wtorek, 7 marca 2017

Czas mamutów, czas oposów czyli Epoka lodowcowa: Odwilż

Tytuł: Epoka lodowcowa. Odwilż
Reżyseria: Carlos Saldanha
Scenariusz:  Peter Gaulke, Jim Hecht, Gerry Swallow
Czas trwania: 91 min
Wytwórnia: 20th Century Fox







Życie zwierząt w dolinie biegnie spokojnie i dość sielsko.  Szybki Tosiek jednak nie  zasypia gruszek w popiele i kręci swoje biznesy.  Tym razem, prorokując rychłą powódź, stara się wcisnąć zwierzętom łodygi, które umożliwią im oddychanie pod wodą. Początkowo nikt nie wierzy w jego przepowiednie, kiedy jednak Maniek zajrzy za lodową ścianę, przekona się, że faktycznie nastał czas odwilży, a co za tym idzie powódź jest nieunikniona. Aby ratować życie zwierzęta postanawiają się udać na sam koniec doliny, gdzie ma czekać na nie łódź - ich ratunek. Czy to prawda, czy ściema? No cóż, innej opcji nie ma. Trzeba odbyć kolejną migrację. 

Sid, Maniek i Diego wyruszają razem z całą resztą, przy czym wspólnie będą borykać się z jeszcze jednym problemem, choć głównie to problem mamuta. Powszechna opinia głosi, że mamuty wyginęły, zatem Maniek jako ostatni szanse na przedłużenie gatunku ma zerowe. 
Jednak w trakcie wędrówki nasi bohaterowie spotykają trzy oposy, z których jeden wygląda jak mamut płci żeńskiej! I faktycznie Ela, bo tak ma na imię urocza samiczka, jest mamutem, jednak wychowana wśród oposów, ma ich mentalność, zwyczaje i ani myśli szukać pary do przedłużania gatunku. Przed naszymi bohaterami kolejny problem, a te piętrzą się w zaskakującym czasie. 
Lód robi się coraz cieńszy, a pod nim czają się potwory. Muszę przyznać, że przemykające pod cienką, lodową zasłoną cienie nieźle, jak na film dla dzieci, budowały nastrój grozy i napięcia. 

Druga część Epoki ... jest godną kontynuacją części pierwszej. Przyjemne jest to, że znamy już głównych bohaterów, którzy pomimo dzielących ich różnic, stanowią dbające o siebie stado. Manfred jak zwykle jest powolny i służy siłą w sytuacjach kryzysowych, Diego w ironiczny sposób komentuje rzeczywistość, a Sid jest po prostu sobą czyli trochę się wygłupia, niekiedy gada od rzeczy, ale gdy pojawia się problem lęku tygrysa przed wodą, potrafi go tak zmanipulować, aby przyjaciel ten lęk pokonał. Tak, Sid jest mądrzejszy niż na to wygląda. 
Nowi bohaterowie czynią historię jeszcze zabawniejszą. Ela wisząca na drzewie jako opos, czy jej dwaj nadpobudliwi bracia, w polskiej wersji Edek i Zdzisiek, którzy lamentują lepiej niż najlepsze zawodowe płaczki to wszystko sprawia, że okazji do śmiechu jest sporo i ogląda się bardzo przyjemnie. 

Tym razem twórcy Epoki... skupili się na problemie tożsamości, tu głównie na przykładzie Eli i łamania stereotypów, np. dotyczących tego, że koty nie pływają. Bardzo podobała mi się relacja Eli z jej braćmi, którzy choć wzrostem niewielcy, stoją murem za naszą Elą i zachowują się jak prawdziwi nadopiekuńczy bracia. Wzrusza także problem Mańka, który czując się ostatnim ze swego gatunku, czuje ogromną presję znalezienia partnerki, przez co jego zaloty do Eli są trochę nieudolne. Czy dwa uparte mamuty dorosną do trwałego związku? 

Nie zabrakło także szalonego Scrata, który kontynuując swoją pogoń za żołędziami dokonuje rzeczy naprawdę niezwykłych. Jak zwykle jest wyłupiastooki, nadal nie mówi, a elastyczność jego chudego ciałka wydaje się nie mieć granic. 

Epoka lodowcowa. Odwilż to udana kontynuacja przygód bohaterów. Ważne, że akcja nie stoi w miejscu, postacie się rozwijają, jest zabawnie i swojsko, ale też jest kilka miłych zaskoczeń, zwłaszcza w finale. Polecam.

1 komentarz:

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.