poniedziałek, 6 stycznia 2014

Leonardo Patrignani: Wszechświaty

Autor: Leonardo Patrignani
Tytuł: Wszechświaty
Stron: 268
Wydawca: Dreams
Moja ocena: 5-/10





Teoria światów istniejących równolegle przypadła mi do gustu jeszcze w czasach oglądania serialu Fringe. Historia o dwu uniwersum, które nie mają wspólnej racji bytu, bardzo mnie wciągnęła. Motyw alternatywnych rzeczywistości daje szerokie możliwości również w literaturze, dlatego gdy przeczytałam opis treści książki L. Patrignaniego, pomyślałam, że może to być fajna lektura na mgliste popołudnie przy kominku. Całości dopełniła okładka z pięknym zdjęciem, dziewczyny z jednej i chłopaka z drugiej strony. 
Wszechświaty są debiutem literackim L. Patrignaniego, który jest niemal moim rówieśnikiem.
Głównymi bohaterami swojej powieści uczynił Patrignani dwójkę nastolatków. 
Alex mieszka w Mediolanie i jest kapitanem szkolnej drużyny koszykówki. Jenny mieszka natomiast w dalekim Melbourne. Tych dwoje nigdy się ze sobą nie spotkało. Nie rozmawiali ze sobą ani przez telefon, Internet, nie wymieniali maili ani sms-ów. A jednak porozumiewają się ze sobą od dawna, połączeni cienką telepatyczną nicią, która z wiekiem staje się coraz silniejsza. Początkowo nastolatki nie potrafią zapanować nad umiejętnością, którą zostali z niewyjaśnionych przyczyn obdarzeni. Alex w chwilach kontaktu zaczyna majaczyć, traci przytomność, a Jenny dostaje drgawek i stanów epileptycznych. Objawy te budzą zrozumiały niepokój rodziców, zarówno Alexa, jak i Jenny. Kiedy jednak moc przybiera na sile, komunikacja staje się łatwiejsza, wręcz odruchowa.
Bardzo szybko telepatia przestaje wystarczać i bohaterowie postanawiają się spotkać. Alex z pomocą przyjaciela, organizuje podróż życia i przyjeżdża do Australii. Oczekiwany niecierpliwie romantyczny happy end, jednak nie nadchodzi. Bo choć i Alex i Jenny stoją na umówionym miejscu na molo, to jedno drugiego nie może zobaczyć. Dlaczego? Ponieważ żyją w rzeczywistościach równoległych. Czy to znaczy, że nigdy się nie zobaczą, a będą się porozumiewać jedynie w myślach? 
Zapewne nie, to jednak dopiero początek tej historii. 
Działania młodych zakochanych, by się spotkać, uruchamiają szereg wydarzeń, które bardzo szybko mogą doprowadzić do katastrofy, w wyniku której świat przestanie istnieć. By spróbować zapobiec temu, co ma się wydarzyć Alex i Jenny będą musieli wrócić wspomnieniami do tego co się wydarzyło, gdy byli mali i w tych właśnie wspomnieniach poszukać klucza do wydarzeń obecnych. Czy im się to uda? 
Ze smutkiem muszę przyznać, że sam zamysł był całkiem fajny i naprawdę można było go zrealizować w równie fajny sposób. Odniosłam jednak wrażenie, że nie do końca się to autorowi udało. To co początkowo miało być historią o miłości niemożliwej, zmieniło się w powieść o końcu świata. Co najgorsze wszystkiemu oczywiście mogli zapobiec tylko nasi bohaterowie. W jaki sposób? Otóż wizja ta jakby w trakcie trwania historii nieco się rozmyła, no bo w sumie, co może zrobić dwójka zwykłych nastolatków? Fakt, w finale pewne sprawy wychodzą na jaw, ale ich przyczyn nie znamy.
Sami bohaterowie są co prawda bardzo sympatyczni, ale nic poza tym. Miotają się w swoich rzeczywistościach, w sposób niekontrolowany przeskakują do równoległych, co tylko potęguje w czytelniku  uczucie dezorientacji i zagubienia. Zabrakło mi także głębszego rysu charakterologicznego postaci. Jeśli zaś chodzi o spisek o szerszym zakresie, to coś tam zostało zasygnalizowane, ale i to szybko porzucono. Nie zadowoliło mnie również samo zakończenie, zupełnie jakby autor nie mógł się zdecydować, jak tę zapętlającą się historię rozwiązać.
Zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie powieść może przypaść do gustu młodszym czytelniczkom, które być może skupią się bardziej na samym wątku romansowym. Starsi, bardziej wymagający czytelnicy zwyczajnie się zawiodą, banalnością i naiwnością tej historii. Dlatego im nie polecam. Szkoda czasu.

6 komentarzy:

  1. No właśnie. Pomysł był fajny, ale wykonanie niekoniecznie. Książka miała fajny start, zamysł autora był świetny, ale już gdzieś na początku to wszystko straciło ręce i nogi. Liczyłam na naprawdę świetną lekturę a okazało się, że jest po prostu słaba. Wielka szkoda. Po kontynuację z ciekawości sięgnę, ponieważ mam nadzieję, że autor się opamięta i wróci na właściwe tory. Szkoda by było zmarnować ten pomysł...

    OdpowiedzUsuń
  2. Książką jestem zainteresowana, ale nie jakoś szczególnie... Jeśli będę miała okazję, to owszem zapoznam się z nią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście, okładka jest przepiękna, a pomysł na książkę całkiem ciekawy. Z tego co piszesz, jest to kolejna książka z niewykorzystanym potencjałem. Szkoda, zapowiadało się całkiem fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że książka nie jest najlepsza, bo miałam ją w planach. Nie jakichś bardzo bliskich, ale jednak, wydawało mi się, że to ciekawa historia. No cóż, w takim wypadku chyba sobie ją daruję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam wobec tej książki duże oczekiwania, bo wygrała niejeden plebiscyt na najlepszą książkę, pojawiło się sporo pozytywnych recenzji i w dodatku została wydana przez Dreams, do którego mam bezgraniczne zaufanie. "Wszechświaty" stoją na mojej półce, ale teraz jestem pełna obaw, bo ja należę raczej do grona tych czytelników, którym do szczęścia potrzeba więcej niż tylko wątku romantycznego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście pomysł bardzo ciekawy, szkoda więc, że jego wykonanie niekoniecznie takie jest.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.