wtorek, 27 grudnia 2016

Rick Riordan: Ognisty tron

Autor: Rick Riordan
Tytuł: Ognisty tron
Cykl: Kroniki rodu Kane # 2
Stron: 449
Wydawca: Galeria Książki







Od wydarzeń, opisywanych w poprzednim tomie, minęło kilka miesięcy. Rodzeństwu co prawda udało się powstrzymać zapędy złośliwego boga Seta, ale w między czasie pojawiło się nowe zagrożenie. Żądny władzy i krwi bóg chaosu Apopis, nie ustaje w wysiłkach, aby uwolnić się z więzienia, do którego kiedyś wtrącił go sam bóg bogów Ra. 
 

To dlatego młodzi Kane'owie z pomocą wuja Amosa i nowo przyjętych rekrutów, nie spoczywają na laurach, ale zawzięcie szkolą się w magii, rzucaniu zaklęć oraz szukają trzech części Księgi Ra. W jakim celu? Sadie i Carter dochodzą do wniosku, że jedynym sposobem na pokonanie Apopisa jest przebudzenie Ra, prastarego boga słońca. Przed młodymi Kane'ami niezwykle trudne zadanie. Raz, że inni magowie nie wierzą w słuszność i prawość intencji rodzeństwa, które ma powiązania z Horusem i Izydą, dwa, że nikt nie wie, gdzie obecnie znajduje się Ra. Czy tak stary bóg będzie w ogóle zdolny do walki?  Misja niemożliwa, a dodatku pełna niewiadomych. 

W drugim tomie przygód młodych Kane'ów, poznajemy ich nowe oblicze. Przeżyte wydarzenia zmieniły ich i sprawiły, że wydorośleli, nabrali pewności siebie i cennej umiejętności radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych. Pojawiają się pierwsze poważne miłości, rodzą się nowe więzi między rodzeństwem, które przecież razem jest dopiero od roku. 

Ognisty tron pod względem fabularnym to trochę taka dzika jazda bez trzymanki. Nie ma tu czasu ani miejsca na nudę. Pojawiają się nowi bohaterowie oraz ci, poznani już w tomie pierwszym. Najzabawniejszym i zdecydowanie najciekawszym jest niepozorny, ale wspaniały bóg karzeł Bess, który tym razem towarzyszy rodzeństwu w podróży w zastępstwie bogini kotki Bastet. 
Stare wątki są umiejętnie kontynuowane, a nowe zgrabnie wplecione w fabułę. Dzięki temu nie nudzimy się, ale też nie mamy poczucia obcości, że oto same nowości nas zalały, a o starym już się nie wspomina. 
Powracają wątki Horusa, Izydy, osobiście pojawia się sam Set, znienacka pojawia się także magnetyczny Anubis. Ale to nie wszystko. 

Zdecydowanie najlepsze i najciekawsze momenty książki, to te, gdy Sadie i Carter podróżują przez Duat, egipską krainę umarłych. Indywidua, które tam spotkają, nie tylko rozśmieszą i zaskoczą, ale też przerażą i dadzą do myślenia. 

Czy misja młodych Kane'ów się powiedzie? Czy odnajdą Ra i czy będzie on taki, jakiego w duchu oczekiwali? Co jeszcze spotka bohaterów i ich przyjaciół? Czy dla starożytnego Egiptu jest miejsce w nowoczesnym, stechnicyzowanym świecie? Mam wielką nadzieję, że na te i inne pytania, odpowie mi tom trzeci cyklu, po który sięgnę już niebawem.

2 komentarze:

  1. Od jakiegoś czasu mam plany by powrócić do Riordana, może w końcu się uda :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.