wtorek, 4 lutego 2014

Thomas E. Sniegoski: Nefilim

Autor: Thomas E. Sniegoski
Tytuł: Nefilim
Seria: Upadli, t.1.
Stron: 318
Wydawca: Jaguar
Moja ocena: 6+/10




W wolnej chwili lubię sięgać po starsze cykle. Czekają sobie one cierpliwie na swoją kolej i bywa, że się doczekują. Ostatnio przyszła pora na serię Upadli T. E. Sniegoskiego, znanego scenarzysty komiksowego, któremu zawdzięczamy m.in. opowieści o Punisherze, Batmanie czy Wolverinie.
Kilka lat temu, gdy w literaturze i filmie mieliśmy istny wysyp postaci z pogranicza postrzegania ponadzmysłowego, obok wampirów, wilkołaków, swoje pięć minut miały także upadłe anioły. Temat to przecież dość wdzięczny i dający twórcy pole do popisu, więc czemu nie skorzystać i nie stworzyć jakieś prostej i miłej w odbiorze historii?
Miłą odmianą jest fakt, że głównym bohaterem swojego cyklu uczynił Sniegoski, chłopaka, a nie dziewczynę. Żeńskich bohaterek, heroin i "wybranek" mamy już całe zatrzęsienie, a chłopaków nadal jak na lekarstwo.
Aaron ma lat 18 i jak to w takich historiach bywa, na pozór nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jest pracowity, grzeczny, odpowiedzialny, naprawdę przeciętny. Ma dwoje zwykłych, ciężko pracujących rodziców i młodszego chorego na autyzm brata, Stevena. Jest to co prawda rodzina zastępcza, ale dają Aaronowi tyle ciepła i wsparcia, że brak więzów krwi nie ma tutaj znaczenia. Najbliższym przyjacielem chłopaka jest biszkoptowy labrador o imieniu Gabriel. (Tutaj ujawniają się osobiste sympatie autora, który także ma psa tej rasy).
Tuż przed 18 urodzinami Aaron zaczyna śnić o wielkiej wojnie, która już się wydarzyła. W snach widzi krew, miecze, słyszy bojowe okrzyki... i łopot skrzydeł, które wydają się przesłaniać niebo. Na snach się jednak nie kończy. Aaron zaczyna słyszeć niepokojące głosy i, ku swemu zaskoczeniu, rozumieć języki, z którymi nigdy nie miał styczności. Jakby tego wszystkiego było mało, Aaron zaczyna rozumieć co mówi do niego Gabriel. Czyżby popadał w obłęd? Wszystko na to wskazuje. W końcu nie zna swojego pochodzenia; może więc w jego rodzinie były przypadki szaleństwa?
Spotkany  w parku tajemniczy starzec, ku zdziwieniu Aarona, podaje się za upadłego anioła i próbuje wytłumaczyć chłopakowi co się z nim dzieje i kim tak naprawdę jest. Dla bohatera, który ma już ukształtowaną wizję swojej przyszłości, teoria, jakoby był Nefilimem czyli pół - aniołem, pół - człowiekiem, jest nie do przyjęcia, dlatego postanawia nic z tym nie robić i po prostu żyć dalej. 
Okazuje się jednak, że nie będzie to łatwe. W mieście coraz częściej wybuchają tajemnicze pożary, a tajemniczy prześladowcy z ognistymi mieczami zabijają pozornie przypadkowe osoby.  
Pierwsza część cyklu Upadli jest lekturą lekką, taką na jeden wieczór. Niewielka objętościowo, z dość dużą czcionką czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Nie dzieje się tutaj co prawda za wiele, a akcja nie pędzi w zawrotnym tempie, ale warto przejść przez to zbyt długie wprowadzenie. Druga połowa książki jest zdecydowanie lepsza. Gdy ujawnia się prawdziwa, do tej pory głęboko ukryta, natura Aarona, robi się naprawdę ciekawie. Zwykłe życie, bezpieczne i nudne, bohater będzie musiał zostawić daleko za sobą i zmierzyć się nie tylko ze sobą samym, ale też z zaciekłym i bezlitosnym dowódcą Anielskiej Straży Werchielem, który zagrozi rodzinie chłopaka. No i jest jeszcze przepowiednia. Czy faktycznie dotyczy ona Aarona? To się zapewne niebawem okaże. 
Nie mogę nie wspomnieć o kreacji Gabriela, który na skutek uzdrowienia przez Aarona, stał się czymś więcej niż zwykłym psem. Widać, że autor wyjątkowo lubi tę rasę psów, bo wiem, nie da się ich nie lubić. Gabriel i jego łakomstwo oraz bezinteresowna miłość do całego świata oraz psi sposób postrzegania wszystkiego co ludzkie były bardzo zabawne i momentami pies kradł rolę człowiekowi! Od siebie (jako właścicielki czekoladowego łobuza) dodam tylko, że wszystkie labki są takie same! Kochane, żarłoczne, troskliwe i prześmieszne. 
A wracając do Nefilima. Ponieważ książkę czyta się szybko, warto mieć od razu pod ręką kolejną część. 
Co do mnie, to losy Aarona zaciekawiły mnie, a Gabe ujął mnie za serce, dlatego jeśli ktoś lub lekkie, niewymagające historie z anielskim akcentem, to polecam na zimowy wieczór.

8 komentarzy:

  1. Jakoś tak obrzydło mi to po obejrzeniu ekranizacji :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie była zbyt udana, to fakt. :)

      Usuń
  2. Okładka robi wrażenie, a co do treści, bo pewnie gdybym dostał tę książkę albo zaczął ją czytać, to pewnie nie mógłbym się od niej oderwać, więc może spróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym się kiedyś z tą serią zapoznać. Nie liczę na nic wielkiego, ale z czystej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście trochę się na tej książce zawiodłam. Akcja toczy się jakoś tak strasznie szybko i książka się urywa. Nie zamierzam czytać w najbliższym czasie kolejnych tomów, ponieważ ten mnie nie porwał, ale kiedyś zapewne dokupię i przeczytam cały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do tej serii niespecjalnie mnie ciągnie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kiedyś bardzo chciałam przeczytać tę serię, ale nie mogłam znaleźć dobrego mbooka, książek też w bibliotekach nie widziałam i sobie odpuściłam, ale się za nią porozglądam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka bajeczna, ale nad fabułą jeszcze się zastanowię:)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.