sobota, 15 listopada 2014

Stephen King: Przebudzenie

Autor: Stephen King
Tytuł: Przebudzenie
Stron: 746
Wydawca: Prószyński i S-ka






Pomimo upływu lat Stephen King nie przestaje zadziwiać i zaskakiwać czytelników. Każda kolejna jego książka jest wyczekiwana i potrąca struny, o których zdążyliśmy już zapomnieć, dotyka tematów, co do których wydaje się, że już je wyczerpano, kreuje światy, które wydają się już wyeksploatowane.
W swojej najnowszej powieści pod wieloznacznym tytułem Przebudzenie mistrz grozy bierze na swój warsztat temat życia i śmierci oraz nadzwyczaj cienkiej granicy, która je dzieli. Wydarzeniami i refleksjami z życia głównego bohatera stara się odpowiedzieć na pytanie, czy warto i czy w ogóle można tę jakże cienką kotarę odsłaniać? A może lepiej zostawić ją tak jak jest i żyć w niewiedzy, która często jest tak słodkim błogosławieństwem?
Długą i zawiłą, rozgrywającą się na przestrzeni pół wieku historię, poznajemy dzięki głównemu bohaterowi i narratorowi Jamiemu Mortonowi. 
Gdy Jamie po raz pierwszy spotyka Charliego Jacobsa ma 6 lat i nawet nie podejrzewa, że ten młody, sympatyczny i pełen wiary pastor, stanie się dla niego swoistym Jokerem, przeznaczeniem powodującym, że życie bohatera potoczy się tak, a nie inaczej. 
Sprytnie skonstruowany jest sam początek powieści. Leniwe dzieciństwo i  dojrzewanie głównego bohatera przypadły na lata 60. Początkowo osoba pastora, który zresztą na długie lata znika z drogi życia Jamiego, wydaje się tylko tłem, ale to celowa zmyłka. Gdy Jamie jest jeszcze chłopcem, zafascynowanym żołnierzykami, pastor jest po prostu jednym z dorosłych. Miłym i dobrym, ale dorosłym. Jamie mgliście zdaje sobie sprawę, że wiedza i fascynacja Charliego elektrycznością wykracza poza pewne normy, ale dopóki żyją żona i synek pastora, istnieje też coś w rodzaju granicy, której Jacobs nie ma potrzeby przekraczać. Kiedy jednak rodzina pastora ginie w tragicznym wypadku, wszystko się zmienia i...mężczyzna  na długi czas znika z życia Jamiego. 
I w tym miejscu mamy swoistą przerwę, która niczym antrakt w teatrze, zapowiada coraz bardziej niesamowite wydarzenia. Jamie dorasta, odkrywa uroki rock n rolla, gra w zespole, wpada w narkotykowy nałóg, oddala się od domu i właściwie jest bliski śmierci. I wtedy po raz kolejny w jego życiu pojawia się Charlie Jacobs, już nie pastor, a jarmarczny kuglarz, wykonujący błyskawicowe portrety. Ale na tym nie koniec. To czym się zajmuje Jacobs, jest zaledwie preludium do eksperymentów, które cieniem położą się na życiu Jamiego i innych ludzi, którzy dobrowolnie zetkną się z Jacobsem.
Z czasem Jamie zda sobie sprawę z tego, że siły, z którymi były pastor próbuje pójść na układ i światy, które próbuje zgłębić, powinny pozostać nieodkryte i że bezpieczniej dla ludzkiego umysłu nie zaglądać przez dziurkę od klucza drzwi obrośniętych bluszczem. 
Początkowe rozdziały powieści toczą się wolno i nic nie zapowiada przyszłych wydarzeń. Oczywiście starałam się być czujna i podejrzewałam Jacobsa o niecne zamiary, ale bardzo długo nic takiego nie miało miejsca. Nawet teraz po skończonej lekturze nie jestem pewna, czy można mu w ogóle przypisać tę "niecność". Czy człowiek, który w wyniku tragicznych przeżyć stracił wiarę i zaczął szukać odpowiedzi na terenach zakazanych dla ludzkiego pojmowania, faktycznie był na wskroś zły? Czy może to brak wiary zagonił go do miejsc, które przerosły jego oczekiwania i ludzkie pojmowanie? Pomimo obojętności, z jaką Jacobs traktował swoich uleczonych "pacjentów" i premedytacji, która kazała mu widzieć w nich wyłącznie eksperymenty, nie jestem w stanie tak zupełnie go potępić. Zresztą sam finał powieści i to co zobaczył, były dla niego wystarczającą karą.
Poszukiwania Charliego i siły, które próbuje poskromić są autorskim ukłonem w stronę takich klasyków gatunku jak Mary Shelley, Bram Stoker, czy najczęściej wspominany w powieści H. P. Lovercraft. King na początku powieści dziękuje im za "zbudowanie jego domu"  czyli bazy fantastycznych i pełnych grozy motywów, które od lat fascynują czytelników na całym świecie. 
Miłym akcentem jest także wspomnienie lunaparku Joyland, o którym  King napisał oddzielną książkę. Swoją drogą świetną.
Myślę, że nawet sam tytuł powieści można rozumieć wielorako; może tu chodzić zarówno o wychodzenie z nałogu, czy ciężkiej choroby, odzyskanie wiary, próbę nawrócenia życia na właściwe koleje, ale także budzenie nieznanego, czegoś, co w zasadzie nigdy nie powinno być budzone.
Przebudzenie zaczyna się spokojnie i sennie i tak się je czyta przez jakichś pierwszych 200 stron. Z czasem jednak koszmar narasta i już nie jest ani tak miło, ani tak bezpiecznie. Od lektury trudno się oderwać. Na 50 stron przed końcem padła mi bateria w czytniku i, podładowawszy ją przez kwadrans, znowu wróciłam do czytania, tak bardzo chciałam się dowiedzieć, jak zakończy się wielki eksperyment Charliego Jacobsa. To chyba najlepszy dowód na to, że powieść wciąga i nie pozwala się od siebie oderwać.
Polecam, bo warto!
Dziękuję!

13 komentarzy:

  1. Jak myślisz, to dobra książka aby zapoznać się z twórczością tego pana?

    Zapraszam do mnie, jeśli masz chęć :>
    lifewithpassionx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy jakie motywy się lubi. Nawiązuje ona co prawda do starszych książek tego autora. Ale nie jest do końca z nimi spójna. :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jeśli szukasz czegoś o piromanii to Podpalaczka, całkiem fajna, choć stara. Jeśli szukasz duchów to np. Worek kości, wspominam go z wielkim sentymentem. Jeśli bliskie spotkania z UFO, to Łowca snów lub Stukostrachy. Jeśli nawiedzone domy to Czarny dom. Jest też 7-tomowa seria o podróży między światami, dziwaczna, pokręcona Mroczna wieża. Do wyboru do koloru. :)

      Usuń
    2. O lunaparku, trochę o przemijaniu, dorastaniu i oczywiście o zabójcy, który czai się gdzieś w cieniu. Recenzja tu http://edytka28.blogspot.com/2013/07/stephen-king-joyland.html

      Usuń
    3. No ciekawie! Myślę, że się skuszę :)
      Dziękuję za doradzenie. Dodaję do obserwowanych, super blog :>

      Usuń
    4. Dzięki! Też będę zaglądać. Pozdrawiam!

      Usuń
    5. Ostatnio w Bierze widziałam, Pana Mercedesa, ale to raczej nie dla mnie. Wręcz się zaśmiałam, gdy przeczytałam opis z tyłu okładki :>

      Usuń
  3. Hm... Ja to tam lubię od czasu do czasu przeczytać coś z Kinga. [ Szept Myśli ]

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie czytam. Jak na razie jest ok - zobaczymy jak będzie dalej;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaaaaaa! Nowy King! Lecę do księgarni!

    Cium, pa i pozdrawiam, naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Kinga czytam (i posiadam) wszystko, bez wyjątku :) Przebudzenie kupiłem w dniu premiery, ale wciąż czeka na swoją kolej, bo nie lubię czytać dwóch książek jednocześnie. Ach, czytnik. Pewnie stąd taka dziwna ilość stron, bo mój papierowy egz. ma ich coś koło 570 :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.