środa, 17 sierpnia 2016

Jessica Sorensen: Nie pozwól mi odejść. Ella i Micha

Autor: Jessica Sorensen
Tytuł: Nie pozwól mi odejść. Ella i Micha.
Stron: 304
Wydawca: Zysk i S-ka







Powieściami o Callie i Kaydenie Jessica Sorensen nie tylko mocno zaostrzyła apetyty czytelnikom, ale też sobie postawiła dość wysoką poprzeczkę. Historia o dwójce skrzywdzonych przez ludzi i los nastolatków, dla których jedynym ratunkiem jest właśnie ta druga osoba, chwyciła ze serce wielu czytelników. Obie części pochłonęłam w dwa popołudnia i naprawdę, naprawdę długo nie mogłam o nich zapomnieć. To właśnie Coincidence zachęciło mnie do sięgnięcia po książkę, o której chcę napisać dziś kilka słów. 

Ella i Micha razem dorastali, a ponieważ wychowali się w małej, zapyziałej i zapomnianej przez ludzi i Boga mieścinie, byli dla siebie jedynym, solidnym oparciem. Zanim jednak długoletnia przyjaźń zdążyła przerodzić się w miłość, w dramatycznych okolicznościach umarła matka Elli, co skłoniło dziewczynę do porzucenia domu i bliskich i wyjazdu na drugi koniec kraju. Ella robi to bardzo niechętnie, ale nie ma innego wyjścia. 

Po skończeniu lektury lubię czasem zajrzeć na LC, zwłaszcza w przypadkach, gdy nie jestem pewna, co mam o danej książce myśleć. Fakt, niby o gustach się nie dyskutuje, ale wiadomo, że nietrudno znaleźć maniaka książkowego podobnego do siebie. 
Po co tym razem tam zajrzałam? Bo niby mi się książka podobała, ale coś mi w całej tej historii nie grało. Poczytałam opinie innych czytelników i już wiem, w czym rzecz. Odczucia mam dokładnie takie same, jak moi czytelniczy pobratymcy z LC.
W książkach o Callie i Kaydenie autorka drobiazgowo i skrupulatnie opisała nie tylko wychodzenie bohaterów z traumy, ale przede wszystkim dobitnie zarysowała wszystkie okoliczności jej towarzyszące. To dzięki temu historia była tak prawdziwa i tak mocno przemawiała do wyobraźni. 
Tymczasem problem zawarty w Nie pozwól mi odejść został zarysowany i potraktowany gorzej niż po macoszemu. Pomysł był świetny, ale z jego wykonaniem już gorzej. 

Choroba dwubiegunowa to przypadłość, która zbiera coraz większe żniwo, zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn, ludzi zwykłych czy też bardzo sławnych. Ponieważ wiadomo o niej jeszcze stosunkowo niewiele, a leczenie nie należy do łatwych, temat ten można określić mianem rzeki. Rodzina Elli staje w obliczu tej choroby, a ponieważ ważnym czynnikiem jest podłoże genetyczne, bohaterka obawia się, że ona także może być tą chorobą obciążona. Obserwując jej zachowanie, czy słuchając o minionych wyczynach, wydaje się, że jej obawy są całkiem słuszne. Straszne jest to, że dziewczyna nie ma wsparcia ani w ojcu alkoholiku,  ani w bracie, który po prostu się zwinął i ma wszystko gdzieś. 
Jest jeszcze Micha. Pozornie fajny, choć nieco zwichrowany chłopak. Nie widzę go jednak w roli wsparcia dla Elli, skoro stale myśli tylko o tym, jak zaciągnąć przyjaciółkę do łóżka, przy tym wierząc, że jednym wyznaniem miłości rozwiąże wszystkie jej problemy. 

Gdyby autorka bardziej skupiła się na problemie choroby i zagrożenia nią, mogłaby z tego wyjść naprawdę dobra historia. Kiedy jednak problemy psychiczne spycha się na dalszy plan, a wątkiem głównym stają się pożądliwe słowa, czyny i gesty bohaterów, to wychodzi z tego zwykły tani romans, z nieustannie wzdychającymi bohaterami. To właśnie dlatego historia Elli i Michy nie robi takiego wrażenia, jak jej wielka poprzedniczka. Czyta się owszem całkiem przyjemnie, momentami bywa nawet zabawnie, ale na tym koniec. Brakuje tu głębi i doprawdy trudno dociekać dlaczego tak się stało.  

Po genialnej i wzruszająco-wstrząsającej historii Callie i Kaydena oczekuje się takich samych, jeśli nie równie dobrych historii.  Absolutnie nie zniechęca mnie to do sięgnięcia po inne książki tej autorki, gdy tylko się pojawią, jednak trochę mi żal potencjału, jaki kryła w sobie ta powieść. 
Dlatego, jeśli ktoś tak jak ja pokochał początek serii Coincidence, niech nie nastawia się tym razem na zbyt wiele. Ten sam poziom to to nie jest. 

O wiele lepsze tej autorki: 

2 komentarze:

  1. Czytałam serię Callie i Kaydena, jednak i tak pomimo Twojej recenzji chciałabym poznać tę powieść. To coś nowszego, świeżego i mam nadzieję, że jednak zakocham się bardziej w tej powieści niż w tych dwóch poprzednich jakie miałam okazję przeczytać.

    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie na rozdawajkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz już wiem, by nie nastawiać się na nic wielkiego. ;)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.