wtorek, 19 sierpnia 2014

Kevin Crossley - Holland: Bransoletka z kości

Autor: Kevin Crossley - Holland
Tytuł: Bransoletka z kości 
Stron: 332
Wydawca: Bellona




Bransoletkę z kości chciałam przeczytać, odkąd się tylko pojawiła. Tak naprawdę przemówiła do mnie okładka i hasło Wikingowie. Opis treści z tyłu okładki obiecuje czytelnikowi  podróż pełną niebezpieczeństw, niezwykłych przygód raz poznanie nietuzinkowych bohaterów.  Obecnie jestem po lekturze i chciałby się rzec: obiecanki cacanki...
No właśnie. 
Początek książki jest bardzo obiecujący. Na wstępie otrzymujemy dokładny spis postaci ludzkich i boskich, a także mapkę ilustrującą trasę podróży głównej bohaterki. W wielu książkach takiej mapki na ogół brakuje, a dla mnie okazuje się ona bardzo przydatna. Lubię od czasu do czasu na nią zerkać, tak dla orientacji. 
Główną bohaterką jest 15-letnia Solveig, córka Halfdana  z zacnego i szanowanego rodu Wikingów. Dziewczyna jest mocno związana z ojcem, gdyż jej matka zmarła przy porodzie, a z macochą nie potrafi i nie chce się porozumieć. Gdy ojciec dziewczyny wyrusza bez pożegnania w długą podróż do Konstantynopola, w powieści zwanego Miklagardem, Solveig bez wahania wyrusza za nim. Bez przygotowania, w maleńkiej, jak łupina orzecha łódeczce, jest skupiona tylko na jednym: chce odnaleźć ojca i dołączyć do niego. Bohaterka ma dużo szczęścia, gdyż zostaje przyjęta na statek szypra i kupca Czerwonego Ottara  i wraz  z jego rodziną będzie odbywać dalszą podróż. 
Podróż będzie długa i niebezpieczna; Solveig nie raz przekona się, że światem rządzi pieniądz, dla którego ludzie są w stanie zrobić wszystko, a wówczas nie liczą się żadne sentymenty. 
Możliwe, że patrząc na okładkę książki, zasugerowałam się trochę cyklem J. Flanagana Drużyna.  Oczekiwałam historii spod znaku powieści drogi, która będzie skrzyła się dowcipem i pomysłowymi rozwiązaniami i którą będzie się czytało z zapartym tchem do ostatniej strony. Tymczasem...
Mamy tutaj co prawda powieść drogi, temu zaprzeczyć się nie da. Jednak im dalej w książkę, tym bardziej rosła moja irytacja. Dlaczego? 
Otóż książka zawiera bardzo mało opisów. Partie dialogowe przeważają nad opisowymi, których tu mamy na lekarstwo. Nikt nie lubi zbyt długich wynurzeń autorskich to fakt, ale powieść bez opisów jest po prostu sztuczna i nudna. Bransoletka z kości jest powieścią drogi, wspaniałej morskiej podróży, widzianej oczami dorastającej dziewczyny. Opisy miejsc i rzeczy, które widzi, powinny być ciekawe i świeże. Zamiast tego mamy niemal same dialogi, co często owocowało tym, że na początku rozdziału trzeba się było domyślać, co się dzieje i kto do kogo mówi. Książka miała być skierowana głównie do młodzieży, a sama wiem z doświadczenia, że jeśli nie dasz młodemu człowiekowi opisu, który jest bazą, to z samego dialogu niestety nic nie wyczyta.
Wiele do życzenia pozostawia także osoba Solveig. Bardzo mało się na jej temat dowiadujemy. Kocha ojca, jest zdeterminowana, by go odnaleźć i umie rzeźbić, choć to ostatnie wychodzi jej kiepsko, bo ciągle coś jej to uniemożliwia. Podobnie jest z innymi bohaterami, niby są, a jakby ich nie było. Krzyczą, coś tam robią, ale w ogóle nie dowiadujemy się niczego na temat ich wyglądu, pragnień, ambicji. Zabrakło głębi. A najgorsze jest to, że po uważnym przeczytaniu książki, niewiele na jej temat mogę powiedzieć.
Być może założeniem autora było stworzenie prostej, lekkiej historii. Sęk w tym, że wyszło aż za prosto i za lekko. Nie było obiecanych przygód i niezwykłych przeżyć. Wszystko oparło się o banał, a zakończyło czytelniczym zniecierpliwieniem i irytacją oraz poczuciem, że straciłam popołudnie na coś, co w ogóle nie było tego warte. 


6 komentarzy:

  1. Szkoda. Wielka szkoda. Chciałam już szukać tej książki, patrząc po samej okładce, bo szczególnie, jak dla mnie to 'saga o wikingach' już samo w sobie było bardzo ciekawe. A może i tak przeczytam? Może będzie w niej coś ciekawego? Zobaczymy.
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. O! A zapowiadała się tak pyszna lektura...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, to przykre, nie lubię książek, które w ten sposób się rozgrywają, a zapowiadają bajkową przygodę, od której się nie oderwę :c

    http://dzikie-anioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi okładka bardzo się nie podoba i raczej odpycha (podobnie jak fabuła).

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie jakaś taka nieudana ta książka :/

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.