środa, 11 kwietnia 2012

Anne Bishop: Świt Zmierzchu

Autor: AnneBishop
Tytuł: Świt Zmierzchu
Tytuł serii: Czarne Kamienie
Wydawca: Initium
Stron: 414
Moja ocena: 10/10
Świt Zmierzchu autorstwa Anne Bishop to dziewiąty i ostatni tom cyklu Czarne Kamienie. Książka zawiera cztery dłuższe opowiadania, które nie tylko dają miłośnikom sagi garść dodatkowych informacji z życia bohaterów, których już zdążyło się pokochać. Jest to także swoiste podsumowanie i rozliczenie ze światem, na którego wykreowanie autorka poświęciła aż trzynaście lat swojego życia. Zdarza się, że kolejne tomy danego cyklu wydają się być tworzone na siłę, pod publikę i w rezultacie nużą i nie wnoszą do całości nic nowego. Na szczęście, dzięki swojej pomysłowości autorka ustrzegła i siebie i swoich czytelników przed paskudną przypadłością powtarzalności, nudy i niepotrzebnego odwlekania zakończenia. Dopiero teraz po poznaniu całej serii uwidacznia się dla czytelnika logika pewnych pisarskich decyzji autorki. Lektura finałowych opowiadań rzuca nowe światło na pewne sprawy i gdy się o tym dłużej pomyśli, nie da się nie przyznać autorce racji w tej, czy innej sprawie.
Opowiadanie Świąteczne prezenty ukazuje jak Surreal i Rainier poradzili sobie z traumą po podstępnym uwięzieniu w Domu Strachów oraz jak w rodzinie SaDiablo powstała nowa tradycja świąt dla rodziny i z rodziną. 
Historia Odcienie honoru przedstawia nie tylko los niewiernego kochanka Surreal, Falonara; pokazuje również początki rządów Lucivara w Ebon Rich oraz sposób, w jaki raz na zawsze pokazał niektórym wątpiącym w jego pochodzenie, że jest jedynym i godnym swojej pozycji władcą.
Opowiadanie pod wiele mówiącym tytułem Rodzina prezentuje tragiczny i niecodzienny finał romansu Saetana i Sylvii.
Największym jednak zaskoczeniem dla czytelnika będzie ostatnie opowiadanie zatytułowane Córka Wielkiego Lorda. Przedstawia ono przyszłość Deamona Sadiego w czasach, gdy Czarownica i Wielki Lord Piekła stali się już tylko szeptami w Ciemności. Jest to przyszłość dość zaskakująca i choć szczegółów zdradzić nie mogę, aby nikomu nie zepsuć przyjemności, to muszę przyznać, że jak dla mnie historia ta stanowi klamrę, spinającą całą historię Czarownicy, Żywego Mitu i Ucieleśnionego Marzenia. 
Moja przygoda z sagą Czarne Kamienie trwała cztery lata i muszę przyznać, że każdy następny tom nie tylko mile mnie zaskakiwał, ale przechodził moje najśmielsze oczekiwania. Przy lekturze kolejnej części wydawało mi się, że skoro już wszystko wiem, to tym razem się zaskoczyć nie dam. Nic bardziej błędnego; autorka z wielkim kunsztem potrafiła wykorzystać każdy nawet najdrobniejszy wątek i stworzyć ciekawą historię, a dodatkowo całość okrasić szczyptą dobrego humoru i ironii. 
Opowiadania znajdujące się w niniejszym tomie często nawiązują do wydarzeń z tomów poprzednich, dlatego niewskazane jest, aby czytały tę książkę osoby, które sagi jeszcze nie znają. Po pierwsze będzie im trudno się połapać w licznych odniesieniach do tego co już było, a po drugie zepsują sobie całą przyjemność z czytania, gdyż opowiadania te, na dobre kończą pewne wątki i poznanie ich sprawi, że czytanie tomów początkowych już tak naprawdę nie będzie miało sensu. W tym właśnie tkwi urok tych opowiadań; są jak dobry deser i przyjemnie jest się nimi delektować, gdy już się zna wszystkich bohaterów, ma się świadomość tego, ile przeszli i co przeżyli. Czytanie tej książki bez znajomości całej sagi tak naprawdę mija się z celem, bo wiele rzeczy będzie tu dla czytelnika niejasnych i nielogicznych. Dlatego Świt Zmierzchu polecam zwłaszcza miłośnikom cyklu. Pozostałych czytelników gorąco zachęcam do zapoznania się z podstawową trylogią, a potem w miarę możliwości z kolejnymi częściami cyklu. Zapraszam Was zatem do świata, w którym sercem wszystkiego są kobiety; Czarownice, Uzdrowicielki, Czarne Wdowy, gdzie sensem życia mężczyzn jest służyć i chronić, gdzie zwierzęta zwane Krewniakami mają inteligencję i humor nieraz równą ludziom, gdzie zaciera się granica między światem żywych i umarłych. W tym świecie spotkacie żyjące demony, jednorożce, umiejące mówić tygrysy czy konie, zostaniecie zaproszeni na Winsol i poczęstowani szklaneczką rozgrzanego yarbrach. A jeśli będziecie mieli odrobinę szczęścia może spotkacie Czarownicę, która odmieniła cały ten świat i sprawiła, że stał się lepszy i tak honorowy, jakim był, zanim pojawiła się w nim skaza.
Za egzemplarz do recenzji
bardzo dziękuję portalowi Secretum
 

 


10 komentarzy:

  1. Oj, widzę wysoką ocenę, to zawsze kusi:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cały cykl muszę w końcu dorwać:). Ciekawie się zapowiada. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja muszę w końcu się za ten cykl zabrać. Co prawda, mam w domu tom pierwszy, ale i tak trudno mi się zdecydować.
    Do "Córki krwawych" miałam już wiele podejść i każde niestety nieudane. ;(
    Mam nadzieję, że po tej recenzji się przemogę. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle pozytywnych opinii, a ja wciąż nie wiem, czy chcę sięgnąć po tę serię... coś mi w niej nie gra ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Skusiłam się i ja :)) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Może bym to przeczytał, ale jest to literatura fantasy, więc odpuszczę sobie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam pierwszej części tego cyklu, ale już od dawna mam go w planach :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Taka wysoka ocena zawsze zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę, tyle dobrego słyszałam o Anne Bishop, a jeszcze nic do tej pory co wyszło spod jej pióra nie zostało przeze mnie przeczytane. Mam nadzieję, że znajdę kiedyś wreszcie czas na nadrobienie moich wszystkich czytelniczych zaległości...

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.