niedziela, 23 lutego 2014

Thomas E. Sniegoski: Dzień gniewu

Autor: Thomas E. Sniegoski
Tytuł: Dzień gniewu
Seria: Upadli, t.4.
Stron: 296
Wydawca: Jaguar
Moja ocena: 5/10


Dzień gniewu to zwieńczenie cyklu Upadli autorstwa T. E. Sniegoskiego.
Po bohaterskiej obronie Aerie i chwilowym odparciu ataku siepaczy Werchiela, w azylu dla Nefilimów panuje kruchy spokój. Jednak pytania co dalej, cisną się na usta wszystkim. Tak naprawdę nie doszło do ostatecznego zwycięstwa żadnej ze stron; po prostu chwilowo zapanował rozejm. 
Ponadto Werchiel skupił się na czym innym. Już dawno stracił z oczu swoją prawdziwą misję; uznał, że Bóg, zbyt mocno kochając ludzi, pogubił się w prawidłowej ocenie sytuacji. Dlatego, to on, Werchiel przejmie władzę nad światem. Z pomocą Słowa ukrytego w umysłach Malakimów, trzech prastarych istot strzegących tego boskiego sekretu. 
Czwarta część cyklu kończy rozpoczęte wcześniej wątki, a także rzuca światło na sprawy, które wcześniej były dość niejasne. Mamy bowiem okazję poznać lepiej Lucyfera, który jest cieniem dawnego siebie i jak na przyczynę tego wszystkiego ma sobie dużo samokrytycyzmu i pokory.  Przyznam, że trochę inaczej go sobie wyobrażałam; Lucyfer, przywódca anielskich buntowników, twórca Piekła, łowca ludzkich dusz, wielki manipulator, oszust i kłamca, uwodziciel i zło w najczystszej postaci. Tymczasem do tego opisu bardziej pasuje ogarnięty szaleństwem Werchiel, który popadł w pychę i zatracił całą swoją anielskość na rzecz pragnienia władzy i brzydoty, która powoli go pochłania. Więziony, wspominający dawną miłość do matki Aarona, zdolny do współczucia, a nawet mający ludzkie odruchy, Lucyfer nie jest takim, jakim go sobie zawsze wyobrażałam. Dawny ulubieniec Stwórcy zdaje sobie sprawę z konsekwencji własnych decyzji i wcale nie ma nikomu za złe sytuacji, w jakiej się teraz znalazł.
Drugim wątkiem w zasadzie niepotrzebnym i nie do końca dla mnie zrozumiałym, była przemiana Vilmy w Nefilima. Ukochana Aarona nie panuje nad swoją anielską mocą i dlatego staje się zagrożeniem zarówno dla siebie samej jak i dla otoczenia. Aaron wraz z przyjaciółmi musi poszukać sposobu, by jej pomóc, inaczej wszystkich czeka zagłada. Trop prowadzi do potężnego Malakima. Czy ten wiekowy, jak sam świat, byt, udzieli naszym bohaterom rady? To się okaże.
Piękna w swej grozie okładka i mroczny w swej wymowie tytuł mogą sugerować ciekawą, wciągającą treść. Mogą. Ale nie muszą. Niekiedy zdarza się nawet, że oprawa jest nad wyraz dobra, jakby chciała zrównoważyć przeciętną zawartość.
Prawda jest taka, że choć cykl Upadli do wybitnych nie należy, to 3 części jeszcze dałoby się przełknąć, bo miały lepsze i gorsze momenty, a trójka była nawet całkiem fajna. 
W trakcie lektury nie mogłam jednak pozbyć się wrażenia, że czwarty tom został skonstruowany na siłę i jest zwyczajnie niepotrzebny. Te kilka wydarzeń opisanych w jego finale, można było spokojnie umieścić w epilogu do części trzeciej. 
Starą prawdą jest, że warto w danej historii pozostawić ziarno niepewności, czy dać odbiorcy (czy to widz, czy czytelnik) możliwość własnej interpretacji czy snucia domysłów. 4 tom takiej możliwości niestety nie daje. Wszystko zostaje tak boleśnie dane na tacy, że aż by się chciało powiedzieć do autora: "po co w ogóle o tym wspomniałeś?". Natomiast finałowe zdradzenie przyszłości Aarona i Vilmy było już zwykłym przesłodzeniem.
Dlatego czwartą część mogę polecić tylko zagorzałym czytelnikom tego autora lub tym, naprawdę lubiącym tematykę upadłych aniołów. Sama trochę się zawiodłam, ponieważ jednak lubię kończyć zaczęte cykle, mam zwykłą, małą satysfakcję, że dobrnęłam do końca.

5 komentarzy:

  1. Raczej nie siegne po te ksiazke, czy tez ten cykl, bo nie przepadam za takimi ksiazkami (nie moj gust), ale ciekawie wyrazilas swoja opinie w recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś nawet zastanawiałam się nad nią, ale widzę, że niewiele straciłam

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam pierwszy tom tej serii i był ok, chociaż nie zachwycał i czegoś mi w nim brakowało. Nie spieszy mi się sięgać po kontynuację, ale może kiedyś to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie sięgnę po tę serię, jakoś nie mam ochoty na tematykę upadłych aniołów w ujęciu ,,młodzieżowym". Szczególnie, że jak piszesz, seria ,,Upadli" jest dość przeciętna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie ciągnie mnie do tego typu ksiazek, a już na pewno nie do tej :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.