wtorek, 14 października 2014

Dzień Edukacji Narodowej - życzenia

Najlepsze życzenia ogromnej ilości: 
- cierpliwości nawet, gdy wydaje się, że się nie da, 
- dobrej woli nawet, gdy wydaje się, że to na nic, 
- uśmiechu, gdy wcale do śmiechu nie jest, 
- satysfakcji z każdego najdrobniejszego dokonania, 
- morza spokoju, 
- umiejętności nieprzynoszenia pracy do domu.
Tego wszystkiego i jeszcze więcej wszystkim pracownikom oświaty
 i (rzecz jasna) sobie, gorąco życzę.

niedziela, 12 października 2014

Cassandra Clare: Mechaniczny anioł

Autor: Cassandra Clare
Tytuł: Mechaniczny anioł
Trylogia Diabelskie maszyny cz.1.
Wydawca: MAG
Stron: 472






Przyznam, że nawet polubiłam książki Cassandry Clare. Są zabawne i szybko się je czyta. Może nie wszystkie reprezentują jednakowo wysoki poziom, ale gdy się patrzy z perspektywy całości, nie jest źle.
W miniony weekend zdecydowałam się sięgnąć po pierwszą część trylogii Diabelskie maszyny, pt. Mechaniczny anioł swoistego prequelu do serii Dary Anioła. Opis trochę zapachniał mi steampunkiem i choć teraz wiem, że za wiele sobie obiecywałam, to nie przekreślam serii ostatecznie.
Koniec XIX wieku, Londyn. Główna bohaterka, 16-letnia Tessa Gray przybywa do Londynu na wezwanie brata. Zmęczona podróżą daje się podejść dwóm podejrzanym damulkom i wpada w wielkie kłopoty, z których uratują ją... Nocni Łowcy.
W swojej trylogii Cassandra Clare cofnęła się w czasie.  Mamy więc wiktoriańską Anglię, damy w opałach i przeróżnej maści dżentelmenów. Londyn także ma swoją filię Instytutu, niewidzialną dla oczu zwykłych Przyziemnych. Po mieście grasują demony pod ludzkimi przebraniami.
Na kartach Mechanicznego anioła spotykamy znanych już z Darów Anioła Magnusa Bane'a czy Camille Belacourt. Pojawiają się także takie nazwiska jak Penhallow, Wayland czy Ligthwood, których potomkowie walczą ze złem w Darach Anioła. Ponownie spotykamy także Brata Enocha, który nadal milczy, a i tak budzi przerażenie. Trzeba przyznać, że ma to pewien urok i stanowi o spójności całej historii. 
Główna bohaterka jest właściwie nie wiadomo kim i przez długi czas nikt nie może tego rozgryźć. Póki co wiemy tylko tyle, że może przybrać wygląd każdej osoby, której przedmiot trzyma w ręku. Finał powieści także nie wyjaśnia wszystkiego, ale może to i lepiej, bo wtedy zniknęłoby całe napięcie.
Gdy Tessa trafia do Instytutu, poznaje Nocnych Łowców i dowiaduje się o świecie, o którym do tej pory nie miała pojęcia. Widać tu pewne podobieństwa z wątkiem Clary, ale według mnie są one znikome, potem cała historia idzie w zupełnie innym kierunku. Spotkanie z Nocnymi Łowcami na zawsze odmieni Tessę. Dziewczyna zaprzyjaźni się z dwoma młodzieńcami, z których każdy (widać od razu) skrywa bolesne tajemnice i sekrety. 
Złotowłosy Jem, póki co nie miał zbyt wiele pola do popisu, ale jego łagodność i spokój sprawiają, że nie da się go nie lubić. Czarnowłosy Will, porywczy i arogancki, trochę przypomina Jace'a, ale tylko trochę. O co mu chodzi i dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej? Jak na razie się tego nie dowiadujemy. 
Intryga dotycząca tajemniczego Mistrza nastającego na zdolności Tessy jest zbudowana całkiem zgrabnie, choć w pewnym momencie już można się domyślić, kto nim jest.
Ku mojemu rozczarowaniu trochę w tym wszystkim było mało steampunku. Mówi się ciągle tylko o automatach, w które ktoś chce tchnąć magię, ale według mnie same automaty to za mało. Mało także tutaj realiów epoki, w której bohaterowie się obracają.
Bardzo za to podobała mi się Jessie, która zamiast walecznym Łowcą wolałaby być damą. Przyznam, że biorąc pod uwagę ówczesne wychowanie młodych dziewcząt, jestem w stanie zrozumieć jej gorycz i bunt.
Tym razem wątek romansowy nie był nachalny, nie wprowadzono także trójkąta, choć w kolejnej części już się tego chyba uniknąć nie da. Niemniej jednak czytało się całkiem sympatycznie i z chęcią sięgnę po kolejną część, bo naprawdę bardzo mi się spodobało.

sobota, 11 października 2014

Trzecia rocznica :)



Czas mija bardzo szybko, czasem nawet tego nie zauważamy. Dziś rano zdałam sobie sprawę, że wczoraj blog miał 3 urodziny, a ja je przegapiłam. Jednak od rana do nocy byłam poza domem, więc tym łatwiej mi to przyszło.
Trzy lata to już coś. 
485 opublikowanych postów.
5524 komentarze. 
109541 odwiedzin. 
288 obserwatorów.
716 polubień. 
Poznani ludzie, wymieniane uwagi, zawiązane sympatie. Nauka, rozwój własny, dbałość o styl i klarowne wyrażanie myśli. 
Baza własnych przemyśleń, refleksji i wrażeń na temat przeczytanych książek i nie tylko. 
Moje własne miejsce w sieci. 
Cieszę się, że nie dopadło mnie niechciejstwo, że posty pojawiają się w miarę regularnie, że blog jest czytany i odwiedzany. 
Tego zamierzam się trzymać.
Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy tu zaglądają, czytają, komentują.

wtorek, 7 października 2014

Aprilynne Pike: Ocalona

Autor: Aprilynne Pike
Tytuł: Ocalona
Stron: 328
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie






Nastoletnia Tavia nie ma łatwego życia. Cudem ocalała z katastrofy lotniczej, z dnia na dzień została sierotą oraz najbardziej poszukiwaną przez dziennikarzy osobą na świecie. Wielu bowiem zastanawia się co takiego zrobiła, że ocalała. Czy jest wyjątkowa? Jak tego dokonała? 
Aby uniknąć dziennikarzy i rozgłosu, dziewczyna zmienia swoje życie i zamieszkuje na drugim końcu kraju pod opieką wujostwa, które ledwo zna. Na co dzień Tavia boryka się z bólem zrastających się kości, gojącymi się bliznami i wracającymi po uszkodzeniu mózgu wspomnieniami. Osamotniona, pozbawiona marzeń i planów, z których, kierowana pourazową traumą, zrezygnowała, dziewczyna próbuje się jakoś pozbierać, co wcale nie jest łatwe. Nie ułatwia jej tego chętne do pomocy wujostwo, któremu trudno jej zaufać, bo zwyczajnie za słabo ich zna. Nie ma przyjaciół, bo zostali w poprzednim miejscu zamieszkania. Miła terapeutka nie załatwi sprawy choćby nie wiem, jak się starała. Jest jeszcze Benson. Przemiły, dobry, nowo poznany kolega, z którym dobrze się rozmawia i uczy. Ale czy to wystarczy? 
Chyba jednak nie do końca. 
Któregoś dnia Tavia zaczyna dostrzegać, że wokół jej osoby dzieje się coraz więcej dziwnych rzeczy, że widzi przedmioty, których inni nie widzą oraz, że najprawdopodobniej ktoś ją śledzi.  Mało tego. Tavia widuje także widmowego chłopaka, który bardzo tajemniczo się wyraża i który bardzo ją pociąga, budząc w niej całą gamę niezrozumiałych, sprzecznych uczuć.
Bardzo szybko bohaterka przekonuje się, że jej przeszłość nie była tak przeciętna i zwyczajna, jak zawsze myślała, a jej osoba jest ważniejsza, niż mogłoby się wydawać. 
Wkrótce Tavia będzie musiała się zmierzyć nie tylko z tajemniczymi prześladowcami, ale też z własną skomplikowaną przeszłością, która skrywa mnóstwo sekretów i ma związek z groźnym wirusem, nad którym głowią się naukowcy.
Początkowo zaczyna się zwyczajnie i bardzo przeciętnie i nic nie zapowiada wydarzeń, które nastąpią później. Stopniowo intryga się zagęszcza i przyznam, że w żaden sposób nie da się przewidzieć tego, co Tavię spotka. Co za tym idzie nie da się domyślić, kim jest dziewczyna i jakie odpowiedzi kryje jej przeszłość. Przyznam też, że nie do końca właśnie tego się spodziewałam. Myślałam, że będzie zwyczajniej, a tu dostajemy całą historię z  zadawnionym spiskiem oraz wirusem, atakującym ludzi. Póki co wirus jest jedynie tłem i nic o nim nie wiemy. 
Bardzo trudno też się domyślić, kto jest tym dobrym, a kto złym. Niejednoznaczność postaci sprawia, że bardzo trudno je od razu zaszufladkować do tych dobrych lub złych.  Co ważne dla fabuły, z czasem okazuje się, że nawet te najbardziej niepozorne osoby, mają wiele za uszami. 
Główna bohaterka jest niesamowicie uparta i ciągle pakuje się w kłopoty. Bardzo jestem ciekawa czy zdoła uciec przed tym, kim była zawsze, czy da radę stworzyć swoją osobę na nowo. 
Ocalona to powieść z potencjałem i mam szczerą nadzieję, że Tavia i jej przeszłość odkryją przed czytelnikiem jeszcze niejeden sekret. Jeśli zatem szukacie dla siebie lektury na jesienne popołudnie to najnowsza powieść A.Pike doskonale się do tego nadaje. 

Dziękuję!

sobota, 4 października 2014

Philippa Gregory: Złoto głupców

Autor: Philippa Gregory
Tytuł: Złoto głupców
Seria: Zakon Ciemności, t.3.
Stron: 287
Wydawca: EGMONT








Philippę Gregory zaczęłam cenić po przeczytaniu genialnej, acz bardzo smutnej i tragicznej Sagi Rodu Laceyów
Cykl pt. Zakon Ciemności to pierwsza seria autorki skierowana do młodzieży i trzeba przyznać, że całkiem udana. Z tomu na tom robi się coraz zabawniej, a i intryga zagęszcza się.
Trzecia część przygód Luki, Isoldy oraz ich towarzyszy podróży zabiera czytelników w podróż do XV wiecznej Wenecji. 
Kierowani listami tajemniczego Mistrza bohaterowie przybywają do miasta, które w średniowieczu słynęło z wielu rozrywek, zwłaszcza w porze karnawału. Podając się za bogatą, kupiecką rodzinę młodzi detektywi mają zbadać źródło złotych monet oraz odkryć, kto wprowadza je na rynek. 
Wenecja w czasie karnawału obfituje w przepych, zabawę, hazard, potajemną miłość, kradzione namiętności i ryzyko wszelkiej maści. Brat Piotr mówi z pogardą, że przed zbliżającym się Wielkim Postem Wenecjanie grzeszą jeszcze więcej i na większą skalę. 
Autorka wiernie odmalowuje Wenecję jako miasto kanałów, w którym transport odbywał się w większości drogą wodną. Dla Freizego takie przemieszczanie się po mieście jest wręcz niewiarygodne i niewygodne, głównie dlatego, że nie może się poruszać na końskim grzbiecie.
Fabuła trzeciej części skupia się na aspekcie finansowym. Miasto opanowuje wręcz gorączka złota. Wszyscy wymieniają własne pieniądze i kosztowności na złote noble. Wartość monet, pochodzących rzekomo z Calais, rośnie w błyskawicznym tempie. 
Słabym punktem Wenecji jest jej podległość wobec Imperium Osmańskiego, któremu płaci haracze w zamian za nieatakowanie jej posiadłości. Nagły napływ złotych monet, które niewątpliwie trafią także do Imperium może zagrozić stosunkom politycznym państw. A może ktoś w tym właśnie upatruje swój interes?
Bohaterom przyjdzie się zmierzyć nie tylko z żądzą pieniądza, ale też z sekretami alchemii, tajemniczych manuskryptów, kamienia filozoficznego, czy choćby stworzenia humunkulusa.
Oprócz licznych tajemnic polityczno - nadnaturalnych, Luka, Izolda, Iszrak wpadną w sidła namiętności i uwiedzeni magią maskowego karnawału zrobią niejedno głupstwo. Przyznam, że początkowo w ogóle nie rozumiałam po co autorka tworzy trójkąt miłosny. Potem przyszło mi do głowy, że być może Iszrak robi to wszystko czego Izolda nie może lub jej nie wypada, więc poniekąd jakby robi to za nią. Nie wiem, czy moja teza jest słuszna. Jedno trzeba autorce przyznać; doskonale oddała niską pozycję kobiety w średniowieczu, niemożność wychodzenia samej, pokazywania się publicznie czy podjęcia choćby najdrobniejszej decyzji. Izolda znajdowała się w naprawdę nieciekawej sytuacji. Pozbawiona majątku przez podłego brata, ścigana przez niego, coraz bardziej zakochana w nieodpowiednim mężczyźnie, targana sprzecznymi emocjami. 
O wiele więcej może Iszrak, choć i ona z racji bycia niewierną nie ma łatwo. Gdyby żyła w innych czasach zostałaby pewnie wybitną badaczką lub uczoną, a tak, musi brać z życia to co dostaje. 
Luka miota się między powinnościami Inkwizytora, uczuciem do Izoldy a pragnieniem by uwolnić porwanych rodziców. Brat Piotr natomiast występuje w trudnej roli opiekuna młodych oraz pośrednika między Luką a Mistrzem. Jednak i on niekiedy potrafi być elastyczny, a nawet skłamać, choć strasznie się tym brzydzi.  W dodatku jest niesamowicie komiczny w wymyślaniu wymówek i drobnych kłamstewek.
Perypetie i problemy bohaterów są bardzo różnorodne i składają się na  świetną i ciekawie opowiedzianą historię, którą czyta się przyjemnie i z zapartym tchem. Dlatego, jeśli pojawi się kolejny tom cyklu z wielką chęcią go przeczytam.

Dziękuję!

czwartek, 2 października 2014

Już jest! Nowe, stare Secretum!

W dniu dzisiejszym swoje podwoje otwiera serwis Secretum.pl
Otwiera to jednak niezbyt trafne określenie, ponieważ serwis funkcjonuje już kilka dobrych lat. Teraz jednak wraca z nowym wyglądem i adresem. Dzięki wprowadzonym zmianom serwis będzie działał szybciej, lepiej i przyjemniej.
Co to takiego Secretum? 
To taki niewielki portal o szeroko pojętej fantastyce, którą znajdziemy w książkach, filmach, grach, nawet tych bez prądu i komiksach. Jest co prawda mały, ale za to bardzo przyjazny. Redakcja skupia w sobie ludzi, których określiłabym słowem pasjonaci. Atmosfera jest bardzo przyjazna, co jest niesłychanie ważne przy współpracy.
Na Secretum znajdziemy recenzje, zapowiedzi, newsy, felietony, konkursy.
Tak przy okazji zapraszam do dwóch konkursów, o których więcej tutaj
Oprócz tego zapraszam do oglądania, komentowania, zostawiania konstruktywnych uwag.
Miłego pobytu!

środa, 1 października 2014

Veronica Rossi: Przez burze ognia

Autor: Veronica Rossi
Tytuł: Przez burze ognia 
Stron: 361
Wydawca: Otwarte






Przez burze ognia to pierwsza część trylogii autorstwa Brazylijki Veroniki Rossi. Okładka w błękitach, samotna bohaterka jakby idąca w stronę czytelnika i hasło reklamujące książkę, mówiące, że sposób na przeżycie jest tylko jeden, ale za to cała masa na to by zginąć.To zachęca.
A jednak długo odwlekałam lekturę pierwszej części i dopiero, gdy cała trylogia w całości ujrzała polskie światło dzienne, zabrałam się za czytanie. 
Pomysł na fabułę nie jest nowy ani zbyt oryginalny. Wiem, że wszystko w fantastyce jest tylko przetwarzaniem pewnych motywów, ale jednym autorom to wychodzi, innym nie. 
W przypadku powieści Przez burze ognia kwestia udania plasuje się gdzieś po środku.
W świecie przyszłości rządzi wszechobecny i śmiercionośny eter. Przecina niebo barwnymi pasmami, a gdy spada na ziemię, spala wszystko do cna.
Ludzka społeczność z grubsza dzieli się na dwie grupy. Osadnicy żyją w sterylnych kopułach, chroniących ich przed światem zewnętrznym. Kopuły są skomputeryzowane, a ludzie żyją w wirtualnych światach, które zapewniają im noszone na oku Wizjery. Wyeliminowano choroby, kontroluje się urodzenia, manipuluje genami, nie ma stresu, niepokojów i obaw. Osadnicy żyją z dala od wszystkiego, nawet tego co ludzkie. 
Poza kopułami, w świecie spalanym przez eterowe burze żyją Dzikusi, łączący się w plemiona. Żyją z polowań, zbieractwa, wymian plemiennych. Niektórzy, pod wpływem eteru, lepiej słyszą, widzą, a nawet umieją odbierać ludzkie nastroje i emocje. Na co dzień zmagają się z każdym aspektem życia, zwłaszcza chorobami i głodem. 
Aria żyje w jednej z kopuł Reverie, Perry jest Dzikusem. Do ich spotkania dochodzi zupełnie przypadkiem i bohaterowie są zmuszeni podróżować razem. Początkowo nie mogą się ze sobą dogadać, na przeszkodzie stają uprzedzenia i mity podsycane przez Osadników. Z czasem rodzi się zrozumienie, sympatia, a nawet coś więcej. Ale to dopiero z czasem.
W początkowych rozdziałach akcja skupia się bardziej na ukazaniu różnic między światami Arii i Perry'ego, a co za tym idzie na kompletnie innym widzeniu świata przez bohaterów. Wydelikacona życiem w kopule Aria źle znosi trudy podróży, boi się, że się czymś zarazi i umrze, jest głodna i kapryśna. Perry skupiony na poszukiwaniu porwanego przez Osadników bratanka, nie ułatwia jej zadania. Te rozdziały czytało mi się trudno, bo było w nich mało dialogów. Po prostu bohaterowie prawie wcale ze sobą nie rozmawiali. 
Z czasem jednak robi się coraz ciekawiej. Pojawiają się nowe szczegóły, nowi bohaterowie, a także nowe fakty dotyczące matki Arii oraz porwania bratanka Perry'ego. 
Subtelnie i bez nachalnego wzdychania poprowadziła autorka wątek romansowy. Podobało mi się zwłaszcza to, że choć Aria i Perry w końcu się zakochali, to mieli świadomość, że czekają ich zupełnie inne zadania w przyszłości, a co za tym idzie przyjdzie im się rozstać. Dlatego starają się jak najlepiej wykorzystać czas spędzony razem.
Finał części pierwszej jest otwarty i choć wiadomo, że są kolejne części, to trochę trudno spekulować czego mogą dotyczyć. Historia ma potencjał, ale mam wrażenie, że jakby brakuje jej tego pazura, który sprawia, że chce się czytać dalej i sięgać po kolejne części. Niby wszystko jest na miejscu, a jednak jakby czegoś brakowało.
Mimo że mam mieszane uczucia, sięgnę po kolejne części. Postanowiłam, że dam trylogii szansę, a poza tym nie lubię urywać serii na wstępie. 
A Wy? Czytaliście? Jakie macie wrażenia?