niedziela, 14 sierpnia 2016

Zielony, opryskliwy i ... jak cebula czyli Shrek

Tytuł: Shrek
Reżyseria: Andrew Adamson, Vixky Jenson
Scenariusz: Joe Stillman, Roger S.H. Schulman, Ted Elliott, Terry Rossio
Czas trwania: 90 min.
Wytwórnia: Dream Works





Kiedy wiosną 2001 roku na ekranach kin pojawił się Shrek, był to początek końca tradycyjnego postrzegania bajek.  Od tej pory każda historia mogła się co prawda zakończyć happy endem, ale przewrotnym, kpiarskim i puszczającym oczko do widza. 
Tego roku filmowy Shrek obchodzi swoje 15 urodziny. Kto by pomyślał, że historia zielonego ogra i jego przyjaciół nie tylko doczeka się czterech części, ale też stanie się filmem kultowym, kochanym przez widzów na całym świecie. 

Akcja filmu dzieje się w baśniowym świecie. To tyle, jeśli idzie o tradycję. Cała reszta to już novum. Główny bohater jest ogrem; jest zielony, gburowaty i lubi mieszkać na swoim bagnie. Sam. Wszystko jednak się zmienia, gdy lord Farquaad zaczyna ścigać przeróżne baśniowe stworzenia, a ze zdobytego mówiącego zwierciadła dowiaduje się, że gdyby się ożenił z królewną, zostałby królem. Wybór pada na zamkniętą w wieży, strzeżonej przez smoka, królewnę Fionę.  
Kiedy na bagnie Shreka zaczyna się robić tłoczno, poirytowany ogr idzie z lordem na układ. Dostarczy mu uratowaną z wieży królewnę, a w zamian chce bagno tylko dla siebie. W drogę wyrusza z poznanym wcześniej gadatliwym i irytującym Osłem, który nie chce się odczepić. 
Tak zaczyna się podróż, podczas której mamy okazję obserwować, jak twórcy filmu zagrali na nosie tradycyjnym bajkom. I co tu dużo mówić udało im się to koncertowo! 

Po raz pierwszy obejrzałam Shreka na studiach, na komputerze u koleżanki i do dziś część pierwsza z tamtym seansem mi się kojarzy. Tak sobie myślę, że dziś widzów Shreka można z grubsza podzielić na dwie grupy. 
Pierwsza, wiekowo bliższa mnie, traktuje film nie tylko jak świetną komedię pełną dowcipów, aluzji i nawiązań, ale też coś co na stałe wrosło do kultury popularnej. Pamiętam dobrze, jak zachwyciła nas Fiona walcząca z Robin Hoodem i ta sekwencja, gdy bohaterka przez ułamek sekundy wisi w powietrzu, zanim odda kluczowy cios; fani Matrixa i Neo dobrze wiedzą, o czym mówię. Oczarował nas gadatliwy Osioł, który flirtował ze Smoczycą, rozczulił torturowany Ciastek, śmieszył lord Farquaad, niewątpliwie mający jakiś kompleks. Oglądanie Shreka i wyłapywanie wszystkich aluzji i nawiązań było dla nas jak dobre ćwiczenie, jak swoista gra. 
Druga grupa to pokolenie, które dorastało wraz z pojawianiem się kolejnych części Shreka, ale nie znało tego, co było przed nim. Dla tego pokolenia Shrek jest po prostu bajką, obfitującą w ciekawe stworzenia, ociekającą dowcipami fizjologicznymi i ... to chyba wszystko. 

Kiedy ostatnio powiedziałam moim uczniom, że Shrek jest ich rówieśnikiem prawie nie chcieli wierzyć. Zresztą, czy w epoce, gdy tego typu animacji mamy istny zalew, Shrek może być konkurencyjny? Myślę, że tak, bo po pierwsze przetarł szlaki, po drugie naprawdę moim zdaniem jest już klasyką, a klasykę warto znać. I nie mam tu na myśli samej tylko fabuły. Kultowe stały się kwestie z filmu.  Skopać schodom poręcz, teoria o tym, że ogry są jak cebula, czy też informacja, że Żwirek kręci z Muchomorkiem. To było takie odkrywcze, zabawne, świeże.

Nie można nie wspomnieć o genialnym polskim dubbingu. Osioł już zawsze będzie dla mnie mówił głosem Jerzego Stuhra, a Shrek kpiącym tonem Zbigniewa Zamachowskiego.

Oprócz tego, pomijając niekiedy głupawy klimat, film jest naprawdę mądry. Przyjaciele wspierają i wybaczają, mówi wkurzony Osioł do Shreka i ma rację. Przyjaciele, jakby pozornie wydawali się niedobrani, pójdą za nami wszędzie, nie opuszczą w potrzebie, gdy trzeba powiedzą przykrą prawdę, a potem pomogą ocalić księżniczkę i zawalczyć o szczęśliwe zakończenie. Najwspanialsze jednak jest to, że piękno nie musi być takie wyraziście piękne i na wierzchu. Bardzo często, to co piękne jest ukryte i niedostrzegalne na pierwszy rzut oka. Piękno nie musi być klasyczne i mieć idealnych wymiarów Kopciuszka czy Śnieżki. Może mieć okrągłą, zieloną buzię, miły uśmiech i głos oraz dobre, uczciwe spojrzenie Fiony. Bo to co obdarzamy uczuciem, staje się piękne. I to jest właśnie główne przesłanie tego filmu.

1 komentarz:

  1. Uwielbiam Shreka. Na drugiej części byłam nawet w kinie i najbardziej podobało mi się, jak kot wylał na siebie wodę. A Osioł jest jedyny w swoim rodzaju. Najlepszy z całej bajki. ;)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.