w przeszłości naprawdę miało miejsce, sprawia, że daną historię odbiera się zupełnie inaczej; głębiej i z większym zaangażowaniem.
Islandia, roku 1829. Małą, zamkniętą społecznością wstrząsa wiadomość o podpaleniu i brutalnym zabójstwie dwóch mężczyzn z rąk trojga służących. Dwoje z nich zostaje skazanych na karę śmierci, najmłodsza ze względu na wiek i znikomy udział w sprawie, może ubiegać się o ułaskawienie. Zgodnie z nakazem miejscowej władzy Agnes Magnusdottir (czyli córka Magnusa) musi zaczekać na swoją egzekucję w gospodarstwie urzędnika okręgowego Jóna Jónssona, jego żony i dwóch córek. Rodzina Jonssonów, a także ich sąsiedzi nie są tym zachwyceni. Pobyt Agnes w ich domu traktują jako coś w rodzaju hańby i wstydu, z drugiej strony przyda się darmowa para rąk do pracy, biorąc pod uwagę chorobę Margaret, pani domu. Początkowo Agnes jest traktowana nadzwyczaj chłodno, jak społeczny wyrzutek, czarownica, morderczyni i nikt nie chce z nią rozmawiać. Z czasem jednak zaczyna się to zmieniać. Gdy Agnes w trakcie rozmów z młodym wikariuszem, wyznaczonym na jej duchowego opiekuna, zaczyna snuć swoją historię, stopniowo zyskuje coraz więcej słuchaczy, a nawet odrobinę zrozumienia. Dni jednak mijają szybko, a pora egzekucji zbliża się nieubłaganie i wtedy już niemal wszyscy zaczynają sobie zadawać dręczące pytanie: zabiła czy nie? Winna, czy ofiara? 
Historię poznajemy z kilku punktów widzenia. Narratorką często jest sama Agnes, zwłaszcza gdy rozmawia z Totim, ale autorka oddaje także głos młodemu wikariuszowi oraz Margaret. Dzięki temu snuta opowieść zyskuje pełnię i głębię. 
Autorka bardzo dokładnie opisała sposób życia ówczesnych ludzi, ich codzienną pracę, organizację domowych obowiązków, rodzinną i społeczną hierarchię, liczące się dla nich wartości i rzeczy. W tej społeczności Agnes nie jest może zbyt mile widziana, znajdą się tacy, co ocenią ją od razu i od razu potępią, ale będą też tacy, którzy oceniając ją przez pryzmat jej pracowitości, inteligencji i posiadanej wiedzy zwłaszcza z dziedziny ziołolecznictwa,  docenią ją jako człowieka. 
Ciekawie została sportretowana sama Agnes. Przez długi czas zamknięta w sobie, wydaje się być pogodzona ze swoim losem i tym, co ją czeka. Im więcej jednak zaczyna o sobie mówić, tym lepiej widać, że jest nie tylko inteligentna i bystra. Widać, że miała swoje marzenia i ambicje i marzyła o tym, co każda żyjąca wówczas kobieta. Chciała zostać żoną, matką, gospodynią, (a nie tylko czyjąś służącą), chciała kochać i być kochana. Nie było to łatwe zważywszy na czasy, w których żyła oraz na wyjątkowo trudne dzieciństwo.
Za to w ogóle nie podobał mi się Natan i to nie tylko z powodu złej sławy, którą obrosła jego osoba, a raczej z powodu tej dziwnej niestabilności emocjonalnej, która objawiała się w najmniej spodziewanych momentach i przez którą ucierpiała nie tylko sama Agnes, ale też Rosa, Sigga i wiele innych kobiet. 
Powieść nie obfituje w jakieś wielkie wydarzenia, narracja toczy się powoli i leniwie. Obrazu sytuacji dopełniają fragmenty dokumentów i listów, dotyczących sprawy Agnes. Jednak w surowym i zimnym krajobrazie Islandii, pod skórą wielu ludzi buzują skrywane pragnienia i ambicje i to autorka opisała iście po mistrzowsku. Gdybym miała umieścić książkę w konkretnym literackim gatunku, powiedziałabym, że to dramat obyczajowy, jakich życie napisało wiele, bo w końcu to samo życie pisze najlepsze historie i scenariusze. Nie można tu oczekiwać, jakichś spektakularnych wydarzeń, czy nagłych zwrotów akcji. Jak w każdym dramacie, los bohaterki zmierza do swojego końca, o którym wiemy już na początku. I nawet nie jest to kwestia fatum, czy złego losu. Po prostu tak miało być, bo nie mogło być inaczej i tyle.
Powieść H. Kent jest dobrą lekturą dla kobiet, na chłodny, jesienny weekend. Gdy w domu już ciepło, za oknem deszczowa plucha, warto przenieść się w czasie ponad 100 lat do surowej Islandii i poznać historię Agnes, córki Magnusa. 
Polecam. Warto.

Za możliwość przeczytania Skazanej dziękuję pani Annie z Wydawnictwa Prószyński i S-ka
Pozdrawiam ciepło!

Recenzja opublikowana także na:

5 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zainteresowałaś tą książką. W ogóle bardzo lubię Skandynawię za co jest dodatkowy plus.

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie historie nieodmiennie mnie intrygują, chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałaś może "Córkę kata"? Książka równie doskonała jak ta, a ta nie wydaje mi się tylko dla kobiet, bo z chęcią ją przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Intrygująca książka - już o niej czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesuje mnie ta powieść, chociaż przyznam, że jak zobaczyłam ją w zapowiedziach myślałam, że więcej będzie miała z kryminału. Tzn. do końca nie będzie jasne czy na bohaterce wyrok zostanie wykonany, czy jednak uda jej się wybronić. Trochę szkoda, że od początku wiadomo jak się cała historia skończy.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.