wtorek, 6 maja 2014

Philippa Gregory: Dziecko szczęścia

Autor: Philippa Gregory
Tytuł: Dziecko szczęścia
Seria: Saga rodu Laceyów
Stron: 477
Wydawca: Książnica



Czasy okrutnych i niesprawiedliwych rządów rodzeństwa Lacey; Harry'ego i Beatrice, minęły. Obydwoje nie żyją, a po pięknym dworze pozostały tylko zgliszcza.  Wioska Acre  znajduje się na skraju śmierci głodowej, a jej ubodzy mieszkańcy nie ufają już nikomu, nie widzą też dla siebie żadnej nadziei. 
Takim oto smutnym i nieco przerażającym obrazem zaczyna się druga część Sagi rodu Laceyów zatytułowana Dziecko szczęścia. 
Beatrice Lacey obsesyjną miłością kochała Wideacre i wszystko, co było z nim związane. Jej jedynym celem była zmiana zasad dziedziczenia i obalenie majoratu, tak aby majątek mogły także dziedziczyć córki z rodu Laceyów, a nie tylko synowie. Obsesja ta doprowadziła cały majątek do ruiny, a wieś Acre do upadku. Dwór, który kiedyś szczycił się mianem najbogatszego w całej okolicy, stał się synonimem samowoli i brutalności dziedziców. Tamtego pamiętnego lata, gdy czara goryczy się przelała, a postępki Beatrice przeważyły szalę ludzkiej cierpliwości, wszystko znalazło swój tragiczny i krwawy koniec.
Czas płynął, kolejne lata mijały. Ludzie jednak nie zapomnieli, a niektórzy świadkowie czy nawet uczestnicy tamtych wydarzeń sprzed lat nadal żyją. W ubogim domu mieszka wdowa z dwójką dorastających dzieci. To Celia Lacey. Samotnie wychowuje córkę Julię i siostrzeńca Richarda, czekając, aż dr John MacAndrew wróci z Indii, dokąd pojechał, w celu "odrobienia" straconej fortuny. 
Tym razem narratorką, jak i uczestniczką wydarzeń jest Julia Lacey, córka Harry'ego i Beatrice Laceyów. Nieświadoma swego pochodzenia dziewczyna, pod czułym okiem i opieką Celii, wyrasta na dobrą, skromną i uczciwą młodą kobietę. Julia kocha Wideacre, nie boi się ciężkiej pracy i choć po wieloma względami bardzo przypomina Beatrice, to jednak, dzięki Bogu, odziedziczyła po niej tylko niektóre cechy, między innymi więź do tej ziemi. Skromna i uległa, nie skrzywdziłaby nawet muchy. Wrażliwa na ludzką krzywdę pragnie na lepsze zmienić los mieszkańców Acre. Posiada także pewien dar, który po części stanie się jej przekleństwem; jej sny są prorocze, a gdy się bardzo postara, potrafi wejrzeć w przeszłe wydarzenia i zobaczyć, kto był ich uczestnikiem lub nawet sprawcą.  Gdyby Julia miała więcej pewności  siebie, być może Saga rodu Laceyów już w tomie drugiem znalazłaby swoje szczęśliwe zakończenie. Ale jest jeszcze Richard.
Richard, drugie dziecko Beatrice i Harry'ego, a oficjalnie syn Beatrice i Johna MacAndrew, jest słodki, czarujący i przez wszystkich rozpieszczany. Ta fasada, skrywa jednak całą zgniliznę i zepsucie moralne Laceyów, jakie tylko mogło zmieścić się w jednej osobie. Im dalej w dorosłość, tym gorsze cechy Richarda wychodzą na jaw; młodzieniec jest nie tylko samolubnym egoistą; oprócz tego jest brutalnym maniakiem, o sadystycznych skłonnościach, słowem podniecają go ludzki lęk oraz zadawanie bólu wszystkim żywym stworzeniom. 
Gołym okiem widać, że Julia i Richard są jak dwie strony monety, tak diametralnie się od siebie różnią. Oboje mają równe prawa do Wideacre i kompletnie różne wizje przyszłości gospodarstwa. Czy mroczne i grzeszne dziedzictwo, które im się dostało po rodzicach, weźmie w końcu górę? Czy dobroć i słodycz Julii ma w ogóle szansę wygrać z okrucieństwem i bestialstwem Richarda? Czas pokaże. 
Jednak mroczne czasy dla Wideacre jeszcze nie minęły, wręcz przeciwnie, zbliża się kolejna burza. 
Z przyjemnością stwierdzam, że druga część trylogii, jest równie dobra jak pierwsza. Początkowo akcja toczy się dość wolno i leniwie. W zasadzie wszystko wygląda jak przyjemna historia obyczajowa i nic nie zapowiada zbliżającej się tragedii. 
Oczami Julii obserwujemy doprowadzony do ruiny majątek i wioskę. Gdy z Indii wraca John MacAndrew, pojawia się nadzieja, na odbudowę, tego co zniszczyły bezmyślność i chciwość Beatrice. Laceyowie dostają od mieszkańców wsi kredyt zaufania i początkowo naprawdę wszystko układa się śpiewająco. Oczywiście są pewne drobne wydarzenia, które zwiastują tragedię, ale czytelnik zawsze ma nadzieję na, jeśli nie szczęśliwe, to przynajmniej dobre zakończenie. Nie ma się jednak co łudzić. Dla rodziny Laceyów nie ma szczęśliwych zakończeń. Obciążeni genetycznie moralnym brudem i grzesznymi skłonnościami, nieuchronnie doprowadzą wszystkich i siebie do tragicznego finału. 
Przyznam, że jak w pierwszej części nie dało się polubić Beatrice, tak Julię polubiłam bardzo. Jej uległość bywała trochę irytująca, ale pracowitość, szczerość i prawość powodowały, że naprawdę chciałam dla niej szczęśliwego zakończenia u boku Jamesa. Tych dwoje naprawdę mogłoby doprowadzić Wideacre do złotego wieku. Tym bardziej smutno mi było, gdy powieść zbliżała się do końca. 
Obecnie jestem po lekturze i nadal odczuwam smutek, na myśl o tym, jakie zakończenie otrzymała Julia.
Druga część trylogii jest równie dobra, jak pierwsza, a być może nawet lepsza, bo przyznam szczerze, że jednak wolę, gdy bohaterki są pozytywne, a nie tak występne, jak Beatrice. Ciekawym zabiegiem było również wprowadzenie na arenę wydarzeń Ralfa, pierwszego kochanka Beatrice i zabójcy jej ojca. Co ciekawe nie okazał się on tak czarnym charakterem jak się spodziewałam. 
Nadal tak samo pięknie opisuje Philippa Gregory angielską przyrodę i prace gospodarsko - rolne. 
Polecam równie gorąco, jak część pierwszą. Jest super i naprawdę warto. 
Sama zaś jeszcze dziś rozpoczynam czytanie części trzeciej!
Pozdrawiam!
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Książnica. 
Pozdrawiam ciepło!

Tu można przeczytać recenzję pierwszej części pt. Dziedzictwo










4 komentarze:

  1. Mam duże zaległości jeśli chodzi o książki Philippy Gregory. Muszę to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowałaś mnie. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tej autorki, ale po Twojej recenzji z chęcią sięgnę po opisywaną przez Ciebie serię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obecnie również czytam Gregory (Uwięziona królowa) i jestem zachwycona style tej pisarki. Tematycznie bardzo przypadła mi do gustu :)
    Mam nadzieję, że z równą przyjemnością sięgnę po Sagę rodu Laceyów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Odmieńca" spód pióra pisarki i jeżeli wszystkie książki tak tworzy, to myślę, że kiedyś sięgnę po kolejne jej dzieło.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.