poniedziałek, 7 lipca 2014

Emmy Laybourne: Monument 14. Odcięci od świata

Autor: Emmy Laybourne
Tytuł: Monument 14. Odcięci od świata. (t.1)
Stron: 342
Wydawca: Rebis







Od czasu do czasu dobrze przeczytać coś z gatunku fantastyki postapokaliptycznej, dlatego w minioną niedzielę skupiłam się na książce o tajemniczo brzmiącym tytule Monument 14. Od razu zaznaczam, że choć tematycznie pozycja ta kojarzy mi się z serią Gone M. Granta, to serii tej jeszcze nie miałam okazji przeczytać, więc żadne porównania się tutaj nie pojawią. 
Narratorem i jednym z głównych bohaterów powieści jest nastoletni Dean, który ceni sobie robienie zapisków i przelewanie myśli na papier, stąd wybranie go na kronikarza i narratora całej historii wydaje się być uzasadnione. 
Zaczyna się dość niewinnie. Oto wstaje nowy dzień, przez osiedle przejeżdżają szkolne autobusy, by następnie zawieźć uczniów do szkół. Jednak tego dnia nie będzie im dane dotrzeć do celu, więcej: ich dotychczasowe życie i wszystko co znali, zniknie na dobre.
W drodze do szkoły z nieba zaczyna padać duży grad. Na ulicach zapada chaos, a szkolny autobus wpada w poślizg i tylko dzięki dzięki przytomności umysłu  kierowcy drugiego pojazdu, część uczniów wychodzi z wypadku cało. Szczęściem w nieszczęściu do kolizji dochodzi na parkingu lokalnego supermarketu, który od tej pory stanie się dla ocalałych  schronieniem, a także po części więzieniem. Powietrze na zewnątrz ulegnie ciężkiemu skażeniu i zależnie od posiadanej grupy krwi różnie będzie wpływać na ludzi. Jedni będą otępiali, inni wpadną w paranoję i zaczną się wszystkiego bać, a jeszcze inni, i będzie to ta najgorsza grupa, staną się niezwykle agresywni i nieobliczalni.
Ocalałe dzieciaki szybko zdadzą sobie sprawę, że muszą się jakoś zorganizować, wprowadzić zasady i ład, bo inaczej nie przetrwają. Ponieważ grupa jest dość zróżnicowana wiekowo i znajdują się w niej także przedszkolaki, potrzeba organizacji jest tym większa.  Mało tego, gdy na podstawie resztek działających odbiorników telewizyjnych bohaterowie dowiadują się, że burza była efektem tsunami, a wojskowe laboratorium uległo zniszczeniu i stało się źródłem skażenia, dbałość o supermarket stanie się ich największym priorytetem.
Jak to zwykle w takich historiach bywa jedni okażą się sumienni i będą się nadawali na przywódców, a inni będą chcieli całą sytuację wykorzystać. Ujawnią się skrywane predyspozycje lub okaże się, że ich nie ma. Odezwą się skrywane sympatie i antypatie. Jak to w grupie w zamkniętej przestrzeni. Z czasem okaże się także kto, do czego się nadaje i tak: 16-letnia Josie będzie doskonałą organizatorką i opiekunką młodszych, Niko da się poznać jako dobry zarządca, Alex przejmie rolę typowej złotej rączki, a Dean stanie się dobrym kucharzem, choć ten fakt specjalnie go nie zachwyci. 
Powieść otwiera serię książek, dlatego w początkowych rozdziałach dzieje się raczej mało. Autorka każe bohaterom skupić się na organizacji społeczności oraz zabezpieczeniu budynku. Stopniowo bohaterowie będą się także zmagać z większymi problemami, takimi jak wpływ zatrutego powietrza czy wody na ich psychikę, czy kwestią przeżytej przez wszystkich traumy, która u każdego będzie się objawiać inaczej. 
Z czasem sytuacja staje się coraz bardziej poważna, zwłaszcza wtedy, gdy  przy wejściu pojawią się dorośli. Ich przybycie na zawsze zmieni grupę i zmusi bohaterów do podjęcia decyzji, czy zostają tu gdzie są, czy próbują udać się na miejsce ogłoszonej ewakuacji. 
Pierwszy tom nie mówi zbyt wiele na temat grozy, jaka czai się za bezpiecznymi murami marketu. Z relacji jednego z dorosłych wynika, że kraj stopniowo zamienia się w pole brutalnej walki o przetrwanie. Decyzja podjęta przez bohaterów w finale powieści pozwala przypuszczać, że właśnie ową grozę przyjedzie czytelnikowi w drugim tomie poznać.
Książkę czyta się naprawdę dobrze. Raz dlatego, że nie ma w niej dłużyzn i zbędnych opisów, a dwa, że krótkie rozdziały i dość duża czcionka to czytanie znacznie przyśpieszają. 
Powagę sytuacji co jakiś czas rozładowują wypowiedzi maluchów, które, jak to dzieci, są szczere i często nieświadome co do tego, jak naprawdę wyglądają relacje dorosłych i ich zachowania, więc bez skrępowania o tym opowiadają. 
Monument 14 to dobra książka na niedzielne popołudnie. 
Jestem bardzo zadowolona z lektury i czekam niecierpliwie na drugą część. Polecam ją i Wam.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Rebis.
Pozdrawiam ciepło!

2 komentarze:

  1. Przeczytałam opis i pierwsze skojarzenie - połączenie "Mgły" i "Bastionu" Kinga w wersji dla dzieci. Czy znasz te utwory i możesz potwierdzić podobieństwo? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jest jakieś podobieństwo, to śladowe.
      We mgle czaiły się potwory, tutaj jak na razie są to tylko agresywni ludzie, no chyba, że pojawi się coś w dalszych częściach.
      Co do Bastionu, który jak dla mnie jest najlepszą historią o apokalipsie spełnionej, to raczej nie doszukiwałabym się podobieństw. Tam bohaterowie mieli misję, toczyła się walka dobra ze złem.
      Tutaj mamy tylko grupę dzieciaków. Najbardziej podobne wydaje się mi się do Gone Granta, jak już wcześniej pisałam. :)

      Usuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.