piątek, 12 kwietnia 2019

Kate Morton: Córka zegarmistrza

Autor: Kate Morton
Tytuł: Córka zegarmistrza
Stron: 544
Wydawca: Albatros






Okazuje się, że w dzisiejszych czasach znalezienie zegarmistrza z prawdziwego zdarzenia graniczy z cudem. Skąd to wiem? Ponieważ ostatnio mój stary (pamiątka po dziadkach) zegar bijący zatrzymał się i ani myślał ruszyć ponownie. Gdy zabrałam się za poszukiwania kogoś, kto do zegara zajrzy i go wyleczy, okazało się, że osoba najlepiej się do tego nadająca, mieszka blisko 60 km stąd. A przecież jeszcze 50 lat temu taki fachowiec był w każdej większej miejscowości. 

Najnowsza powieść Kate Morton Córka zegarmistrza najpierw uwodzi czytelnika okładką. Gustownie, ale i skromnie zdobiona, tarcza zegara kojarzy się z ginącym już zawodem, a także ludzkim pojmowaniem czasu i jego ciągłości.

Bardzo lubię powieści Kate Morton. Tworzone przez nią historie toczą się na kilku płaszczyznach czasowych, a sympatyczni i bardzo wiarygodni bohaterowie, mają ze sobą więcej wspólnego niż się początkowo wydaje. Polecając znajomym książki tej autorki określam ich fabułę jednym zdaniem: to intrygująca tajemnica rodzinna sprzed stu lat, którą odkrywa późny wnuk. Tym razem jest podobnie, choć autorka trochę zagrała czytelnikowi na nosie. 
Początkowo wydaje się, że główną bohaterką jest Elodie, młoda londyńska archiwistka, która zamiast szykować się do ślubu, woli odkrywać tajemnice starych przedmiotów i dokumentów. Gdy przypadkowo odnajduje starą skórzaną torbę, przekonuje się, że jej zawartość, może ją doprowadzić do poznania prawdy o przedwcześnie zmarłej matce, znanej i cenionej wiolonczelistce. 
Stara, opowiadana na dobranoc historia o bezpiecznym domu w zakolu rzeki łączy na zawsze  losy kilku kobiet, a ów magiczny, niezwykły dom staje się świadkiem tragicznych wydarzeń, które na długie lata przykryje kurz zapomnienia. 

Tytułowa córka zegarmistrza to Birdie, najpierw ukochane dziecko taty, potem uliczna złodziejka, aż wreszcie muza jednego z najpopularniejszych, angielskich malarzy drugiej połowy XIX wieku. 
Co się stało z Błękitem Radcliffów i czy Lilly Millington naprawdę uciekła do Ameryki i zdradziła miłość swojego życia? Co wspólnego z tym wszystkim ma matka Elodie? 

Córka zegarmistrza porusza wiele problemów. Pierwszym jest tęsknota za poznaniem swoich korzeni, a co za tym idzie prawdy o sobie, na którą składa się między innymi prawda o naszych rodzicach. Czy żywa legenda Lauren Adler, stanie się dla swojej swojej córki, Elodie, po prostu matką, którą można wspominać z miłością?
To także historia o płynności czasu, który lubi zataczać pętle i łączyć ze sobą ludzi, o miłości i zawiści, o prawdzie, która powinna i musi ujrzeć światło dzienne. Ale też o pięknie przyrody, która fascynuje i  inspiruje do tworzenia przepięknych dzieł, stanowiących źródło inspiracji dla kolejnych pokoleń. 

Powieść ma urokliwy, sielski klimat, do czego Kate Morton już zdążyła przyzwyczaić swoich czytelników. Ten ulotny, trudny do zatrzymania urok sprawia, że książkę czyta się z wielką przyjemnością i bardzo kibicuje się bohaterom w ich działaniach. Wzruszenie chwyta za serce, gdy pewnych spraw nie udaje się dokończyć, gdy miłość nie ma szansy na spełnienie, a prawda wychodzi na jaw tak późno. 
Polecam Córkę zegarmistrza miłośnikom dobrych powieści dla kobiet, lubiącym poczuć klimat odległej epoki, gdy wszystko wydawało się znacznie prostsze niż dziś. To dobra lektura na wiosenne, acz chłodne popołudnie. Fanów Kate Morton nie muszę zbytnio zachęcać. Powiem tylko, że to taka Kate Morton, jaką już zdążyliście pokochać. Tym razem także będziecie zadowoleni.




Dziękuję!

sobota, 6 kwietnia 2019

Erin Hunter: Ukryty wróg

Autor: Erin Hunter
Tytuł: Ukryty wróg
Seria: Sfora, t.2
Stron: 308
Wydawca: Nowa Baśń






Powieść Ukryty wróg to druga część cyklu Sfora. Jej akcja zaczyna się dokładnie w momencie, w którym zakończyła się część pierwsza. 
Mieszaniec goldena i szetlanda, Fuks już myślał, że od teraz może wreszcie być sam. Nauczył sforę swojej siostry  Belli podstawowych umiejętności i pomógł im znaleźć dobre miejsce do zamieszkania. Szybko się jednak okazało, że te tereny już ktoś dla siebie zajął i absolutnie nie chce się dzielić. Fuks musi wrócić do grupy i znowu wesprzeć ją w kłopotach. Co z tego wyniknie?

Dla przypomnienia. Cykl stworzony przez Erin Hunter zabiera czytelnika do świata, w którym psy muszą sobie radzić same. To z ich perspektywy obserwujemy świat. Ludzie, w mniemaniu psów, Długonodzy, uciekli przed skutkami Wielkiego Warczenia czyli niespodziewanej katastrofy, która kojarzy się z trzęsieniem ziemi, ale też ze skażeniem chemicznym, zwłaszcza wody. Porzucone czworonogi stają przed trudnym wyzwaniem. Muszą zapomnieć o tym, że do tej pory ludzie się nimi opiekowali i karmili. Od teraz uczą się polować, znajdować schronienie, orientować w terenie, lizać rany, a nawet, gdy przyjdzie taka potrzeba, walczyć. Psom, które były przywiązane do swoich ludzi, trudno zapomnieć o starych nawykach. Wychowane przez ludzi, w dziczy są praktycznie bezbronne. Nie wiedzą na co powinny uważać, ani czym się kierować. To dlatego Fuks, który przez większość swojego życia był samotnikiem, jest dla sfory tak cenny. Ten jednak marzy o samotniczym życiu. Jak widać na razie, daremnie. Kiedy już wydawało się, że bez obaw o los stada, może odejść, musiał wrócić i postawić się w nowej roli. 

W drugiej części cyklu Fuks zostanie szpiegiem. Dosłownie. Dla dobra swojej sfory i za namową siostry Belli, bohater przystanie do innej psiej grupy, kierowanej twardą łapą psowilka. Celem naszego dzielnego czworonoga będzie przekonanie obcego stada, by zechciało się podzielić miejscem do polowań, a przede wszystkim wodą pitną. Wilczy alfa nie wygląda na chętnego do ustępstw, a pozostałe psy są nieufne. Czy misja Fuksa się powiedzie? 

O ile pierwsza część była powieścią drogi, o tyle druga zmienia perspektywę, gdyż jej fabuła toczy się w jednym miejscu. Autor chciał tym razem pokazać inny aspekt psiego życia. 
Pierwszą kwestią są uczucia Fuksa. Nigdy nie chciał być członkiem stada, jednak zdaje sobie sprawę, że ma to swoje plusy i uroki. Przede wszystkim bohater czuje się częścią większej całości, ulega magii zespolenia z przyrodą, a może nawet z duchami Wielkich Psów. Granica pomiędzy tym, kim jest naprawdę i po co się tu znalazł, stopniowo mu się zaciera i z zaskoczeniem zdaje sobie sprawę, że bycie trybikiem w dobrze zorganizowanej machinie nie jest takie złe jak myślał.  Nie wszystko mu się jednak podoba i tu ujawnia się kwestia druga. 
Stado w Obrożach to taka namiastka demokracji. Psy domowe o wszystkim decydowały wspólnie i choć Bella czy Fuks byli dla nich autorytetami, nikomu nie przyszło do głowy, że można by kogoś poniżać czy odmawiać mu posiłku, bo jest mniejszy lub słabszy. Dobro jednostki było dobrem ogółu, a wzajemna troska podstawą. 
Dzikie stado przypomina wilczą watahę, w końcu przewodzi jej półwilk. Każda słabość jest tu surowo karana, nie ma współczucia dla przewinień, każdy dobrze zna swoje miejsce i obowiązki. Nie ma też demokracji, jest dyktatura. Teoretycznie wszystko działa jak w zegarku, jednak w praktyce okaże się, że w funkcjonowaniu stada są pewne usterki, których nie da się nie dostrzec.
Gdzie leży złoty środek? Zapewne jak zwykle gdzieś po środku, jednak zanim bohaterowie go znajdą musi minąć jeszcze sporo czasu.

Powieść Ukryty wróg przedstawia kolejny etap dojrzewania Fuksa do roli przywódcy stada. Bohater tak bardzo chciałby być sam, a jednocześnie coraz mocniej przywiązuje się do nowych przyjaciół. Funkcjonując w dwóch grupach ma możliwość porównania, dostrzeżenia różnic oraz wad obu systemów. To byłaby doskonałość do wypracowania czegoś własnego, ale czy Fuks zechce?

Cykl polecam miłośnikom psów, ale nie tylko. Pod przykrywką ras kryją się typowo ludzkie postawy i zachowania. Bytność w grupie z każdej jednostki wyzwala coś innego, niespodziewanego. Tej symboliki nie da się nie dostrzec. Logiczna i prosta fabuła aż kipi od emocji, które niby psie, a tak ludzkie. To historia o dorastaniu i podejmowaniu odpowiedzialności. Odpowiedzialności za przyjaciela, a czasem nawet za kogoś mniej lubianego. Bo tak to już w życiu jest. Gdybyśmy w życiu kierowali się wyłącznie sympatiami, nie doszlibyśmy do miejsca, w którym jesteśmy. 

Ukryty wróg to mądra i wartościowa książka, którą poleciłabym młodym czytelnikom. Dziś, gdy wszędzie panoszy się łatwizna, przygody Fuksa i jego przyjaciół, dobitnie pokazują, że do wielkości i sukcesu dochodzi się drogą wyrzeczeń i krętą. Wysiłek jednak wart jest zachodu. 


Dziękuję!

piątek, 29 marca 2019

Krista & Becca Ritchie: Addicted. Podwójna pokusa.

Autor: Krista & Becca Ritchie
Tytuł: Addicted. Podwójna pokusa.
Seria: Addicted, t.2
Stron: 557
Wydawca: WAB








Addicted, w polskim tłumaczeniu uzależniony, to druga część trylogii, dość nietypowej, powiedziałabym. 
Jej tematem bowiem są, jak sam tytuł mówi, dwa nałogi, które mogą zniszczyć człowieka doszczętnie. Dwójka przyjaciół z bogatych sfer, Loren i Lily, do pewnego momentu wspierała się w pogłębianiu swoich nałogów. Ważniejsze było dla nich upajanie się stanem, który chcieli osiągnąć, niż przyjęcie do wiadomości, że niszczą tym życie nie tylko własne, ale też bliskich. W finale części pierwszej dzięki naciskom rodziny i przyjaciół, bohaterowie zdecydowali się wreszcie podjąć walkę z nałogiem. Lo udał się na odwyk w zamkniętym ośrodku,  a Lily rozpoczęła terapię. Jak dalej potoczą się ich losy i przede wszystkim, czy uda im się pokonać własne demony? 

Druga część cyklu zaczyna się spokojnie. Loren wraca z odwyku. Jest silniejszy i stanowczy. Widać, że pobyt w ośrodku dużo mu dał. Lily czeka na niego z niepokojem. Sama uczęszcza na terapię i dużo kosztuje ją poskromienie starych nawyków. Szybko okazuje się, że bohaterom nie jest pisane sielskie życie. Po pierwsze życie toczy się dalej, a pragnienie wciąż podnosi głowę w oczekiwaniu zaspokojenia. Odwyk to tak naprawdę początek drogi. Kolejnym etapem jest odnalezienie w codzienności, a to już znacznie trudniejsze. Pomimo zażywanych lekarstw, Lo zewsząd czuje pokusy. Tym bardziej, że jest lato i alkohol leje się szerokim strumieniem. Podobnie jest z Lily lato sprzyja nagości, a ta jak wiadomo, wznieca pragnienia. 
Po drugie ktoś zna brudny sekret Lily i grozi jego ujawnieniem do mediów, a to przysporzyłoby rodzinie dziewczyny wiele kłopotów z wizerunkiem. Rozpoczyna się desperackie poszukiwanie Anonima, który wydaje się być bliżej niż można by przypuszczać. Tożsamości szantażysty trudno się domyślić; może to być jeden z byłych kochanków dziewczyny, albo ktoś z kręgu nowych przyjaciół. Muszę powiedzieć, że mnie udało się to dopiero pod koniec, co tylko dowodzi, że autorki zmyślnie uknuły całą intrygę.

Autorkom znowu należy się bardzo duży plus. W barwny i wiarygodny sposób pokazały, że codzienność dla osoby uzależnionej jest trudnym wyzwaniem. Podjęcie leczenia to dopiero początek, a przecież wokół masa pokus, a największym wrogiem człowieka jest jego własny umysł. Wszyscy dookoła piją alkohol lub uprawiają seks. Lo i Lily są tego świadomi i tym trudniej im jest znosić narzucone przez terapię ograniczenia. Oprócz tego to że się walczy z nałogiem już nie oznacza, że nie pojawią się chwile załamania czy zwątpienia. i tego także autorki nie boją się pokazywać. 

Kolejnym dobrym i wartościowym aspektem powieści jest rozbudowanie innych postaci, ważnych dla fabuły, bo gdyby akcja toczyła się tylko wokół dwojga głównych bohaterów, to byłoby trochę nudno. W tomie drugim mamy okazję lepiej poznać Rose i Connora, a przede wszystkim Daisy i Ryke'a, których to związek póki co ma status zakazanego z powodu młodego wieku dziewczyny. Bohaterowie mają jednak oddzielną powieść i mam ogromną nadzieję, że szybko zobaczymy ją w polskim przekładzie. Równie sympatycznym aspektem jest to, że łatwiej radzić sobie z nałogiem, jeśli ma się tak oddanych przyjaciół. Oczywiście nie znaczy to, że od razu jest super różowo, jednak ludzie będący obok, w każdej chwili okazujący realne wsparcie, to naprawdę bezcenny skarb. 

Druga część trylogii okazała się równie dobra jak pierwsza, a może nawet lepsza. Czyta się przyjemnie i z zainteresowaniem. Z dwóch uzależnień ciekawsze wydało mi się to związane z Lily. bohaterowie próbują nie tylko dociekać przyczyn jej stanu. Ważnym zadaniem Lo jest takie narzucenie ograniczeń ich pożyciu intymnemu, aby seks nie zdominował życia Lily ani nie zagroził jej zdrowiu i życiu. To wykonalne oczywiście, ale bardzo trudne. 
Przywiązałam się do bohaterów Addicted, dlatego niecierpliwie czekam na kolejne książki opisujące perypetie sióstr Calloway.

Dziękuję!

piątek, 22 marca 2019

Peternelle van Arsdale: Bestia

Autor: Peternelle van Arsdale
Tytuł: Bestia
Stron: 315
Wydawca: Poradnia K








W pewnej wiosce kobieta rodzi dwie identyczne córki: Angelicę i Benedictę. Ich przyjście na świat zbiega się z czasem nieurodzaju i głodu, co skłania mieszkańców Gwenith do podejrzeń, że to one są przyczyną zła. Decyzją ogółu kobieta z córkami zostaje wypędzona do lasu. Niedługo potem matka umiera, a bliźniaczki, mając już tylko siebie, stopniowo tracą człowieczeństwo. Rodzą się w nich bestie złaknione ludzkich emocji, które stają się ich pokarmem. Rodzą się? A może zawsze w nich były? Nie mamy pewności i chyba one same też nie. Odczłowieczone Pożeraczki dusz uśmieracją całe osady. Nie mają względu na wiek, płeć, stanowisko. W swojej rodzimej wiosce, zabijają wszystkich dorosłych, oszczędzając dzieci. Jest wśród nich młodziutka Alys, która jako jedyna wtedy nie spała i widziała demoniczne siostry. Alys czuje, że jest inna. Czuje dziwną więź z Pożeraczkami dusz. Czy jest taka jak one? A może ta więź odmieni losy wszystkich powiązanych z Alys? Czas pokaże.

Świat przedstawiony w powieści od razu obudził we mnie dwa skojarzenia. Zamknięta społeczność, żyjąca tak jak pierwsi osadnicy, rygorystyczny styl życia, surowe zasady eliminujące każdą odstającą od normy odmienność przypominały mi losy Hester Prynne, głównej bohaterki powieści "Szkarłatna litera" N. Hawthorne'a. Alys bardzo stara się wpasować, a jednocześnie nie umie przymykać oczu na fałsz i obłudę panujące wśród ludzi, z którymi przyszło jej żyć. Oprócz tego coraz dobitniej zdaje sobie sprawę, że mimo starań, nie jest i nie będzie taka jak inni. Czy powinna za to cierpieć, ponosić karę, czuć się winna? Jednocześnie pojawia się pytanie, czy potwory tkwiące w naszym wnętrzu budzą się same i nie mamy na to wpływu, czy podburzają je inni, zwyczajnie chcąc je w nas widzieć, czy też może my sami, kierując się jakimś skomplikowanym mechanizmem obronnym, dopuszczamy do głosu tę bestię, by walczyła ze światem w naszej obronie?  Odpowiedź nie jest tak prosta, jakby się wydawało. Jedno jest pewne, zawsze mamy wybór. 

Drugie skojarzenie  związane z zamkniętą osadą i czającym się na zewnątrz krwiożerczym zagrożeniem to film Osada w reżyserii Nighta Shyamalana, obraz z 2004 roku. Prości mieszkańcy wioski panicznie boją się Bestii i nie potrafią jej zwalczyć ani pokonać. Wszak trudno walczyć z nadprzyrodzonym. Strach jest jednak tak wielki i ogłupiajacy, że Starsi osady podejmują kontrowersyjną decyzję, aby w zamian za mieszkanie i jedzenie, chroniły je przyjęte do wioski obce dzieci. W razie zagrożenia to one właśnie, jako pierwsze, padną ofiarami potworów. A jeśli to dzieci będą pierwsze, to może Bestia się nasyci i zostawi mieszkańców przy życiu? Pierwotna chęć ocalenia budzi w ludziach paskudne instynkty, chronić się nawet kosztem drugiego człowieka. Byle przeżyć. Oni, nie my. I znowu pojawia się pytanie; czy to nie sami ludzie, mający się za pobożnych i bogobojnych, generują większe zło i wpuszczają je między siebie?

Historia ocalałej Alys, walczącej z kłębiącym się w niej mrokiem, budzi wiele pytań i wątpliwości. Czy nasz los jest z góry przesądzony i nie mamy szansy okiełznać monstrum? A może decyzja należy do nas i wystarczy tylko, by ktoś w nas uwierzył i byśmy my sami uwierzyli? Może musi w końcu znaleźć się ktoś, kto powie dość i wpuści w ten zabobonny mrok nieco światła rozsądku? Może wtedy pojawi się szansa na ocalenie? 

Powieść Bestia to mroczna i skłaniająca do refleksji historia. Klimatyczna i intrygująca nie podaje gotowych odpowiedzi, lecz zmusza do ich dostrzeżenia samodzielnie. Tym samym na długi czas pozostawia w czytelniku tę drobinę niepokoju i nie pozwala o sobie zapomnieć. 
Mocna i mądra opowieść. Polecam.



Dziękuję!

niedziela, 17 marca 2019

Niania Matylda w akcji


Na cykl o znanej niani składają się trzy, niewielkie objętościowo książki: Niania Matylda (128 str.), Niania Matylda idzie do szpitala (122 str.) i Niania Matylda w mieście (122 str.). Ich autorką jest brytyjska pisarka Christianna Brand, która także pisała historie kryminalne. Filmowa adaptacja przygód niezwykłej niani, każe ją nazywać Nianią McPhee i taką pozostała ona w mojej pamięci. 

Państwo Brown mają dużo dzieci. Właściwie to mają ich tak wiele, że nie są w stanie się ich doliczyć i dla ułatwienia dzielą je na grupy wiekowe: Starszaki, Średniaki, Maluchy i Szkraby. Jest jeszcze Bobas, który, paradoksalnie, jest najbardziej spostrzegawczy ze wszystkich dzieci. 
Powiedzieć, że Browniątka są łobuzami, to stanowczo za mało. To diabły wcielone, których obawiają się wszyscy. Żadna niania nie utrzyma się w tej pracy zbyt długo i powoli  kończy się lista możliwych kandydatek. 

Wtedy do akcji wkracza Niania Matylda. Jest brzydka: ma wystający ząb, kartoflowy nos, brodawki i zaniedbaną suknię. Niania zawsze zachowuje spokój i tylko obserwuje rozwój wypadków. Nie krzyczy, nie biega, nie zapobiega, stoi z boku i patrzy. Oczywiście jest czarodziejką, która, gdy stuknie laską, zaprowadza porządek. Wkracza, gdy sytuacja osiąga katastrofalne rozmiary. Jej misją jej nauczyć dzieci proszę i dziękuję, grzecznego jedzenia, kładzenia się spać i prostego posłuchu. Gdy się jej to udaje, stopniowo pięknieje. A wtedy odchodzi. Gdy dzieci się do niej przywiązują, tak naprawdę już nie jest im potrzebna, bo swoją rolę spełniła. 

Liczebność dzieci była dla mnie dodatkową zagadką podczas czytania części pierwszej; spisywałam sobie imiona dzieci na ostatniej, wolnej stronie. Doliczyłam się 40 gagatków. 
Bardzo podobał mi się układ części pierwszej; dzieci łobuzowały, niania obserwowała i wkraczała w odpowiednim momencie. Gdy łobuzy pojęły lekcję, wtedy wszystko wracało na swoje miejsce. 
Mój odbiór drugiej i trzeciej części nie był już tak entuzjastyczny. W drugiej części dzieci trafiają do szpitala, który stawiają na głowie,  a w trzeciej jadą nad morze i też je wywracają do góry nogami. Nianię mgliście pamięta już tylko Bobas, który wie, że trzeba powiedzieć proszę; pozostałe dzieci już o niej zapomniały. Odniosłam wrażenie, że w kontynuacjach autorka zrezygnowała z pierwotnej koncepcji. Dzieci psocą na potęgę, ocierając się o złośliwość i i czasem okrucieństwo. Zajmuje się nimi panna Krewetka, guwernantka ich kuzynki Eweliny, a niania pojawia się sporadycznie. Przyznam, że bez niej historia traciła swój urok, a sama lista dziecięcych wyskoków nabierała cech bezsensownego bałaganu. 
Nie podobało mi się także, że Ewelina zaadoptowana przez ciotkę Adelajdę, niegdyś skromna i miła, zmieniła się w  złośliwą i paskudną dziewczynę, której dzieci tylko stale robiły na złość. 

Podsumowując. Pierwsza część o niani Matyldzie jest ciepłą, mądrą historią i czyta się ją bardzo przyjemnie. Przy pozostałych dwóch miałam już przesyt i miejscami żałowałam, że zaczęłam je czytać. Za mało było niani, a za dużo dzieci psujących wszystko, co spotkają na swojej drodze.
Niemniej jednak jest to klasyk literatury dziecięcej i warto mieć tę świadomość. 

piątek, 8 marca 2019

Kasie West: Dziewczyna, która wybrała swój los

Autor: Kasie West
Tytuł: Dziewczyna, która wybrała swój los
Seria: Pivot Point, t.1
Stron: 376
Wydawca: Feeria Young








Życie  ludzkie składa się z decyzji; takich mniejszych i takich większych. Rozum podpowiada, by przed podjęciem każdej zastanowić się choć chwilę i pomyśleć o konsekwencjach. Codzienność pisze jednak różne scenariusze i bywa, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich skutków swoich decyzji. To trochę tak jak z teorią, że ruch skrzydeł motyla w Ohio może wywołać burzę w Teksasie. Czynników zewnętrznych jest tyle, że nigdy na sto procent nie wiemy, czy dobrze postąpiliśmy. A gdyby tak można na próbę zajrzeć w swoją przyszłość i pomóc sobie w podjęciu decyzji?  Czy byłoby łatwiej czy trudniej? 

Powieść Dziewczyna, która wybrała swój los to moje pierwsze spotkanie z twórczością Kasie West. Główna bohaterka jest częścią świata, w którym może takiego sprawdzenia dokonać. Kolonia to miasto zamieszkiwane przez ludzi o nadnaturalnych zdolnościach. Są tu więc tacy, którzy wpływają na nastrój człowieka, na jego przekonania, na pamięć, a nawet na masę przedmiotów. Addison ma dość rzadką zdolność. Ma możliwość zajrzeć w swoją przyszłość, zobaczyć różne jej wersje i wybrać tę najlepszą dla siebie. Ponieważ jest dość uporządkowaną osobą i takie ma życie, rzadko z tej zdolności korzysta. Gdy jednak jej rodzice podejmują decyzję o rozwodzie, Addie staje przed jeszcze poważniejszą. Musi wybrać z kim zamieszka; z mamą czy z tatą. Jeśli wybierze mieszkanie z mamą, pozostanie w Kolonii, nie będzie musiała zmieniać szkoły i nadal będzie miała pod ręką najlepszą przyjaciółkę Lailę. Jeśli wybierze tatę, z którym dogaduje się lepiej, będzie musiała wyjechać i rozpocząć wszystko od nowa w świecie bez parapsychicznych umiejętności, w świecie Naturalsów. 

W kolejnych rozdziałach powieści naprzemiennie śledzimy skutki obu prawdopodobnych decyzji. Kojarzyło mi się to trochę z alternatywną wersją rzeczywistości, bo choć oba życia Addison były różne, to miały też sporo punktów wspólnych, zupełnie jakby dwie połówki dążyły do tego, aby się na nowo połączyć w całość. 
Wyjeżdżając z tatą, bohaterka zaczyna życie w zwykłym świecie, bez udogodnień. Poznaje nowych znajomych, w tym sympatycznego Trevora. Przekonuje się też, że jej życie w Kolonii ma wpływ na obecne wydarzenia. 
Pozostając z mamą Addie też nie może narzekać na nudę. Staje się obiektem zalotów czarującego Duke;a oraz próbuje pomóc przyjaciółce, której ojciec uwikłał się w długi. 
Która z tych opcji będzie lepsza i co wybierze Addison?

Gdyby powieść opierała się tylko na wątku romansowym, byłoby nudno. Autorka wprowadza jednak motyw rodem z fantastyki. Stworzenie świata, ukrytego przed wiedzą i wzrokiem zwykłych ludzi,  z nadnaturalnymi mieszkańcami, było bardzo dobrym pomysłem. Addie wrzucona do zwykłego świata popełnia czasem zabawne gafy, co dodatkowo zwiększało kontrast między dwoma rzeczywistościami.  Oprócz tego autorka zgrabnie wprowadza wątek sensacyjny, który spaja oba światy i nadaje fabule klimatu niepokoju i zagadki. 

Przygody Addie i jej przyjaciół nie kończą się na jednym tomie. Trochę podchodzę do tego faktu z obawą, jednak bardzo polubiłam jednego z bohaterów i liczę, że autorka da mu szansę w kontunuacji. 
Dziewczyna, która wybrała swój los to lekka i oryginalna historia. Czyta się szybko i przyjemnie, a po zakończeniu lektury pozostaje z przyjemnym uczuciem czytelniczego spełnienia.

wtorek, 5 marca 2019

Jay Kristoff: Głosząca kres

Autor: Jay Kristoff
Tytuł: Głosząca kres
Seria: Wojna lotosowa, t. 3
Stron: 608
Wydawca: Uroboros






Od momentu, gdy nikomu nieznana dziewczyna oswoiła legendarnego Tygrysa Gromu i zabiła despotycznego  cesarza Yoritomo, nie minęło wcale tak wiele czasu.  Niespełna dwa lata wystarczyły, aby rebelia ogarnęła całe wyspy Shima. Czy spełnią się stare przepowiednie? Czy świat zatruty czarnym lotosem jeszcze zobaczy błękitne niebo? A może Gildia zwycięży i nastąpi koniec wszystkiego? 

Trzecia część trylogii o Wojnie Lotosowej nosi intrygujący tytuł Głosząca Kres. W świecie Wysp Shima jest to bogini Izanami, uwięziona w podziemiach, opuszczona przez swego małżonka i nienawidząca wszystkiego co żywe. Co ta bogini ma wspólnego z walką o niepodległość? 
Przyznam, że początkowo założyłam, że to Yukiko będzie ramieniem tej bogini, że pokona uzurpatora Hiro i rozgromi Gildię, w której panoszy się dewocja i zakłamanie. Myliłam się. Okazało się, że autor miał znacznie głębszy zamysł i nawet jako zadeklarowany miłośnik tej historii, nie byłam w stanie przewidzieć jej zakończenia. 

Tom trzeci jest naprawdę epicki. Walka o wolność toczy się tutaj na tylu obszarach, że przy nieuważnym czytaniu łatwo się pogubić. 
Członkowie rebelii Kage podzielili się. Yukiko uznając, że należy wejść we współpracę ze spiskowcami w Gildii, zabrała wszystkich którzy przyjęli jej wizję. Postanowiła też, że skłoni do pomocy ludziom pozostałe Tygrysy Gromu. Będzie to wiązać się z powrotem do ojczyzny Buruu. Stado początkowo nie jest chętne do współpracy, a do pomocy ludzkim małpom już w ogóle. Okazuje się, że są czarne i białe Tygrysy, co jest zasadniczą linią podziału, zaś sama ich historia i rola Buruu są bardzo interesujące. 

Yukiko nie jest obecnie jedyną Tancerką Burzy. W tej roli świetnie sprawdza się młodziutka Hana, a dorasta do niej buntowniczy Yoshi. Pochodzenie rodzeństwa i ich pokrewieństwo z gajinami też znacząco wpłynie na losy tej wojny. 

Równie interesujący, co dramatyczny jest wątek Kina, który wrócił do Gildii, z piętnem zdrajcy Kage, do którego na chwilę przystąpił. Obecnie chłopak znajduje się w sercu Inkwizycji i ma konkretne plany co do machiny zwanej Miażdżycielem. 

Mnogość wątków wpływa znacząco na długość książki; jest to najgrubsza część z całej trylogii. Jednocześnie zwyciężenie armii Hiro nie jest największym z kłopotów rebeliantów. Wychodzi na jaw, że Gildia, a konkretnie ród Węży, miał zupełnie inne plany wobec Wysp Shima, a bogini Izanami ma w tych planach odegrać znaczącą rolę. 

Jedno trzeba Jayowi Kristoff przyznać. Nie tylko wykonał ogrom pracy nad fabułą, ale celująco zrealizował pomysł na intrygę. Gdyby tylko chodziło o wygranie wojny, historia przypominałaby wszystkie inne, podobne tematycznie. On zaś poszedł znacznie dalej, dramatyzując tym akcję. Muszę przyznać, że finałowe rozwiązania doprowadziły mnie do łez i chyba nigdy się z nimi nie pogodzę. A potem, na samym końcu, autor znowu zrobił coś i ponownie się popłakałam. 

Co tu dużo mówić. Trylogia Wojna Lotosowa utrzymana w klimacie azjatyckiego steampunku jest prześwietna. To intrygujące i niekiedy pozytywnie irytujące połączenie magii i nauki, świata ludzi i pradawnych stworzeń, wciąga i nie pozwala się od siebie oderwać. Chce się po prostu więcej. To przepiękna historia o wierności danym przyrzeczeniom i walce o lepszy świat, o więziach na całe życie i o miłości, która każe dokonywać trudnych wyborów. 
Polecam gorąco lekturę powieści Jaya Kristoff. To prawdziwa perełka literatury fantasy.