sobota, 22 sierpnia 2015

Scott Westerfeld: Brzydcy

Autor: Scott Westerfeld
Tytuł: Brzydcy
Seria: Brzydcy, t.1
Stron: 436
Wydawca: Egmont






Do lektury powieści Brzydcy nie zachęcił mnie ani tytuł, ani okładka, ani opis. Wszystko to wydawało mi się takie jakieś banalne. Szalę przeważyło nazwisko autora, którego znam z fantastycznego, utrzymanego w steampunkowym klimacie cyklu Lewiatan. Pomyślałam, że coś co wyszło spod pióra tego autora, nie może być nijakie. I miałam rację. 




Nie ma, a jeśli jest, to niewiele takich osób, które nie chciałby w sobie czegoś zmienić lub poprawić. Mam na myśli rzecz jasna cechy zewnętrzne naszego wyglądu. Gdyby istniała taka możliwość, jedni chętnie skorygowaliby sobie nosy, inni wygładzili cerę, zniwelowali zmarszczki. Kobietom marzy się powiększanie biustu, odsysanie tłuszczu, czy wypełnianie warg. Mężczyźni chcieliby być wysocy, z rzeźbą na brzuchu, na widok której kobiety by mdlały. 

Na tym właśnie pomyśle oparł swoją trylogię Scott Westerfeld. W stworzonym przez niego świecie każdy obywatel w wieku lat 16 przechodzi gruntowną operację, w wyniku której staje się śliczny. Dosłownie. Od tego momentu życie takiego obywatela przypomina raj. Jego uroda zachwyca i jest bezkonkurencyjna, bo nie ma ani jednego mankamentu. Teraz czeka go życie pełne imprez, szalonych zabaw i wyszukanych rozrywek. 
Niespełna 16-letnia Tally niecierpliwie odlicza dni, zostało jej 3 miesiące, gdy wreszcie stanie się śliczna i dołączy do przyjaciół, którzy już zabieg przeszli. Nie znaczy to, że obecnie Tally i inni, którzy operacji nie przeszli, są jacyś zdeformowani, czy koszmarnie szpetni. Można powiedzieć, że są przeciętni, jednak warunkowanie umysłowe obywateli jest tak głęboko zakorzenione, że owa przeciętność jest uważana za brzydotę, dlatego wszyscy tak niecierpliwie oczekują momentu, w którym będą mogli przejść operację.

Tęskniąc za ukochanym przyjacielem Perisem, Tally snuje się po mieście i przypadkiem poznaje Shy, którą też niebawem czeka zabieg. Dziewczyny zaprzyjaźniają się i wtedy Shy zdradza Tally, że planuje ucieczkę poza miasto. Shy nie ma ochoty na zabieg; woli dołączyć do przyjaciół, mieszkających w osadzie poza granicami miasta. Tally jest zbulwersowana i nie rozumie motywów przyjaciółki. 
Przyjdzie jednak czas, gdy będzie musiała dokonać wyboru pomiędzy tym, czy chce w końcu stać się wymarzoną śliczną i żyć jak pączek w słodkim maśle, czy poznać inną stronę życia, w której nie wszystko jest symetryczne i idealne. 

Muszę przyznać, że mimo że nie polubiłam głównej bohaterki, to na jej przykładzie autor świetnie pokazuje pogoń wielu ludzi za zewnętrzną urodą i pięknem spod skalpela. Ile jest w stanie zrobić człowiek, by wyglądać jak z komputerowo wygenerowanego obrazka? Czy po zabiegu nadal będzie sobą? Czy to, kim był w środku, jakim był człowiekiem, pozostanie takie samo? Czy może stanie się pusty, płytki i ogłupiały, niezdolny do samokrytyki, autoanalizy i głębszych uczuć? 

Krótko mówiąc pierwszy tom cyklu jest naprawdę świetny i czyta się go z wielką przyjemnością. Przekaz tej historii jest niezwykle czytelny: zewnętrzne piękno może skrywać wewnętrzny chłód i nieczułość na drugiego człowieka, na piękno świata, a nawet czyste okrucieństwo, bo gdy coś się tak za mocno ulepsza, to należałoby też pamiętać o wnętrzu, które jest równie ważne, a może nawet ważniejsze. 
Polecam, bardzo mądra historia.

3 komentarze:

  1. Autora znam z innych książek, a seria zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam już jakiś czas temu przeczytać te powieść, ale boję się, że jest to ten sam schemat powieści, właściwie kopia tylko z innymi bohaterami i innym wątkiem głównym. Skoro jednak mówisz, że jest świetna, to dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam całość tej trylogii. Zaraz po "Lewiatanie" zabrałam się za poszukiwania innych powieści tego autora i znalazłam w bibliotece serię "Brzydcy, Śliczni, Wyjątkowi". Mam recenzje wszystkich tych tomów u siebie na blogu, jeśli chciałabyś porównać wrażenia z lektury - ale tak jednym słowem: bardzo mi się podobało, choć się na to nie zapowiadało... a jak ta seria zasługuje na to aby zostać zekranizowana!
    P.S.: Mam po którąś z recenzji także jeden fajny zwiastun serii, który znalazłam na YT :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.