sobota, 23 sierpnia 2014

Lois Lowry: Dawca

Autor: Lois Lowry
Tytuł: Dawca
Cykl:  Tetralogia Dawcy
Stron: 292
Wydawca: Galeria Książki




Często powtarzam, że piękno i siła tkwi w tym, że różnimy się od siebie. To różnice sprawiają, że jesteśmy oryginalni i wyjątkowi. Gdyby wszyscy byli tacy sami, byłoby nudno i monotonnie. 
Mówi się także, że to różnice i wszelka inność prowadzą do nieporozumień i konfliktów, że gdy do głosu dochodzą ludzkie emocje, wszystko zaczyna się psuć. 
Wizja ujednoliconego społeczeństwa, sztucznie warunkowanego przez władze, które za wszelką cenę chcą sobie podporządkować jednostkę, nie jest nowa. Pisał o  niej już sam Jonathan Swift w Podróżach Guliwera, ale prawdziwym wysypem tego typu historii jest wiek XX, który zaowocował Rokiem 1984 G. Orwella, Nowym, wspaniałym światem A. Huxleya, czy powieścią My J. Zamiatina. Jednym z lepszych obrazów filmowych z tego tematu jest, moim zdaniem, Equilibrium w reżyserii Kurta Wimmera.
Obecnie takich historii mamy mnóstwo, nawet w kategorii młodzieżowej, więc cykl autorstwa Lois Lowry, może już nie zwrócić takiej uwagi. A szkoda. Nie tylko dlatego, że pierwsza część cyklu jest dość stara, bo została napisana w 1993 roku, ale głównie dlatego, że język jakim jest opowiedziana i wizja świata, która w ten sposób powstaje, naprawdę zasługują na uwagę.
Społeczeństwem, w którym żyją bohaterowie Dawcy, rządzi zasada jednakowości. Każdy, w odpowiednim czasie,  dostaje tyle samo, co bliźni. Każdy ma męża lub żonę, dwoje (tylko!) dzieci, dom, przypisaną, ze względu na preferencje, pracę. Nie ma konfliktów, złych snów, emocji, niewygodnych pytań. Doprecyzowano nawet sam język, pozbawiając go frazeologizmów czy dwuznaczności. Nie mówi się o rodzinie, a o komórce rodzinnej. Odpowiednio dobrane surogatki rodzą dzieci, które dopiero w wieku 3 lat trafiają do opiekunów. Zgodę na małżeństwo otrzymuje się dopiero po kilku latach dokładnych obserwacji. Każdy wykonuje pracę, do której go przypisano, nie grymasi, nie leni się, nie robi fuszerki, bo wie, że służy całości. Wyeliminowano klęski żywiołowe, zapanowano nad klimatem, zapobiegnięto wojnom, nie ma rozwodów, niezadowolenia, niepokojów społecznych. Wszyscy są zadowoleni, najedzeni, wyspani, nie mają pragnień, działają jak dobrze naoliwione maszynki.
Jonasz jednak czuje, że jest inny. Jego odczucia znajdują potwierdzenie w rzeczywistości, gdy podczas ceremonii nadawania zawodu, zostaje wybrany do szkolenia na Odbiorcę wspomnień. Jest to bardzo unikalna profesja, bo w społeczności jest tylko jeden Odbiorca i w zasadzie wolno mu znacznie więcej niż pozostałym. W trakcie szkolenia, które polega głównie na przekazywaniu obrazów, kolorów i wrażeń dotykowo - wizualnych, Jonasz z bólem przekonuje się, z ilu rzeczy zrezygnowano i czego tak naprawdę pozbawiono ludzi, by mogło powstać takie społeczeństwo. Pozornie jest ono lepsze, ale czy szczęśliwe i równie głębokie? Odpowiedź na wszystkie wątpliwości czai się tuż pod powierzchnią. 
Czy wszędzie jest tak samo? Już niebawem Jonasz stanie w obliczu decyzji, która zmieni nie tylko jego samego, ale i całą społeczność. Być może też uratuje kogoś przed śmiercią, jeśli tylko znajdzie w sobie dość odwagi i uporu. 
Muszę powiedzieć, że Dawca, mimo niewielkiej objętości, naprawdę robi wrażenie. Autorka, oczami Jonasz, stopniowo odsłania kulisy działania komórek rodzinnych, opieki nad starszymi oraz najmłodszymi, szkolenia nowych specjalistów. Początkowo są to tylko przebłyski, niczym pasma kolorów, które Jonasz zaczyna widzieć. Z czasem jest tego coraz więcej i wizja robi się coraz mroczniejsza i przerażająca. 
Napisana prostym językiem, bez ubarwień historia ma jedno proste, ale piękne przesłanie. Ludzkie wspomnienia i doświadczenia minionych pokoleń to największy skarb ludzkości, to mądrość i siła. Nie wolno z nich rezygnować, choćby nawet bolały. Inaczej zamienimy się w bezduszne automaty, które zamiast żyć, będą zwyczajnie wegetować. 
Polecam powieść Dawca i już niecierpliwie czekam na część drugą o sugestywnym tytule Skrawki błękitu
Z ciekawości obejrzałam także sobie trailer do filmu Dawca pamięci, który do polskich kin wchodzi już 22 sierpnia. Od razu widać, że film będzie różnił się od książki, ale myślę, że warto skonfrontować go z książką.


10 komentarzy:

  1. Kolejna lektura, na którą warto się skusić

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się nad "Dawcą" od jakiegoś czasu, jednak wczoraj dowiedziałam się, że film jest lepiej obmyślony i mniej absurdalny, więc chyba zacznę od niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O gustach się nie dyskutuje, ale jak sobie poprzeglądałam recenzje filmu, to wszystkie zgodnie twierdzą, że film nie udźwignął przesłania i wyszedł słabo. Mam jednak nadzieję sama się o tym przekonać i życzę, by Tobie seans się udał.

      Usuń
  3. Czyli teraz pojawią się kolejne tomy tej serii? "Dawcę" czytałam w wakacje dwa lata temu - znalazłam książkę na Goodreads, a potem zobaczyłam, że od dawien dawna jest w mojej bibliotece ;) Może wybiorę się do kina, ale pamiętam, że na tle innych antyutopii akurat "Dawca" nie zrobił na mnie jakieś większego wrażenia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawca jest stosunkowo stary bo z 93 roku, kolejna część powstała w 2000 r. i z tego co czytałam na wiki kolejne części łączą podobne problemy, zaś bohaterowie są inni. Może dzięki temu będzie ciekawiej?

      Usuń
  4. Wybieram się w następnym tygodniu na film, ale i książkę mam w planach, tyle, że w bibliotece nie ma i dopiero teraz niedawno weszło wznowione wydanie "Dawcy" :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że to idealna lektura dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dawna miałam w planach tę książkę, a po Twoim stwierdzeniu, że jest treściwa, ale z pięknym przesłaniem, mam na nią jeszcze większą ochotę.
    Natomiast na ekranizację się nie wybiorę. Po obejrzeniu trailera widać, że książka została zmieniona w typowy film dla nastolatek, a mnie się już takie filmy przejadły. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. czekam na tą książkę gdy będzie dostępna w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak myślałam, że film powstał na podstawie książki, choć muszę przyznać, że słyszę o niej po raz pierwszy. Szkoda, że nie trafiła na rynek nieco wcześniej, chyba że trafiła a ja ją przeoczyłam. Wydaje mi się, że to celowy zabieg marketingowy, żeby zgarnąć kasę - a jednak zawsze lepiej mieć czas na poznanie książki...

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.