niedziela, 30 października 2016

Straszliwy palec zagłady czyli Kung Fu Panda

Tytuł: Kung Fu Panda
Reżyseria: Mark Osborne, John Stevenson
Scenariusz: Jonathan Aibel, Glenn Berger
Czas trwania: 92 min.
Wytwórnia: Dream Works







Pandy są słodkie. Powolne, puszyste, miśkowate. Tym bardziej za genialny uważam pomysł scenarzystów filmu, aby właśnie tłustą pandę czynić mistrzem wschodniej sztuki walki. Ale po kolei.  

Akcja filmu dzieje się w Chinach, w Dolinie Spokoju.  Jak sama nazwa mówi, mieszkańcy żyją tam sielsko i spokojnie. Nad bezpieczeństwem całej doliny czuwają adepci Kung Fu pod czujnym okiem surowego mistrza Shifu. Właśnie zbliża się wielka uroczystość, podczas której w świątyni stary mistrz Oogway (ogromny Żółw Słoniowy) wskaże Smoczego Wojownika. Ten dostąpi zaszczytu przeczytania Smoczego Zwoju, kryjącego wielki sekret. 
Główny bohater, wielka Panda o imieniu Po bardzo chce (tak jak wszyscy zresztą) być świadkiem tego wyboru. Po jest wielkim fanem wszystkiego co związane z Kung Fu, a członkowie Wielkiej Piątki: Tygrysica, Żmija, Małpa, Modliszka i Żuraw,  to jego idole. 
Zupełnie niespodziewanie dla wszystkich, nawet dla Po, mistrz Oogway, jako smoczego wojownika wskazuje właśnie Pandę, która chcąc się dostać na dziedziniec świątyni (bo bramę już zamknięto), ląduje tuż przed nosem mistrza na krzesełku napędzanym fajerwerkami.  (To było naprawdę niezłe). 

Pierwsza połowa filmu skupia się głównie na próbach zniechęcenia Po do szkolenia, co wydaje się nietrudne, biorąc pod uwagę jego żarłoczność (ujawniającą się, gdy jest zdenerwowany), niezgrabność i pewną krnąbrność (tradycyjne metody nauczania nie skutkują i jest w sumie już za stary, by się uczyć od podstaw). 
Druga połowa to przyśpieszony i zmodyfikowany kurs Kung Fu, a bohaterowie mają coraz mniej czasu. Z pilnie strzeżonego więzienia uciekł bowiem Tai Lung, który teraz pała żądzą zemsty i zagraża całej dolinie. 

Kung Fu Panda to klasyczna historia o tym, jak niezgraba i ciamajda staje się wojownikiem. Mamy więc tutaj kandydata, który kompletnie nie spełnia wymagań; Po to bardziej zaciekły fan, niż kandydat na zbawcę, jest rozgoryczony mistrz, który stracił ucznia. Shifu pokładał w Tai Lungu wielkie nadzieje, dopóki tamten nie popadł w pychę. Mamy też niestandardowe szkolenie, które wreszcie czyni z niedojdy bohatera. I to ostatnie jest moim zdaniem najlepsze. Po nie stał się nagle niekwestionowanym mistrzem w klasycznym słowa znaczeniu. Shifu zawierzając mistrzowi Oogway, musiał go wyszkolić, więc zrobił to, wykorzystując to co Po kochał najbardziej czyli jedzenie. Oprócz tego Panda ma czyste serce i potrafi myśleć, co udowodnił otwierając Smoczy Zwój. Czy to wszystko wystarczy, by pokonać demonicznego Tai Lunga?

Kung Fu Panda to naprawdę świetny film. Zabawnie wykreowano bohaterów; zarówno członków Wielkiej Piątki (każde ze zwierząt uosabia unikalny styl walki), jak i małego mistrza Shifu, który może jest i mały wzrostem, ale nie do pokonania. Wzruszająca jest postać mistrza Oogwaya, wiekowego żółwia, który reprezentuje starożytną mądrość i doświadczenie. Rozczula ojciec głównego bohatera, ze swoją akceptacją decyzji życiowych syna. Swoją drogą ojcem Po jest gęś i nie wiemy dlaczego. Tę tajemnicę pozostawiono do wyjaśnienia w drugiej części serii. Dobrze udało się twórcom odtworzyć klimat chińskiej prowincji, poprzez tamtejszą architekturę, ubrania mieszkańców, czy ulotne mądrości wygłaszane jak sentencje. 

Słowem, bardzo mądra opowieść o dorastaniu, walce o swoje marzenia i o to, co się kocha. No i bardzo czytelne przesłanie, że gabaryty lub pozorny brak predyspozycji nie mają prawa decydować o tym, kim będziemy. Wystarczy tylko odrobina pracy nad sobą. I odpowiedni mistrz.

3 komentarze:

  1. Może nie jestem ogromną fanką tej postaci, ale lubię tę słodką pandę i chętnie oglądam jej przygody. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ulubiona kreskówka moich chrześniaków :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś specjalnie nie szaleje za bajką, ale czasem lubię do niego wrócić. ;)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.