czwartek, 14 listopada 2013

Stephen King: Doktor Sen

Autor: Stephen King
Tytuł: Doktor Sen
Stron: 656
Wydawca: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 8+/10


Ponoć każde, nawet najmniej znaczące przeżycie z naszego dzieciństwa, wpływa na nasze dorosłe życie i na to jacy będziemy. Czy rzeczywiście?  Ile w tym racji, a ile zwykłego gdybania? Czy to jakimi dorosłymi się stajemy, zależy od tego jakie mieliśmy dzieciństwo i jakich rodziców? Ile w tym wszystkim kwestii genów, determinacji środowiskowej, a ile naszego własnego charakteru i wolnej woli? Czy naprawdę nie da się uniknąć błędów i nałogów naszych rodziców? Czy dorosłe dziecko alkoholika także popadnie w nałóg? Czy syn, który miał ojca sadystę i brutala, także będzie miał skłonności do agresywnych zachowań wobec otoczenia? Nie, oczywiście, że nie jest to regułą. Niemniej jednak my, ludzie, mamy skłonność do często nieświadomego powielania wzorców, które towarzyszyły nam w dzieciństwie i doprawdy trudno czasem tej powtarzalności uniknąć. Zapewne w dzieciństwie, niejeden z nas, patrząc na własnych rodziców powtarzał sobie: nie, ja nie będę taki; nie, ja na pewno tak robić nie będę. Tymczasem okazuje się, że dorastamy i w starciu z rzeczywistością i prozą dnia codziennego, zaczynamy się zachowywać tak jak nasi rodzice. Czy lepiej ich wtedy rozumiemy?  Moim zdaniem, powinniśmy chociaż spróbować. 
Koszmar, jakiego doznał kilkuletni Danny Torrance, w górskim hotelu Panorama, nie kończy się z chwilą opuszczenia tego miejsca. Rany i urazy tam doznane będą się goić jeszcze bardzo długo, a będą i takie, które nie zagoją się nigdy. Pozostaną gorzkie, bolesne wspomnienia, widok chorej, cierpiącej matki oraz zjawy, które nie przestaną nawiedzać chłopca. Danny bowiem posiada coś, co nazywane jasnością, płonie w nim tak mocno, że czyni go wyjątkowym; pozwala zaglądać w myśli innych ludzi, przewidywać pewne wydarzenia, a nawet czyjąś śmierć. 
Doktor Sen jest kontynuacją bestsellerowego Lśnienia, trzeciej po Carrie i Miasteczku Salem, powieści w ogromnym i bogatym dorobku literackim Stephena Kinga. Przyznam, że niejednokrotnie zastanawiałam się, jak mogłyby się potoczyć losy Danny'ego, po tym, jak udało mu się opuścić Panoramę. Jakim człowiekiem się stał, czy zdołał zapomnieć o koszmarach, czy jego dar się rozwinął, a może zanikł zupełnie? Marzyła mi się kontynuacja, tak jak to było w przypadku Talizmanu i Czarnego Domu, które powstały we współpracy Kinga z jego przyjacielem Peterem Straubem. Losy dorosłego Jacka Sawyera, który w dzieciństwie przechodził do świata równoległego, a w dorosłym życiu musi się zmierzyć z czymś znacznie gorszym, na długo utkwiły mi w pamięci. Jeśli mały Jack mógł mieć swoją szansę, w postaci drugiej odsłony swoich losów, to czemu by nie dać jej Danowi?
Początek powieści Doktor Sen dokładnie wprowadza czytelnika w sytuację małego Danny'ego i pokazuje, że koszmary wcale nie spłonęły w pożarze hotelu. To jednak nie koniec, tym bardziej, że zdolności chłopca, związane z jasnością, nasilają się. Gdy poznajemy dorosłego już Dana, okazuje się, że nie dość, że nie ułożył sobie życia, to jeszcze powielił błędy swojego ojca, wpadając w alkoholizm, a zaraz potem we wszystko, co alkohol za sobą pociąga.
Prawda jest jednak taka, że śledzenie losów dorosłego Dana, zmagającego się z własnymi słabościami, nie byłoby zbyt ciekawe. Dlatego też analogicznie czytelnik ma okazję śledzić dwa inne wątki. Pierwszy z nich przedstawia historię narodzin i dzieciństwa wyjątkowej dziewczynki, zupełnie zwyczajnych rodziców. Abra, bo takie imię otrzymuje, wykazuje wiele wyjątkowych umiejętności, które z wiekiem będą się nasilać oraz objawiać w najmniej spodziewanych dla rodziny dziewczynki momentach. Najciekawszym będzie jednak fakt, że już pod dwóch miesiącach od swego przyjścia na świat, Abra telepatycznie (aczkolwiek nie do końca świadomie) skontaktuje się z Danem. Nietrudno się domyślić, że prędzej czy później ten złamany życiem dorosły i wyjątkowo jaśniejąca dziewczynka będą musieli się spotkać i połączyć swoje siły. A niewykluczone, że okaże się, że mają ze sobą więcej wspólnego niż im się początkowo będzie wydawało.
Trzeci wątek przedstawia losy członków, na pozór normalnego, (choć tylko na pozór) wędrownego zgromadzenia zwącego się Prawdziwym Węzłem. Na pierwszy rzut oka to tylko grupa powolnych, zwyczajnych staruszków, podróżujących kamperami. To jednak tylko pozory. Bo w rzeczywistości to bardzo stare istoty, które żywią się właśnie jasnością pochodzącą od dzieci, tak wyjątkowych jak kiedyś Dan, a dziś Abra. Są bezlitośni i bardzo brutalni. Czy zjednoczone siły Dana i Abry oraz ich wspólnych przyjaciół, dadzą radę ich powstrzymać? Czy Dan zerwie z nałogiem? Jak silna okaże się moc Abry? Na te i wiele innych pytań daje odpowiedź najnowsza powieść mistrza grozy. 
Mimo że książka jest dość pokaźna, to czytało mi się ją zadziwiająco szybko i sprawnie. To prawda, że bardzo chciałam poznać zakończenie tej historii, ale nie tylko dlatego. W przeciwieństwie do innych książek tego autora, tym razem King zdołał się powstrzymać od rysowania szerokiego tła obyczajowego i ograniczył się do naprawdę niewielu bohaterów. Oprócz Dana i Abry mamy tu jeszcze rodziców i prababcię dziewczynki oraz dwóch przyjaciół Dana, którzy doskonale odgrywają swoje drugoplanowe role.
Samo zakończenie czyli definitywna rozprawa Dana i Abry z przywódczynią Prawdziwego Węzła może i nie jest zbyt spektakularne, ale można przynajmniej wysnuć z niego jeden pocieszający wniosek. Stare, wciąż pamiętane koszmary można zmusić do pracy na naszą korzyść, kierując je do walki z nowymi demonami. A nuż, jak się ze sobą to pokotłuje i przegryzie, to nastąpi tak wielki wybuch, że unicestwi się i jedno i drugie. W każdym razie warto spróbować. 
Powieść polecam nie tylko miłośnikom Lśnienia, ale też wszystkim, którzy szukają dla siebie dobrej, ciekawej lektury na jesienne wieczory. Uprzedzam jednak, że Doktor Sen, to już zupełnie inne klimaty, niż to mroczne i dojmujące lęki, które wyzwalał w Dannym i czytelniku hotel Panorama i jego nadnaturalni mieszkańcy. Zmieniły się czasy, zmienił się sam autor, a nawet i jego czytelnicy. Ta książka to co prawda kontynuacja, ale już inna, bardziej na miarę naszych czasów; tak szybkich, zabieganych i tak boleśnie materialnych. 
Polecam! Warto!

Za możliwość poznania losów Dana dziękuję pani Annie. 
Pozdrawiam ciepło!


Recenzja opublikowana także na:
Merlin
Gandalf
Matras

7 komentarzy:

  1. czasem czytuje Kinga, a o książce dużo już czytałam i słyszałam...być może się skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooooo też ostatnio zaczytuję się w Kingu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, King! Muszę, po prostu przeczytać chociażby "Zieloną milę", bo aż wstyd się przyznać, ale nie czytałem jego żadnej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu ja się nie mogę przekonać do tego Kinga? Lśnienie czytałam, a tę książkę zakupiła niedawno moja siostra, więc na pewno kiedyś ją przeczytam... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dylemat, bo nie za bardzo lubię prozę Kinga, ale ta książka mnie itryguje. No ale to kontynuacja...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się w zupełności, to doskonała rzecz. Nie tylko dla fanów Lśnienia, ale dla wszystkich lubujących się w grozie (chociaż mało który wielbiciel horrorów nie lubi Kinga i nie zna Lśnienia;)). Ale trzeba znać poprzednika, by móc się rozkoszować Doktorem. A te dodatkowe wątki, czy uplecenie fantastycznej historii na kanwie dramatu, to już standard u Kinga - mam tu na myśli trudne życie Dana, jego alkoholizm i cała dorosłość - ale tak jak mówisz, by nie było nudno mamy Abrę, mamy postaci poboczne, mamy fajnie zarysowane tło i rewelacyjny pomysł na Zło. Również polecam.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.