czwartek, 8 grudnia 2016

Jim Butcher: Front burzowy

Autor: Jim Butcher
Tytuł: Front burzowy
Cykl: Akta Harry'ego Dresdena #1
Stron: 352 
Wydawca: MAG






O czym myśli czytelnik na hasło: prawdziwy mag? Założę się, że na myśl przychodzi mu mężczyzna, w powiewającej szacie, wysoki, prawdopodobnie z długą siwą brodą, rzucający zaklęciami jak ten miotacz w drużynie baseballowej. Kule ognia i światła lecą raz za razem, trafiając w cel bez jednego chybienia. Taki mag budzi postrach, bo nie ma sobie równych. 
A jak jest w przypadku Harry'ego Dresdena? No cóż. Jest wysoki, to fakt i ma różdżkę. Coś na kształt szaty też by się znalazło, bo nosi stary prochowiec. Nie ma jednak brody i nie rzuca zaklęciami w te i we wtę, jak szalony. 
Poza tym zalega z czynszem za mieszkanie, żyje w świecie, gdzie panoszy się przede wszystkim technologia, a w magię wierzą nieliczni. Poza tym ma kogoś w rodzaju magicznego kuratora, dlatego musi bardzo uważać na to co robi, gdyż nieopatrzne decyzje może przypłacić życiem. Jest jedynym magiem figurującym w książce telefonicznej, ale i tak nie przysparza mu to klientów. Słowem raz, że niewesoło, dwa, że klasycznego maga, to Harry w ogóle nie przypomina. 

Front burzowy to pierwsza część, w oryginale liczącego  już 15 tomów cyklu, Akta Harry'ego Dresdena. To zgrabne połączenie powieści detektywistycznej z urban fantasy, z bohaterem, który stanowi pomost miedzy światem ludzi  a światem wampirów, wilkołaków, elfów i innych magicznych stworzeń. 
Próbując zachować pewną stabilność finansową, Harry pracuje jako konsultant policji na zlecenie porucznik Karrin Murphy, która wzywa go w chwilach, gdy trudno o logiczne wyjaśnienie danego zajścia. 
Tak jest też i tym razem. 

Makabryczne zabójstwo dwojga ludzi, prawdopodobnie podczas schadzki, wstrząsa nie tylko policją, ale i Harrym, który zaczyna podejrzewać, że  w mieście pojawił się groźny mag, za nic mający prawa magii ustanowione przez Białą Radę. W tym samym czasie do Dresdena zgłasza się klientka, prosząca o pomoc w odnalezieniu męża. Spokoju magowi nie daje także ambitna reporterka, marząca o przyciągającym czytelników artykule. 
Jakby tego wszystkiego nie było dość, Harry'emu depcze po piętach strażnik Morgan straszący go śmiercią, gadająca ludzkim głosem czaszka Bob domaga się doby wolności, a mafijne i wampirze klany wysuwają swoje roszczenia. 
Oczywiście żeby nie było zbyt łatwo, niemal na każdym kroku Harry dostaje łomot, albo od śmiertelnika, albo od nasłanego demona, co tylko potwierdza tezę, że do takiego Gandalfa, jednak mu trochę brakuje. W sytuacjach kryzysowych wykazuje się co prawda dość dobrymi pomysłami, ale w końcu trzeba coś robić, żeby ratować własną skórę. 

Front burzowy, tytuł bardzo dobrze oddaje fabułę książki, to powieść jak dla mnie poprawna. Nie wiem, czy tego typu motywy już mi się przejadły (a nie sądzę), czy może jest w tej historii pewna toporność, która sprawia, że czegoś jej brakuje. To urban fantasy, powinno być dowcipne, z pazurem i zaskakujące. Główny bohater powinien mieć w sobie to coś, tymczasem nie raz irytuje tym, że ma związane ręce, albo pakuje się w kłopoty. Rozumiem, że stworzono prawa, aby chronić śmiertelników, jednak tym samym, taki mag w sumie niewiele może zrobić. No bo co: na umysł wpływać nie może, czasem manipulować nie może, transformować w ropuchę nie może. To co może? Wolno mu tworzyć eliksiry i rozmawiać z ludźmi lub magicznymi istotami, jak śmiertelnemu detektywowi. Trochę to jak dla mnie mało. 
Biorąc jednak pod uwagę, że jest to powieść rozpoczynająca cykl, jestem skłonna dać szansę i bohaterowi i pisarzowi. Tak powiedzmy, do trzech razy sztuka, tym bardziej, że czytany ostatnio przeze mnie Wiatrogon aeronauty miał właśnie ten rodzaj dowcipu, o który mi chodzi w fantasy. Dlatego niebawem mam zamiar sięgnąć po Pełnię księżyca, zobaczymy co z tego wyniknie.

4 komentarze:

  1. Wydaje mi się ciekawą lekturą. Może jednak się kiedyś skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja poczekam na opinię drugiego tomu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O! To właśnie. Kilka dni temu wrzuciłam swoją recenzję Frontu burzowego i mam podobne odczucia. Za mało magii w magii, za dużo wszystkiego (łącznie z chaosem) i generalnie jakieś to niespójne. Z początku nie chciałam dawać Butcherowi drugiej szansy, ale coraz więcej osób przekonuje mnie, że im dalej, tym lepiej. Więc może kiedyś... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się Butcher nie spodobał... Denerwowało mnie, że Harry, będąc wieloletnim (chyba coś koło setki) magiem wydawał mi się strasznie nieporadny. I o ile pierwszy tom jeszcze uznałam za znośny, to drugi to totalna porażka, kicz, schematy, nic nadzwyczajnego i więcej irytującego Harry'ego. Po drugim tomie porzuciłam serię.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.