środa, 1 października 2014

Veronica Rossi: Przez burze ognia

Autor: Veronica Rossi
Tytuł: Przez burze ognia 
Stron: 361
Wydawca: Otwarte






Przez burze ognia to pierwsza część trylogii autorstwa Brazylijki Veroniki Rossi. Okładka w błękitach, samotna bohaterka jakby idąca w stronę czytelnika i hasło reklamujące książkę, mówiące, że sposób na przeżycie jest tylko jeden, ale za to cała masa na to by zginąć.To zachęca.
A jednak długo odwlekałam lekturę pierwszej części i dopiero, gdy cała trylogia w całości ujrzała polskie światło dzienne, zabrałam się za czytanie. 
Pomysł na fabułę nie jest nowy ani zbyt oryginalny. Wiem, że wszystko w fantastyce jest tylko przetwarzaniem pewnych motywów, ale jednym autorom to wychodzi, innym nie. 
W przypadku powieści Przez burze ognia kwestia udania plasuje się gdzieś po środku.
W świecie przyszłości rządzi wszechobecny i śmiercionośny eter. Przecina niebo barwnymi pasmami, a gdy spada na ziemię, spala wszystko do cna.
Ludzka społeczność z grubsza dzieli się na dwie grupy. Osadnicy żyją w sterylnych kopułach, chroniących ich przed światem zewnętrznym. Kopuły są skomputeryzowane, a ludzie żyją w wirtualnych światach, które zapewniają im noszone na oku Wizjery. Wyeliminowano choroby, kontroluje się urodzenia, manipuluje genami, nie ma stresu, niepokojów i obaw. Osadnicy żyją z dala od wszystkiego, nawet tego co ludzkie. 
Poza kopułami, w świecie spalanym przez eterowe burze żyją Dzikusi, łączący się w plemiona. Żyją z polowań, zbieractwa, wymian plemiennych. Niektórzy, pod wpływem eteru, lepiej słyszą, widzą, a nawet umieją odbierać ludzkie nastroje i emocje. Na co dzień zmagają się z każdym aspektem życia, zwłaszcza chorobami i głodem. 
Aria żyje w jednej z kopuł Reverie, Perry jest Dzikusem. Do ich spotkania dochodzi zupełnie przypadkiem i bohaterowie są zmuszeni podróżować razem. Początkowo nie mogą się ze sobą dogadać, na przeszkodzie stają uprzedzenia i mity podsycane przez Osadników. Z czasem rodzi się zrozumienie, sympatia, a nawet coś więcej. Ale to dopiero z czasem.
W początkowych rozdziałach akcja skupia się bardziej na ukazaniu różnic między światami Arii i Perry'ego, a co za tym idzie na kompletnie innym widzeniu świata przez bohaterów. Wydelikacona życiem w kopule Aria źle znosi trudy podróży, boi się, że się czymś zarazi i umrze, jest głodna i kapryśna. Perry skupiony na poszukiwaniu porwanego przez Osadników bratanka, nie ułatwia jej zadania. Te rozdziały czytało mi się trudno, bo było w nich mało dialogów. Po prostu bohaterowie prawie wcale ze sobą nie rozmawiali. 
Z czasem jednak robi się coraz ciekawiej. Pojawiają się nowe szczegóły, nowi bohaterowie, a także nowe fakty dotyczące matki Arii oraz porwania bratanka Perry'ego. 
Subtelnie i bez nachalnego wzdychania poprowadziła autorka wątek romansowy. Podobało mi się zwłaszcza to, że choć Aria i Perry w końcu się zakochali, to mieli świadomość, że czekają ich zupełnie inne zadania w przyszłości, a co za tym idzie przyjdzie im się rozstać. Dlatego starają się jak najlepiej wykorzystać czas spędzony razem.
Finał części pierwszej jest otwarty i choć wiadomo, że są kolejne części, to trochę trudno spekulować czego mogą dotyczyć. Historia ma potencjał, ale mam wrażenie, że jakby brakuje jej tego pazura, który sprawia, że chce się czytać dalej i sięgać po kolejne części. Niby wszystko jest na miejscu, a jednak jakby czegoś brakowało.
Mimo że mam mieszane uczucia, sięgnę po kolejne części. Postanowiłam, że dam trylogii szansę, a poza tym nie lubię urywać serii na wstępie. 
A Wy? Czytaliście? Jakie macie wrażenia?

2 komentarze:

  1. Słyszałam o tej serii już wiele razy, jednak nadal jej nie przeczytałam. Ciągle natykam się na inne, ciekawe lektury...

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.