piątek, 11 listopada 2016

Galaretka, Karaluch i Brakujące Ogniwo czyli Potwory kontra Obcy

Tytuł: Potwory kontra Obcy
Reżyseria: Conrad Vernon, Rob Letterman
Scenariusz: Maya Forbes, Wallace Wolodarsky, Rob Letterman, Jonathan Aibel, Glenn Berger
Czas trwania: 102 min. 
Wytwórnia: Dream Works






Susan Murphy szykuje się do ślubu. To najszczęśliwszy dzień jej życia. Kiedy jednak tuż przed złożeniem przysięgi główna bohaterka zostaje uderzona meteorytem i zaczyna gwałtownie rosnąć, wszystko ulega diametralnej zmianie. Zyskuje rangę potwora niebezpiecznego dla otoczenia i trafia do ściśle tajnej, choć bardzo sławnej, Strefy 51. W tym ośrodku od wielu, wielu lat są przetrzymywane potwory, z którymi w zasadzie nie wiadomo co zrobić. Wypuścić ich nie można, bo za bardzo broją, a trzymać je w zamknięciu, to skazywać na nudę i wegetację. 

Kiedy na Ziemi ląduje UFO (tym razem prawdziwe), pojawia się propozycja, by do walki z nim, wystawić właśnie potwory. Co z tego wyniknie?

Od razu powiem, że film jest naprawdę dobry i aż żal bierze na myśl, że póki co zrobiono tylko jedną część. 
Zabawna, ale też podszyta sporą dawką ironii, jest sama kreacja postaci, na widok których ludzie niby piszczą ze strachu, ale nie czuć tego przerażenia. Chodzi raczej o kpinę z fenomenu, że ludzie boją się byle czego. No bo czy gadająca, niebieska galaretka o imieniu BOB, człowiek z głową karalucha (efekt nieudanego eksperymentu) i rybo-gad zwany Brakującym Ogniwem Ewolucji mogą być straszne? Groteskowe, może. Komiczne, z pewnością. Ale na pewno nie straszne czy przerażające. 
Odwołań i aluzji mamy tu znacznie więcej. Twórcy wyśmiewają tajność wszystkiego co rząd USA uważa za tajne, prezydent kraju bardziej przypomina celebrytę niż głowę państwa, a sposób traktowania obcych to istna komedia. Przekomiczny jest także sam Obcy z kosmosu, który nie dość, że wygląda jak ośmiornica Dave wróg Pingwinów z Madagaskaru, to jeszcze jest nerwowy i wykazuje objawy ADHD. 

Historia jest zabawna, pouczająca i życiowa. Są sceny trzymające w napięciu oraz takie, które wzruszają. Co wybierze Susan, gdy stanie przed możliwością powrotu do dawnego życia? Czy rola kobiety naprawdę sprowadza się tylko do podążania za mężem? O czym tak naprawdę marzą potwory? Powtarzam, aż chciałoby się kontynuacji. 

Potwory kontra Obcy zadowolą małych widzów. Milusińskim spodoba się kolorystyka i sama koncepcja potworów. Dorośli widzowie będą dobrze się bawić, wyłapując nawiązania do kultury popularnej i czasów, w których żyjemy. 
Gorąco polecam seans.

1 komentarz:

  1. Myślę, że ta ekranizacja byłaby idealna na jakieś niedzielne popołudnie z rodzinką. Ciekawa recenzja, bardzo mi się spodobała. :)
    Radek Optymista

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.