poniedziałek, 4 września 2017

Trawiasta przygoda w wersji mini czyli Artur i Minimki

Reżyseria: Luc Besson
Scenariusz: Luc Besson
Czas trwania: 102 min.
Produkcja francuska






10 -letni Artur to chłopiec niezwykle żywotny i ciekawy świata. Z zaangażowaniem śledzi i słucha o odkryciach i podróżach swojego dziadka Archibalda; chce tak jak on podróżować, poznawać nowych ludzi, rzeczy i tworzyć nowe wynalazki. 
Artur jest dzieckiem i zwyczajem dzieci nie dostrzega, że  dziadek od trzech lat nie daje znaku życia, bo zaginął, dom jest tak zadłużony, że niebawem komornik eksmituje babcię chłopca, a zbyt zajęci sobą rodzice Artura, obijają się gdzieś po świecie, zamiast opiekować się synem. To ta trochę bardziej mroczna strona historii. 
Faktem jest jednak, że eksmisja staje się coraz bardziej realna i tylko nagły powrót dziadka oraz odnalezienie skarbu, mogą sytuację uratować. 

Dlatego Artur, kierując się wskazówkami pozostawionymi przez dziadka, trafia do świata, w którym żyją przezabawne i bardzo sympatyczne Minimki, małe istoty przypominające trolle, mieszkające pod ziemią, nikomu nie wadzące. No może z wyjątkiem jednego M...
Czy Arturowi uda  się odnaleźć skarb i uratować krainę nowych przyjaciół? Czy odnajdzie dziadka? Czy zdąży na czas?

Artur i Minimki  to bardzo sympatyczna, kolorowa i pełna niespodziewanych zwrotów akcji historia. Trochę tu klimatów rodem z Indiany Jonesa, trochę romansu i dużo praktycznego dowcipu słownego.
Film różni się od innych tego typu historii dla dzieci. Po pierwsze dlatego, że zaczyna się jak film fabularny z prawdziwymi aktorami i nawet po przejściu Artura do świata Minimków, mamy możliwość śledzić, co podczas jego nieobecności dzieje się na farmie. Rzadko trafia się takie połączenie. Luc Besson już nieraz udowodnił, że jego wyobraźnia jest bardzo rozległa i nie ma sobie równych. Po drugie takie przenikanie się światów daje odbiorcy do zrozumienia, że jeśli coś jest małe i nie widać goły okiem, to nie znaczy, że nie ma prawa istnieć. Okazuje się bowiem, że obydwa światy mocno na siebie oddziałują i zmiana w jednym, pociąga za sobą zmiany w drugim. 

Długo odkładałam seans Artura i Minimków, teraz widzę, że niepotrzebnie. Może zabrzmi to dziwnie, ale zniechęcały mnie głównie fryzury Minimków oraz ich nieco dziwaczny wygląd. Nic bardziej błędnego; Minimki są przemiłe, film zabawny i uroczy, a fabularny wygląd prowincji zachwyca. 
To dlatego z chęcią zasiądę do seansu części drugiej. Polecam obejrzeć film wspólnie z dzieckiem.

1 komentarz:

  1. To może ja dam w końcu szansę tej animacji? Jakoś nie mogłam się do niej przekonać...

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.