wtorek, 1 października 2013

Matt Ruff: Miraż

Autor: Matt Ruff
Tytuł: Miraż
Stron: 440
Wydawca: REBIS
Moja ocena: 8/10






Gdyby zrobić ankietę z zapytaniem, o najbardziej znaczące wydarzenia XXI wieku, z pewnością jednym z najczęściej wymienianych byłby zamach terrorystyczny z 11 września 2011 roku. W jego wyniku zginęło około 3 tysięcy osób, a w społeczeństwie rozpanoszyły się strach, nieufność i depresje. Natychmiastowym skutkiem ataku na WTC było „wypowiedzenie wojny terroryzmowi”. Stała się ona nadrzędnym celem działań amerykańskiego rządu. Wzmogły się kontrole na lotniskach, a hasła takie jak Islam, czy Arab do dziś przeważnie są kojarzone z zamachem na WTC. Można więc śmiało powiedzieć, że skutki zamachu były długofalowe i większość świata będzie się z nimi borykała jeszcze długo. Wielu mądrych ludzi nadal zadaje sobie pytania, czy i jak można było zamachu uniknąć. Powstało na ten temat wiele sporów i rozmaitych teorii. Wszyscy jednak zgodnie twierdzą, że od tamtego wydarzenia świat już nie jest taki sam. 
W swojej powieści Miraż Matt Ruff  postanowił trochę się pobawić historią i faktami, trochę pogdybał i w ten oto sposób powstała całkiem zgrabna i przyjemna w odbiorze książka. 
Rok 2009, Bagdad, a konkretnie Zjednoczone Państwa Arabskie. Arabia jest potęgą gospodarczą i militarną, a Ameryka nisko rozwiniętym krajem pełnym białych rasistów. Brzmi dziwnie i niewiarygodnie? A jednak. 
Bohaterami swojej książki uczynił M. Ruff agentów wywiadu i z ich perspektywy poznajemy ten inny świat. Jest to świat w którym tradycyjnie, jak wszędzie rządzi pieniądz, korupcja i zepsucie, co pozostaje w pewnym konflikcie z nakazami islamu, który nadal jest religią dominującą.
Kolejnym zadaniem Mustafy al - Baghdadi, agenta tajnych służb, jest wyśledzenie, złapanie, a następnie przesłuchanie amerykańskiego zamachowca samobójcy.  Zamachowca udaje się złapać i doprowadzić na przesłuchanie, ale więzień nie mówi agentom tego, co chcieliby usłyszeć. Początkowo oporny, potem zrezygnowany zaczyna mówić, że otaczający wszystkich świat, pozorna wielkość Arabii i zepchnięcie Ameryki do rangi podbitej prowincji pełnej terrorystów, jest tylko ułudą i mirażem. W rzeczywistości ma być zupełnie odwrotnie. Drobne zdarzenia, znalezione w trakcie rewizji niezwykłe przedmioty i dziwaczne deja vu, dają do myślenia Mustafie i jego ludziom. Szybko okazuje się, że zagadką mirażu interesuje się wiele osób, w tym znany wszystkim, słynący z przekrętów i dziwactw, gangster Saddam Husajn oraz żyjący w glorii chwały i cieszący się rangą bohatera wojennego Osama bin Laden. 
Całość czytałam z nutą niedowierzania na twarzy, bo zawsze tak jest w przypadku, gdy autor serwuje czytelnikowi alternatywną wersję historii. Autorowi naprawdę nie brakowało inwencji, a efekty jego pomysłów możemy poznać dość dokładnie z umieszczonych po każdym rozdziale artykułów, do złudzenia przypominających wikipedię.  To z nich dowiemy się jak Arabia stała się potęgą, co wspólnego może mieć Szeherezada z Husajnem i co to są małżeństwa tymczasowe. Momentami miałam wrażenie, że niektóre z nich były pisane z lekką kpiną czy przymrużeniem oka, bo wszyscy ludzie są przede wszystkim właśnie ludźmi, a są takie nacje, które ogranicza mentalność, czy wszechobecna religia, co nie znaczy, że nie da sie tego ominąć. Można powiedzieć, że bohaterowie książki Ruffa są dobrymi ( w większości) muzułmanami, właśnie dlatego, że tak dobrze potrafią omijać religijne zakazy i nakazy. 
Czy miraż naprawdę jest mirażem i co się takiego stało, że świat tak się odwrócił? Czy tak już będzie zawsze? A może to jakaś gra lub złośliwy psikus?  Odpowiedź na to pytanie może niektórym czytelnikom wydać się banalna. Prawda jest jednak taka, że należy ostrożnie komentować otaczającą nas rzeczywistość, bo kosmos nie jest głuchy i a nuż tym razem usłyszy właśnie nas?
Z ogromną przyjemnością przeczytałam Miraż. Powieść była dla mnie wspaniałą rozrywką intelektualną i sprawiła, że na niektóre sprawy światowej wagi będę od teraz patrzeć inaczej.
Polecam powieść M. Ruffa wszystkim  lubiącym historie, których akcja dzieje się w "świecie na opak".  Będziecie zadowoleni i na pewno nie raz oczy Wam się otworzą ze zdziwienia.
Polecam.

Za możliwość "pogdybania" na temat losów świata razem z autorem Mirażu dziękuję panu Bogusławowi z Domu Wydawniczego REBIS
Pozdrawiam ciepło!

2 komentarze:

  1. Ciekawa perspektywa, chętnie poznałabym wizję autora:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym z chęcią poznała Miraż :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.