wtorek, 17 lutego 2015

Jana Wagner: Pandemia

Autor: Jana Wagner
Tytuł: Pandemia 
Stron: 433
Wydawca: Zysk i S-ka







Pojęcie pandemia pochodzi z języka greckiego i oznacza epidemię choroby zakaźnej, cechującej się wysoką zaraźliwością oraz brakiem naturalnej na nią odporności populacji. Do najpopularniejszych, a co za tym idzie najgroźniejszych pandemii XX i XXI wieku należą szczepy grypy hiszpanki, azjatyckiej, Hong-Kong oraz A/H1N1 oraz AIDS. Według znawców  szybkiemu rozprzestrzenianiu się pandemii sprzyja proces globalizacji czyli procesów, które powodują, że państwa mocniej się ze sobą integrują i mają między sobą wiele zależności.
Jana Wagner w swojej powieści Pandemia chciała, jak sama pisze, złamać szerzący się ostatnio szablon powieści z gatunku postapokaliptycznej. Według autorki wszechobecne ostatnio na półkach księgarni powieści z tej tematyki, nie wnoszą do literatury nic nowego, bo kopiują się wzajemnie,  a co za tym idzie nie szanują czytelnika, bo  nie są tak naprawdę na serio, ani uczciwie. To dlatego postanowiła napisać powieść, która temat epidemii potraktuje poważnie i wyczerpująco. Czy się jej to udało? O tym poniżej. 
W Moskwie wybucha epidemia grypy. Ponieważ póki co nie ma na nią lekarstwa, władze starają się zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby jedynymi dostępnymi środkami, jakie mają czyli blokowaniem granic i zakazami wyjazdu z miast, a nawet poszczególnych dzielnic.
Fabuła przedstawiona została z perspektywy głównej bohaterki 36-letniej Anny, kobiety dojrzałej, matki i żony, kogoś zupełnie przeciętnego. Tak właściwie Anną mogłaby być niejedna kobieta, gdyż bohaterka nie ma cech szczególnych. Tak naprawdę najważniejszą rzeczą decydującą o zachowaniu bohaterki jest fakt, że jej obecny mąż, miał przedtem rodzinę, żonę, małe dziecko i to dla Anny ich zostawił. Sytuacja ta miała i nadal ma duży wpływ na życie Anny, jej rodziny oraz kontakty ze znajomymi, ponieważ w większości są to znajomi znający pierwszą żonę Sierioży.
Powieść Pandemia zdecydowanie różni się od wszystkich tego typu historii. Epidemia wybucha nagle, ale niepostrzeżenie, jakby ukradkiem. Ot, ludzie zaczynają chorować, na ulicach noszą maski na twarzach, a media podają dość skąpe informacje na temat choroby, tego jak się przenosi, by z czasem zupełnie zamilknąć. To wtedy zaczyna się właściwa akcja. Ponieważ jest sroga zima, ludzie zamykają się w domach, albo próbują wydostać się z miasta, licząc, ze wyjazd pozwoli im uchronić się przed zarażeniem.
Anna wraz mężem i synem, a także grupą sąsiadów i znajomych, decyduje się na wyjazd z miasta. Celem ich podróży jest dom na małej wysepce przy granicy z Finlandią. 
W długiej, bo trwającej blisko dwa tygodnie, podróży bohaterowie będą musieli się zmierzyć nie tylko z zimnem, brakiem paliwa czy jedzenia, ale też z przygnębiającą rzeczywistością. Opustoszałe miasteczka, wsie, osady sprawiają przykre wrażenie. Ludzi albo już w nich nie ma, bo odeszli, albo zostali wymordowani, a osady spalone miotaczami ognia.  Podróż ta jest dla Anny czasem lęków o dorastającego syna, męża, który od trzech lat jest dla niej całym światem oraz próbą znalezienia w tym wszystkim miejsca dla byłej żony i jej dziecka, bo i oni są uczestnikami tej podroży.
Czy bohaterowie dotrą bezpieczne do celu i co tam znajdą? To się okaże. 
Pomysł, by epidemię uczynić jedynie tłem, a wątkiem głównym podróż bohaterów, był dość ryzykowny. Osobiście nie lubię, gdy o wydarzeniach mówi się jedynie przy okazji, a historia skupia się na działaniach i związkach bohaterów. Janie Wagner udało się te dwie sprawy umiejętnie zrównoważyć. Podróż przez Rosję jest okazją do obejrzenia skutków epidemii w praktyce, zobaczenia, jak dotyka i jak mocno krzywdzi ona zwykłych ludzi, którzy, właśnie przez swoją zwykłość, nie mają szans ani na pomoc medyczną, ani na godne chorowanie. Przypomina to raczej dogorywanie, gdzieś w na uboczu i w zapomnieniu. O braku jedzenia, opału i innych potrzebach nawet nie ma co wspominać. 
Powieść czyta się dobrze, choć przyzwyczajona do realiów Metra 2033, trudno miałam się przestawić na spokojną narrację i tempo akcji.W tej powieści zza rogu nie wyskoczy okropny mutant, nie ma tu szkodliwych skutków promieniowania. To tylko (i aż!) grypa, która zbiera swoje śmiertelne żniwo.
Pandemia to historia dla lubiących powieści drogi, z domieszką psychologii i katastrofy w tle.
Polecam. Warto!

 Dziękuję!

5 komentarzy:

  1. Początkowo miałam ogromną ochotę na tę powieść, ale z czasem ta chęć gdzieś się ulotniła :P Nie do końca jestem więc pewna czy w ogóle kiedykolwiek po nią sięgnę. Może jak trafię na nią w bibliotece :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo, bardzo, baaardzo ciekawa tej powieści i już czeka na mojej półce, wiec niedługo powinnam się za nią zabrać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie książki, więc już od zapowiedzi mam ją na uwadze. Nie zniechęca mnie spokojna narracja, jestem bardzo ciekawa tej historii:)

    OdpowiedzUsuń
  4. To już druga recenzja tej książki, którą dziś czytam, i druga, która sprawia, że oddycham z ulgą - książka właśnie do mnie zmierza i cieszę się, że jest tak dobra. Daje to dużą nadzieję, że i mnie się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.