czwartek, 1 października 2015

J. K. Rowling: Harry Potter i Insygnia Śmierci

Autor: J. K. Rowling
Tytuł: Harry Potter i Insygnia Śmierci
Seria: Harry Potter, t.7
Stron: 782
Wydawca: Media Rodzina







To było nieuniknione i musiało do tego dojść. 
Ministerstwo Magii stojące na straży równowagi pomiędzy światem czarodziejów i ludzi, upada, zmieniając się w żałosną karykaturę średniowiecznej inkwizycji. Rozpoczyna się polowanie na czarodziejów bez magicznego pochodzenia, przybiera na sile dręczenie mugoli, a Harry Potter staje się poszukiwanym numer jeden. Voldemort i jego śmierciożercy przejmują kontrolę nad każdym aspektem życia czarodziejskiej społeczności. Szerzą się podejrzenia, donosy, na ulicach panuje terror. 

Tymczasem przebywający w ukryciu Harry, zgodnie z wcześniejszym postanowieniem, nie wraca do Hogwartu. Trzymając się niejasnych wytycznych zmarłego tragicznie Dumbledore'a, udaje się w podróż mającą na celu odnalezienie brakujących horkruksów, których zniszczenie, zabije Voldemorta. Nasz bohater nie jest sam, ma przy sobie wiernych przyjaciół Hermionę i Rona. Nie będzie to jednak łatwa ani przyjemna podróż. Wskazówki pozostawione przez Dumbledore'a są tak niejasne, że właściwie to nie wiadomo, czy są to wskazówki, czy tylko nasi bohaterowie tak uważają. Wielokrotnie natykają się na śmierciożerców lub innych sprzyjających Voldemortowi, co naraża ich własne życie, a także życie ich rodzin na śmiertelne niebezpieczeństwo. 

W żadnej z wcześniejszych części nie było tyle wglądu w emocje i lęki głównego bohatera. Mówią, że w obliczu śmierci człowiek inaczej patrzy na wiele spraw i właśnie to naszego bohatera dopadło.  Mimo wsparcia wiernych przyjaciół, Harry często ugina się pod ciężarem przeznaczenia ku któremu zmierza. Nie sam przecież, bo z Hermioną i Ronem, ale i tak z poczuciem osamotnienia, walczy z coraz większym bólem głowy, dzieląc z Voldemortem te chwile, gdy jest on wściekły lub rozjuszony. Atakowany przez kłujące wątpliwości co do pobudek Dumbledore'a, Harry już sam w końcu nie wie, czy ukochany nauczyciel faktycznie tego od niego oczekiwał, czy nie i czy właściwie nie wymagał od niego zbyt dużo. Wszystko to sprawiło, że bohater nie tylko wydaje się czytelnikowi dojrzalszy, ale też głębszy. Takie potraktowanie postaci głównego bohatera bardzo mi się podobało. 

Wierzę, że przy siedmiu dość grubych tomach nie było to łatwe, ale autorka bardzo starała się pozamykać wszystkie wątki i wyjaśnić losy każdej, nawet mniej ważnej postaci. Tę staranność widać i, jako komuś, kto potrafi się przywiązać nawet do wykreowanego w literaturze drobnego zwierzątka, bardzo mi to odpowiadało. 

Co oprócz trudnych poszukiwań horkruksów oferuje nam lektura tomu siódmego? 
Poznajemy nieznane dotąd fakty z życia Albusa Dumbledeore'a. Stawiają one dyrektora Hogwartu w zupełnie nowym świetle i choć nie zawsze są one chlubne, to czynią go bardziej człowiekiem, niż czarodziejem. Jako człowiek też mógł popełniać błędy, bo jak wiemy ideałów nie ma i może to właśnie chciała nam pokazać autorka. 
Dowiadujemy się także wreszcie, po której stronie tak naprawdę był Severus Snape. Być może te fakty, pozwoliły wielu czytelnikom w końcu docenić i polubić znienawidzonego przez Harry'ego nauczyciela. Ja sama miałam z tym pewien kłopot. 
Motyw poszukiwania horkruksów zostaje tutaj zrównoważony przez poszukiwania innych magicznych artefaktów znanych pod nazwą Insygniów Śmierci. 
Mamy wreszcie bitwę o Hogwart, który mimo że jest tylko (albo aż) szkołą, staje się tak naprawdę centrum wydarzeń i miejscem finałowego starcia Harry'ego z Voldemortem. 
Pamiętam, że już na rok przed pojawieniem się siódmego tomu trwały zażarte spekulacje, co do wyniku pojedynku. Obstawianie, kto kogo zabije, nie miało końca. 
Mnie samej finał pozwolił odetchnąć z ulgą. Może było trochę nazbyt ckliwie, ale rozumiem, że jak się przez tyle lat o czymś pisze, to się człowiek mocno do tego przywiązuje i sama myśl o zabiciu, któregokolwiek z bohaterów, jest straszna. Dlatego cieszę się, że skończyło się tak, a nie inaczej. Niczego nie rozwiązałabym inaczej, gdyby to ode mnie zależało. No może oszczędziłabym Zgredka, którego okrzyki Harry Potter sir! zawsze niesamowicie mnie rozczulały. 

Tegoroczna ponowna lektura sagi o Harrym Potterze dała mi naprawdę masę satysfakcji. Odebrałam ją dużo bardziej świadomie i jakby z dystansem. I najlepsze jest to, że za jakiś czas z pewnością do niej wrócę! 
Cykl Harry Potter 


Harry Potter i Insygnia Śmierci

5 komentarzy:

  1. Podoba mi się Twoja recenzja. :) Nie czytałam Harryego, kiedy był on tak bardzo popularny, że ludzie z niecierpliwością czekali na kolejne części i potrafili po nocy czekać na otwarcie księgarni. Przeczytałam cały cykl dopiero ze 2 lata temu i żałuję, że zrobiłam to tak późno. Kiedyś na pewno do niego wrócę, bo pokochałam Hogwart i magię, jaką Rowling wprowadziła w życie milionów fanów. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ten tom najmniej przypadł do gustu

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie był to mój ulubiony tom, ale był całkiem w porządku

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja mam ochotę sobie przypomnieć tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja od jakiegoś czasu mam w planie przeczytanie wszystkich tomów od nowa, ale na razie jakoś nie mam czasu na spełnienie tego planu. Może wkrótce ;)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.