sobota, 19 października 2013

Kady Cross: Dziewczyna w stalowym gorsecie

Autor: Kady Cross
Tytuł: Dziewczyna w stalowym gorsecie
Stron: 436
Wydawca: Fabryka Słów
Moja ocena: 7-8/10



Nowe gatunki, motywy i nurty w literaturze to zjawisko jak najbardziej pożądane. Różnorodność powoduje bowiem, że każdy nawet najbardziej wymagający czytelnik znajdzie w końcu coś co mu się wyjątkowo spodoba i zachęci do czytania. 
Steampunk to coś co jednym może się spodobać bardzo bardzo (tak jak mnie), a innym już niekoniecznie, bo mogą pewne rozwiązania fabularne uznać za naciągane. Steampunk to bowiem coś co daje pisarzowi naprawdę ogromne możliwości w przypadku kreowania świata przedstawionego i bohaterów. Jak dla mnie niekwestionowanymi mistrzami gatunku, choć idącymi nieco w innych kierunkach są Adrian Tchaikovsky autor sagi Cienie Pojętnych oraz Mark Hodder, który opisał brawurowe i zaskakujące przygody Burtona Swinburna oraz ich przyjaciół.
Wyznacznikiem steampunku są według mnie nie tylko machiny parowe i wiktoriańska Anglia. Na własny użytek stosuję też określenie rewolwer i melonik, co charakteryzuje bohaterów i sugeruje, że nie tylko dobrze wyglądają i mają (na ogół) dobre maniery, ale też gdy trzeba, potrafią rozkwasić nos komu trzeba lub coś tam przetrącić.  W tle zawsze rozgrywa się ideologiczna (i nie tylko) walka zwolenników teorii ewolucji oraz entuzjastów przeróżnych machin i urządzeń. Jeśli dodać do tego intrygę o szerokim zasięgu, trudną zagadkę do rozwiązania oraz iście diabelski czarny charakter, z którym do upadłego muszą walczyć bohaterowie, to już wiadomo, że przygoda z książką o znamionach steampunku będzie dziką jazdą bez trzymanki.
Jak jest w przypadku debiutanckiej powieści Kady Cross? Hasło na okładce, przedstawiającej dziewczynę w przepysznie szkarłatnej sukni, głosi, że będzie to skrzyżowanie epoki wiktoriańskiej z X-Menami. Takie zresztą było marzenie samej autorki, by napisać historię młodocianych bohaterów o niezwykłych mocach, walczących z wrogami Zjednoczonego Królestwa. 
Co do marzenia, to jak widać, się spełniło, bo książka powstała i ujrzała światło dzienne. Czy  jednak powieść o intrygującym i  wiele obiecującym tytule można wpisać na listę książek z gatunku steampunk?
Otóż moim zdaniem nie do końca.
Londyn rok 1897. Nastoletnia Finley Jayne, na skutek niechcianych awansów stojącego wyżej społecznie pracodawcy, jest zmuszona uciekać z miejsca pracy, krótko po tym, jak broniąc się, brutalnie pobiła młodego szlachcica.  W jaki sposób niewielkiej postury dziewczyna dała radę nie tylko się obronić, ale i pobić większego i silniejszego mężczyznę? Okazuje się, że na co dzień spokojna i nieśmiała Finley, w chwilach zagrożenia, daje dojść do głosu, drzemiącej w niej wściekłej bestii, mrocznej stronie swojej natury, która potrafi robić rzeczy niebywałe i pozornie niewykonalne. Ratując się z opałów, bohaterka wpada pod pojazd młodego księcia Greythorne'a, a ten w odruchu rycerskości, zabiera ją do swojego domu i otacza opieką. Brzmi jak początek romansu? Trochę tak, ale trzeba autorce przyznać, że wątek miłosny, nie został wypchnięty na plan pierwszy.  
Po przybyciu do rezydencji młodego księcia Finely jeszcze raz daje popis swoich niezwykłych zdolności, a potem okazuje się, że nie jest jedyną "inną" w tym domu. Każdy z młodych bohaterów, z księciem Griffinem na czele umie coś, czego nie umieją pozostali. Rudowłosa Emily to taki Einstein w spódnicy, konstruktor, wynalazca, a nawet chirurg w razie potrzeby. Słynący z wielkiej postury i niewyparzonego języka Sam, to po części człowiek, a po części cyborg. Sam zainteresowany jest z tego powodu bardzo nieszczęśliwy, co o mało nie doprowadzi wszystkich do klęski i utraty życia. 
Dla dodatkowego kolorytu opowiadanej historii, autorka wprowadziła dwie postacie męskie, równie tajemnicze, jak i pociągające. Jedną z nich jest Jasper Renn, młody kowboj z Nowego Jorku, bardzo sympatyczny, skrywający mroczną tajemnicę, która wyjdzie na jaw dopiero w finale powieści, sugerując powstanie części drugiej. Drugi z bohaterów to pociągający i parzący jak płomień ćmy, Jack Dandy, duchowy patron londyńskich typów spod ciemnej gwiazdy.  Jak dla mnie, choć sumie były to postaci drugoplanowe, to one właśnie najbardziej się autorce udały i mam nadzieję, że ich potencjał zostanie wykorzystany w kolejnych częściach przygód młodych bohaterów. 
Samego steampunku tu jak dla mnie trochę za mało. Jest co prawda wiktoriańska Anglia, pojawia się nawet sama królowa Wiktoria. Są też automatony i tajemniczy Machinista, pałający żądzą zemsty za wydarzenia i decyzje sprzed lat. Jest także i niezwykły minerał (czy może substancja?), pochodzący z głębi ziemi, który wykorzystany, dałby efekty, przechodzące najśmielsze oczekiwania. Jest w końcu młody książę Greythorne, który posiada niezwykłą moc, za której wykorzystanie może zapłacić własnym zdrowiem. Burzę tej mocy Griff gasi w sadzawce w swojej posiadłości. Jak dla mnie ten ostatni motyw zaczerpnęła autorka od S. Kinga i jego genialnej "Podpalaczki". Kto kibicował losom małej Charlie, ten będzie wiedział co mam na myśli.
Niby tego wszystkiego całkiem tu sporo, ale jak na steampunk, potraktowała autorka te wszystkie kwestie trochę po macoszemu. Ciągle się o automatonach mówi i wiadomo, że gdzieś tam są, ale na tym koniec. 
Nie znaczy to jednak, że książka jest zła. Cała historia jest naprawdę sympatyczna i zabawna, oprócz tego nie da się nie lubić bohaterów, którzy od razu przypadają czytelnikowi do serca. Prawda, że bywają dziecinni i impulsywni, ale poza tym są bardzo zaradni, odważni i lojalni wobec siebie.
Dodatkowo zakończenie powieści, z sugestią rozwoju wątku na temat losów Jaspera i podróży do Nowego Jorku, uważam za świetny pomysł. 
W sumie przecież monopolu na steampunk nie ma tylko Jej Wysokość Królowa Wiktoria. Ameryka, to są dopiero możliwości!!!
A tak serio. Powieść Kady Cross przeczytałam w jedno popołudnie, co już świadczy o jej sile. Pomimo pewnych braków, historia naprawdę wciąga, a skoro wciąga, to dalej może być już tylko lepiej.
Każdy, kto szuka dla siebie powieści przygodowej z nutą romansu,  robotami i nadnaturalnymi mocami w tle z dodatkowym stalowym gorsetem gratis,  powinien być zadowolony.
Polecam!

9 komentarzy:

  1. Chyba jeszcze nie czytałam żadnej książki z tego gatunku. Ciekawe czy przypadłyby mi do gustu... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nawet nie wiem, co mam sądzić o steampunku, bo jeszcze żadnej książki nie czytałem z tego gatunku, więc pora to zmienić. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wydaję sie ciekawa niby przygodowa tutaj trochę romansu niby cos się dzieje, ZObaczymy mam nadzieje że mi się spodoba

    OdpowiedzUsuń
  4. Intrygująco, intrygująco. Póki co jednak, dopadłam się do nowej biblioteki i uzupełniam sobie serie książkowe zamiast zaczynać nowe :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Spotkałam się już z tyloma średnimi recenzjami tej książki, że boję się ją zdjąć z półki, ale jednocześnie jestem jej ciekawa, szczególnie że Ty oceniasz ją teraz pozytywniej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę przeczytać tę powieść. Uwielbiam steampunk :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakaś alternatywa dla wszechpanującego młodzieżowe paranolmal romance? Lubię wiktoriański angielski klimAT. Może być ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się Twoje wprowadzenie do recenzji o książce, takie dłuższe opisanie steampunku, ale w sposób przystępny. Co do samej książki to dziwię się, że Tobie jako filologowi podobała się ta książka, jest napisana przecież takim językiem, że pozostaje jedynie wyrwać sobie włosy z głowy. Poza tym to nie jest debiutancka powieść Kady Cross, jako Kathryn Smith, napisała mnóstwo romansów historycznych i jakby nie patrząc w dialogach widać tego wpływ, są górnolotne, patetyczne i wyciągnięte żywcem z telenowel brazylijskich. A i jeszcze jedno sprostowanie; Sam był cyborgiem, człowiekiem wspomaganym przez urządzenia techniczne, a android to robot humanoid. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może nie chodzi o język, a przekład? Z tłumaczeniami bywa różnie.
      Co do cyborga, to już poprawiam. :) Dzięki i pozdrawiam!

      Usuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.