niedziela, 17 lipca 2016

Do zadań specjalnych? Tylko nieloty czyli Pingwiny z Madagaskaru

Tytuł: Pingwiny z Madagaskaru
Reżyseria: Simon J. Smith, Eric Darnell
Scenariusz: John Aboud, Michael Colton,
Brandon Sawyer
Czas trwania: 92 min.
Wytwórnia: Dream Works




Kiedy po spektakularnym sukcesie filmów z serii Shrek, twórcy zielonego ogra postanowili zrobić film o czwórce zwierząt z nowojorskiego zoo, wątpię, by choć przez myśl im przeszło, że film owszem sprzeda się i zyska grono wiernych fanów, ale serca widzów skradnie kto inny. 
Pingwiny. Cztery szybkie, zwinne nieloty, z ambicjami ratowania świata i przeprowadzania tajnych misji. 

W 2008 roku, trzy lata po premierze pierwszej części Madagaskaru, Pingwiny dostały swój serial animowany. Stworzono 3 sezony w sumie 80 odcinków. Akcja działa się w nowojorskim zoo, a osią fabuły były działania Pingwinów i perypetie ich przyjaciół z innych zwierzęcych wybiegów: wydry Marlenki, króla lemurów Juliana czy dwóch cynicznych małp. Szczerze przyznam, że dziś jest to jeden z moich ulubionych seriali animowanych. Świetne teksty Skippera czy króla Juliana, zabawne sytuacje, wszystko to sprawiało, że po ciężkim dniu w pracy z przyjemnością zasiadałam do tv, by przez 20 minut śmiać się do łez. 

W 2014 roku Pingwiny dostały swój film kinowy, co było zresztą tylko kwestią czasu. Jeśli ktoś lub coś jest tak bardzo na topie i tak chwytliwe, trudno się oprzeć pokusie, dania tej postaci jej własnych, kinowych pięciu minut. 
Tym razem dane nam jest poznać początki wielkiej czwórki, która pod wodzą Skippera już od małego, ma pragnienie czegoś więcej niż tylko uczestnictwo w wielkim marszu pingwinów i bycie po prostu słodkim. Skipper, Kowalski, Rico i Szeregowy mają misję ratowania świata. To taka zwierzęca wersja serialu Drużyna A. Skipper o ujmującym głębokim głosie to przywódca, który nawet w najcięższych sytuacjach nie traci głowy. Rico to spec od połykania przeróżnych rzeczy, które potem potrafi zwrócić w nienaruszonym stanie; najczęściej są to narzędzia, bądź materiały wybuchowe. Kowalski to analityk, który wszystko przelicza na procenty, a najmłodszy Szeregowy jest słodki i ma tę słodkość wpisaną w zakres obowiązków. 

Tym razem Pingwinom przyjdzie się zmierzyć z doktorem Davem Mackiewiczem, który na cel wziął sobie wszystkie pingwiny z całego świata. Przed bohaterami trudne zadanie, gdyż wróg jest wciąż o krok przed nimi. To dlatego w pewnym momencie na arenę wkroczy ściśle tajna organizacja Północny Wiatr, której celem jest ratowanie zwierząt w tarapatach. Początkowo te dwie drużyny, jak to zwykle bywa, nie potrafią działać wspólnie, tak silne osobowości jak Skipper i Utajniony, zamiast słuchać, chcą rozkazywać, a to nie wróży dobrze misji. Z czasem jednak... No właśnie, to już warto zobaczyć samemu. 

Kinową wersję przygód Pingwinów ogląda się jak film sensacyjny. Mamy tutaj pościgi, wybuchy, nowoczesne gadżety, tajne bazy, geniusza zła i jego pomagierów. Są nawet dylematy moralne oraz wątek małego bohatera, który bardzo pragnie się wykazać i będzie mu to dane. Jest kolorowo, zabawnie, zaskakująco. Wprowadzenie członków Północnego Wiatru: wilka Utajnionego, śnieżnej sowy Evy (co za piękne rzęsy i akcent!), foki Detonatora oraz podatnego na słodkość misia polarnego Kaprala, nadało historii świeżości i więcej (o ile to jeszcze możliwe) dowcipu. 
Co najlepsze w tego typu historiach, film ten można oglądać kilka razy, bo trudno wyłapać wszystkie smaczki słowne i aluzje za jednym razem. 

Pingiwiny z powodzeniem mogą oglądać widzowie w każdym wieku, ci młodsi i ci starsi. Blisko 1,5 godziny dobrej rozrywki gwarantowane. Polecam. Z pewnością poprawi humor, co na bank wyjdzie na zdrowie.

3 komentarze:

  1. Jak będę potrzebować czegoś na poprawę humoru to będę o nim pamiętać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Święty Mikołaju, to chcę pod choinkę :D

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.