środa, 14 stycznia 2015

Eve Edwards: Alchemia miłości

Autor: Eve Edwards
Tytuł: Alchemia miłości
Cykl: Kroniki rodu Lacey, t.1.
Stron: 384
Wydawca: EGMONT






Bardzo długo żyłam w przekonaniu, że jedyni Lacey'owie w literaturze to ci, których do życia powołała Philippa Gregory.
To dlatego tak bardzo się zaskoczyłam, gdy przeglądając Internet, trafiłam na trylogię Kroniki rodu Lacey autorstwa Eve Edwards. Gdy dowiedziała się o niej moja Mama zapragnęła ją mieć i otrzymała ją w prezencie pod choinkę. Na koniec ferii świątecznych zabrałam się za czytanie pierwszego tomu, a poniżej moje wrażenia z lektury.
Anglia królowej Elżbiety I, rok 1582. 
Zubożały William Lacey hrabia Dorset udaje się na dwór królowej, by zaistnieć w towarzystwie, a co za tym idzie, poszukać sobie majętnej narzeczonej. Ponieważ jest najstarszym synem, ciąży na nim odpowiedzialność nie tylko za przywrócenie rodzinnej posiadłości dawnej świetności, ale też za spłodzenie dziedzica. Mówiąc krótko: Will powinien się jak najszybciej ożenić i to bogato. Jak się okazuje znalezienie odpowiedniej kandydatki nie będzie łatwe, głównie dlatego, że Will będzie chciał połączyć dobry status majątkowy narzeczonej z wzajemnym przyciąganiem, tytułową alchemią. 
Utrudniać mu to będzie czarnowłosa Ellie, którą co rusz będzie spotykał na swej drodze. 
Ellie wraz z ojcem, zapalonym naukowcem i alchemikiem często zmienia miejsce pobytu. Jej bujający w obłokach ojciec marzy, że niebawem odkryje sekret tworzenia złota, a wtedy ich los się odmieni. Za tym sekretem goni już wiele lat, przysparzając sobie kolejnych wrogów, tracąc majątek oraz komplikując życie córce. Ellie tymczasem, jak każda dorastająca dziewczyna chciałaby osiąść gdzieś na stałe, zdobyć przyjaciół i żyć spokojnie i skromnie. Jednak poza ojcem nie ma żadnych krewnych, dlatego nie ma innego wyjścia, jak tylko towarzyszyć mu w jego poczynaniach. 
Pierwsze spotkania Ellie i Willa obfitują w zabawne dialogi i sytuacje, głównie dlatego, że Will mylnie ocenia dziewczynę. Poza tym tłumaczy sobie, że najważniejsze jest znalezienie bogatej żony. Idealną kandydatką jest Jane, która oprócz bogactwa, jest też piękna. 
Jednak co z tego, skoro traktuje ona potencjalnego narzeczonego chłodno, łaskawszym okiem patrząc na młodszego brata Willa? 
Co wyniknie z tego miłosnego galimatiasu? Kogo wybierze Will, mając na względzie dobro swojego majątku? Okaże się. 
Jak wszystkie książki z EGMONTU, tak i ta jest starannie wydana. Ma piękną ilustrację na okładce oraz skrzydełka, będące tej okładki przedłużeniem. 
Alchemia miłości to cykl dla nastoletniego czytelnika. Autorka podaje tyle informacji, ile musi i dba, by nie nużyły. Z tej książki można się co nieco dowiedzieć o samej królowej Elżbiecie i o tym, jak funkcjonował jej dwór. Dużo miejsca poświęca się tutaj doborowi współmałżonków, gdyż wówczas małżeństwa kojarzono, kierując się względami finansowymi, a nie uczuciowymi. Ważniejsze były konwenanse i koneksje, odruchy serca nie były brane poważnie, wręcz nimi gardzono. Na gorszej pozycji były oczywiście jako kobiety, postrzeganie nie tylko jako słaba płeć, ale także jako te, które musiały uważać na to co robią, z kim się pokazują i podczas gdy mężczyznom można było wybaczyć każdy skandal, o tyle kobiecie już nie.
Mimo że Willa i Ellie niemal od razu połączy tytułowa alchemia, scen miłosnych jest tutaj jak na lekarstwo. Bohaterowie swojej miłości dowodzą czynami, a nie czczymi komplementami. 
Powieść, tak jak jej bohaterowie, jest sympatyczną i dobrą lekturą na weekend. Czyta się szybko i trochę jak bajkę, w której dobro zawsze wygrywa, a uboga księżniczka, po wielu trudnych próbach, znajduje wreszcie swojego księcia. Jeśli tak tę historię potraktować, lektura na pewno nas zadowoli. 




5 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawie i nieschematycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jedną z tych części i przyznam, że chce przeczytać i resztę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra lektura na weekend? To świetnie! Chętnie sobie poczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam wszystkie części tej serii :) W tomie pierwszy nie polubiłam Jane, ale gdy staje się ona narratorką w tomie kolejnym odbiór tej postaci się zmienia. Tom trzeci również jest ciekawy. Nie jest to jakaś seria, do której bym wracała, ale była to przyjemna lektura.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne są okładki tych książek, ale już ich treść mnie nie przekonuje :(

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.