poniedziałek, 26 stycznia 2015

Eve Edwards: Demony miłości

Autor: Eve Edwards
Tytuł: Demony miłości
Seria: Kroniki rodu Lacey, t.2.
Stron: 230
Wydawca: EGMONT






Od wydarzeń z części pierwszej minęło kilka dobrych miesięcy. 
Pogłoski donoszą, że Will i Elie mają się dobrze, są szczęśliwi i właśnie cieszą się z narodzin swojego pierworodnego syna. 
Jane, która spektakularnie zerwała z Willem, aby ten mógł być szczęśliwy z Ellie, ma się jednak dużo gorzej. 
Zerwanie tak obiecujących zaręczyn rozwścieczyło ojca Jane. Zagniewany rodzic wysłał krnąbrną córkę na prowincję i prawie się jej wyparł. To tam Jane poznała człowieka, który zaproponował jej małżeństwo, ratując ją tym samym (choć tylko na jakiś czas) spod władzy ojca. 
Gdy ponownie spotykamy Jane, jest już wdową. Dużo starszy od niej mąż zabezpieczył ją finansowo i zapewnił miejsce w orszaku dworek królowej Elżbiety.
To jednak nie wystarczy, aby Jane mogła spokojnie żyć. 
Pasierbowie chcą ją pozbawić jej wdowiej części spadku, a ojciec już szykuje dla niej nowy mariaż z nieciekawym, zniewieściałym Francuzem. 
I właśnie w tym momencie na drodze Jane staje James Lacey, młodszy brat Willa, ten który ponad rok temu zainteresował ją znacznie bardziej niż Will. Niczego między nimi nie doszło, ale Jamie głęboko zapadł jej w pamięć i w serce. 
James, którego znaliśmy  w tomie pierwszym, wesołek, zawadiaka, nie jest dawnym sobą. Wojskowy epizod, którego doznał na własne życzenie, brutalnie pokazał mu, jak wygląda wojna. James wrócił z niej odmieniony, ścigany przez koszmary, z niepokojem w duszy. Nawet zabiegi i opieka wiernego sługi Diega na niewiele się zdają.
Czy kolejna wyprawa, w której James decyduje się wziąć udział odmieni jego życie? A może dodatkowo je skomplikuje? Czy czekająca na Jamesa Jane, zdoła się oprzeć naciskom rodziny i uchronić przed niechcianym małżeństwem? Czy uniknie niebezpieczeństwa ze strony pasierbów, którzy nie przebierają w środkach aby ją usunąć ze swojej drogi?
Przyznam, że druga część podobała mi się bardziej niż pierwsza, chyba głównie ze względu na bohaterkę. Jane, którą poznaliśmy jako chłodną, wyniosłą księżniczkę, daje się lepiej poznać i okazuje się sympatyczną i ciepłą osobą. Troszczy się o przyjaciółkę, która rozwija własny interes,  stara się być dobrą damą dworu i tylko wstyd nie pozwala jej nawiązać na nowo kontaktów z Ellie. 
Na przykładzie Jane mamy okazję przyjrzeć się nieciekawej sytuacji kobiety, która nawet będąc wdową, nie może decydować o własnej przyszłości. Byle drobiazg, byle afera, może ją wmanewrować w niechciany związek i kropka. Nie ma od tego odwołania. 
Nie podobała mi się także postawa królowej, która wymaga od swoich dam absolutnego oddania, ale w ogóle nie wnika w ich sytuację prywatną, nie broni ich, ani nie wspiera. To bardzo wygodne dla niej, ale nie za dobrze o niej świadczy jako o człowieku. 
Oprócz sympatycznie poprowadzonego wątku miłosnego James/Jane, mamy tu także drugi miedzy Milly i Diego, co jest o tyle ciekawe, że Diego jest byłym niewolnikiem i jest ciemnoskóry. 
W rzeczywistości pewnie nie byłoby to w ogóle możliwe, ale w bajce, jaką jest ta książka, wsparcie Laceów, załatwia wszystko. 
Demony miłości to lekka i sympatyczna lektura dla czytelnika szukającego odpoczynku i odrobiny humoru.  Jednak kogoś, kto w historię lubi się wgłębić i traktuje ją serio, ta książka pozostawi z dużym niedosytem, dlatego zalecam ostrożny dystans.

1 komentarz:

  1. Masz rację - wersja historii w tych Kronikach to bardzo często taka romantyczna bajka :) Zaczekaj na tom trzeci, tam to dopiero jest na całego ;) Taka lektura aby przy niej odpocząć, ale trzeba podchodzić z dystansem, jeśli o wierność historii chodzi :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.