środa, 29 stycznia 2014

Caitlin Kittredge: Sekretny układ

Autor: Caitlin Kittredge
Tytuł: Sekretny układ
Seria: Black London, t.2.
Stron: 432
Wydawca: Jaguar
Moja ocena: 6-7/10


Sekretny układ to druga część serii Czarny Londyn i kolejne przygody Jacka Wintera i Pete Caldecott. 
Część pierwsza, jak dla mnie, była wykonana brawurowo, zarówno pod względem akcji, jak i kreacji bohaterów, dlatego po zakończeniu lektury, od razu postarałam się o egzemplarz części drugiej. 
Dla przypomnienia. Akcja powieści toczy się w Londynie, który bywa mglisty i deszczowy, a oprócz tego jest pełen magicznego pulsowania mocy, od których włos się jeży. 
Pomysł na głównych bohaterów autorka miała świetny. 
Ona to drobna, pyskata policjantka, która pozornie w magię nie wierzy, ale podskórnie wie, że są rzeczy, o których się filozofom nie śniło. Jest pracoholiczką i w sumie jedyne co ma, to właśnie praca.
On to były rockman, obecnie bezdomny ćpun, w dodatku czarownik o wielkiej mocy. 
12 lat temu odprawili wspólnie pewien rytuał, który zakończył się śmiercią Jacka. Tak przynajmniej przez te wszystkie lata Pete myślała. W pierwszej części cyklu bohaterka, przy okazji prowadzonego śledztwa, przekonała się, że choć Jack żyje, to jego obecny stan od prawdziwej śmierci niewiele się różni. Ponieważ umiejętności i kontakty Wintera były w śledztwie nieodzowne, Pete tytanicznym wysiłkiem, częściowo wyciągnęła go ze szponów nałogu. 
Historia potoczyła się jak lawina; Winter znalazł w życiu nowy cel, a Pete przekonała się, że londyńska Czerń, jest miejscem, gdzie i ona, jako istota zwana Jazem, ma swoją rację bytu. Między bohaterami aż iskrzyło i choć do niczego między nimi nie doszło, to zakończenie wiele obiecywało. Pierwsza część okazała się naprawdę dobra, taka pikantna i wyrazista. 
A jak jest z częścią drugą?
Jest drapieżnie i momentami ostro, to fakt, ale jest też wiele chwili i rozwiązań, które wydają się niekoniecznie logiczne, czy nawet potrzebne. 
Pete nie pracuje już w policji. Zamieszkała u Jacka i razem podejmują się wykonania różnych  zleceń z dziedziny ponadzmysłowej, związanej z Czernią. Kruczy Mag i Jaz razem są praktycznie niezwyciężeni, więc mogłoby się wydawać, że lepiej być nie może. Otóż nie do końca. Choć między bohaterami nadal iskrzy i wszystko wydaje się zmierzać ku łóżkowemu wulkanowi, to na razie nie są w związku, a o pełnym zaufaniu jeszcze długo nie będzie można mówić. Jest wiele spraw w przeszłości Jacka, które zwiększają dzielącą go z Pete przepaść. Tym co mi się bardzo podobało, bo było logiczne, był nałóg Wintera. Częściowo z nim zerwał. Zrobione w finale części pierwszej tatuaże miały mu pomóc w odczuwaniu i odbieraniu magii. Teraz okazuje się jednak, że nałóg może wrócić, a narkotyki wzywają Jacka, jak stęsknione kochanki. Mało tego, Jack co prawda dostrzega plusy bycia czystym, ale ciężko mu porzucić stare nawyki. Bohater jest bardzo prawdziwy w swoich rozterkach i gdyby nagle od razu stał się odporny na stare pokusy, byłoby to zupełnie nierealne.  
Przy pracy nad nowym zleceniem do Jacka zgłasza się demon, któremu 13 lat temu bohater zaprzedał duszę, a teraz domaga się on spłaty długu.  Choć warunki umowy są nie do podważenia, Jack postanawia poszukać luk, bo jak sam twierdzi teraz ma dla kogo żyć. Wyrusza więc w wariacką podróż do Tajlandii, gdzie zmierzy się z dawnym przyjacielem magiem i zawrze nowy układ z kolejnym demonem  czyli krótko mówiąc na własne życzenie wejdzie w jeszcze gorsze bagno, niż to, w którym był do tej pory. A gdzie w tym wszystkim Pete? 
A no właśnie, to było rozwiązanie, które nie bardzo mi się spodobało. Pod pretekstem trzymania jej z daleko od spraw Czerni, Jack zostawia ją samą, nie informując dokąd się udaje. Nieustanne lawirowanie bohatera między czułymi słówkami, a kolejnymi kłamstwami było trochę irytujące. Pete natomiast z twardej zaradnej policjantki stała się nadto płaczliwa. Nadal potrafi przywalić jak trzeba i jest głośna oraz pyskata, ale wyglądało to tak jakby uczucie do Wintera odarło ją z hardości i pewności siebie.
Z wyżej wymienionych powodów Sekretny układ jest znacznie słabszy od swojej poprzedniczki. Bohaterowie stracili pazur, śledztwo wcale nie jest zajmujące, ani nie mrozi krwi w żyłach. Związek niby jest, a jakby go nie było. Przykre to, ale czegoś tutaj zabrakło. 
Zdaję sobie sprawę, że co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. W myśl tej zasady, mojej Mamie część druga podobała się bardzo. 
Ze swojej strony powiem tylko tyle, że lubię cykle i mają one takie niepisane prawo, że jeden tom bywa lepszy, a drugi gorszy. Dlatego, jeśli na polskim rynku pojawi się kontynuacja ( a mam szczerą nadzieję, że tak), to chętnie po nią sięgnę. Może autorka zdoła mnie przyjemnie zaskoczyć.

4 komentarze:

  1. Szkoda, że nie dorównała pierwszej części. Jednak mnie nie zainteresowała ta seria.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę się rozejrzeć za pierwszą częścią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Całą seria jeszcze przede mną, ale na pewno niebawem po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.