niedziela, 20 lipca 2014

Yelena Black: Taniec cieni

Autor: Yelena Black
Tytuł: Taniec cieni
Stron: 400
Wydawca: ALBATROS A. Kuryłowicz



Obejrzany 3 lata temu Czarny łabędź ze zjawiskową Natalie Portman zafascynował mnie i zachwycił. Świetnie ukazywał nie tylko ciężką pracę tancerek i determinację w dążeniu do upragnionego solo na scenie, ale też mroczną stronę tego zawodu czyli ostrą rywalizację, zatracenie się w próbach i ćwiczeniach oraz psychiczną presję wywieraną przez otoczenie. 
Dlatego, kiedy przeczytałam opis najnowszej książki Albatrosa, nie wahałam się i zakupiłam ją czym prędzej. Przepiękna okładka i sugestia, że w szkole baletowej czai się coś niedobrego, sugerowały świetną lekturę na piątkowe popołudnie. 
16-letnia Vanessa zostaje przyjęta do Nowojorskiej Akademii Baletowej. Bohaterka jest bardzo utalentowana i z pewnoscią będzie świetną tancerką, ale w decyzji, by tu przyjechać kryje się coś jeszcze. Trzy lata temu do tej samej szkoły uczęszczała siostra Vanessy, Margaret. Także była utalentowana, wręcz wybitna. Dostała główną rolę w balecie Ognisty ptak i... zniknęła. Oficjalne raporty twierdzą, że dziewczyna nie wytrzymała stresu, presji i zapewne gdzieś uciekła. Ponoć wiele tancerek baletowych tak właśnie kończy. Vanessie, która z siostrą była bardzo zżyta, trudno w tę wersję uwierzyć. Dlatego, wykorzystując swoje umiejętności i predyspozycje, przybywa do szkoły, nie po to by się w niej doskonalić, ale by odkryć zagadkę zniknięcia siostry.
Mimo obaw rodziców  Vanessa twardo obstaje przy swoim postanowieniu i zostaje w internacie. Po kilku dniach i rozmowach ze starszymi uczniami, bohaterka ma wrażenie, że w szkole faktycznie dzieje się coś niewytłumaczalnego. Są tu jeszcze uczniowie pamiętający Margaret, wspominają ją także niektórzy nauczyciele. Z czasem dziwnych zbiegów okoliczności przybywa. Po dokładniejszych poszukiwaniach okazuje się, że podobnych zniknięć na przestrzeni ostatnich lat, było już całkiem sporo. W dodatku nowo poznana na początku nauki koleżanka, niespodziewanie, nie żegnając się z nikim, wraca do domu, izolując się od przyjaciół.
Jednak im dalej w naukę, tym mniej czasu ma Vanessa, by poszukiwać śladów siostry. Ćwiczenia, próby, lekcje i prace domowe zabierają uczniom cały wolny czas. Dodatkowo zupełnie niespodziewanie dla samej siebie i wszystkich pozostałych, Vanessa dostaje główną rolę w balecie. Jak zaginiona siostra, będzie Ognistym ptakiem. Czy nad baletem ciąży klątwa? Co się stało z tymi wszystkimi tancerkami? Czy Vanessa powtórzy ich los? 
Taniec cieni czyta się nadspodziewanie dobrze. Autorka ma lekkie pióro i potrafi utrzymać proporcję pomiędzy thrillerem a powieścią dla młodzieży. Umiejętne połączenie tych dwóch gatunków sprawia, że historia jest spójna, nie dłuży się i sprawnie zmierza ku rozwiązaniu. 
Z jednej strony mamy rozterki Vanessy na temat dwóch chłopaków, z których każdy jest super, ale dobry będzie tylko jeden. Na szczęście nie ma ich tu tyle, aby nużyły. Służą one raczej ukazaniu gęstniejącej atmosfery i zbliżają bohaterów do kulminacji intrygi.
Z drugiej strony obserwujemy codzienność tancerek baletowych, pełną ćwiczeń, wymagań, ostrych i brutalnych w słowach nauczycieli. Ale to nie wszystko. Ponieważ to środowisko jest dość specyficzne, autorka starała się pokazać, że w tej branży tak naprawdę trudno o przyjaźń. W pewnym momencie przepracowana i zmęczona Vanessa ma wrażenie, że koleżanki drwią z niej, że źle jej życzą, bo każda chciałaby być na jej miejscu. I faktycznie, w niektórych przypadkach pewnie tak jest. W końcu każdy tancerz ma dublera, a ten tylko czeka na swoją okazję.
Bardzo dobrze został zbudowany klimat tajemnicy i grozy. W pewnym momencie trudno  było określić, czy to co się dzieje, dzieje się naprawdę, czy może Vanessa jest tak wyczerpana i tak tęskni za siostrą, że ma zwidy i urojenia. 
Jedyne do czego można się "przyczepić", to zakończenie powieści. Autorka nie zdecydowała się bowiem zamknąć go na dobre. Tym sposobem zostawiła sobie furtkę, by móc kontynuować losy Vanessy i jej przyjaciół.
Czy była to dobra decyzja? Pewnie i tak i nie. Wszystko będzie zależało od tego, w jakim kierunku pójdzie owa kontynuacja. 
Czy polecam? Tak. Taniec cieni to dobra pozycja nie tylko dla miłośników tańca w ogóle, czy baletu w szczególe. Każdy fan powieści z dreszczykiem, w klimacie fantasy także powinien być zadowolony.

9 komentarzy:

  1. Aaaaa! Nie mogę się doczekać, aż będę miała ją w swojej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie przeczytałabym taki młodzieżowy kryminał :). Kupować raczej nie będę, ale jeśli znajdę w bibliotece to czemu nie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam Czarnego łabędzia- film był doskonały. Chciałabym poznać równie mroczne oblicze baletu. Mam nadzieję odnaleźć choć odrobinę tej posępności w książce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam na nią ochotę! :) i okładka przepiękna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią bym przeczytała tę książkę :) Bardzo fajna okładka i ciekawa tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Balet i tajemnice czyli coś idealnie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie widziałem "Czarnego łabędzia", co jest jeszcze większą motywacją do sięgnięcia po tę pozycję. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie fajnie opisałaś tę historię. Ogólnie bardzo lubię filmy o balecie, a do tej pory nie miałam okazji przeczytać o nim żadnej książki. Tę z pewnością będę miała na uwadze :) Bardzo mnie zachęciłaś!

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.